PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Wszystko, co dotyczy rynku i pieniędzy, wielkich właścicieli i ich obrotów w Polsce. Po prostu gospodarka i ekonomia...

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Awatar użytkownika
aspagnito
Poseł
Poseł
Posty: 1579
Rejestracja: 16 lutego 2007, 15:13
Lokalizacja: Królestwo Polski

Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: aspagnito » 27 września 2017, 18:13

Oczywiście wszystkich zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z filmem, z którego wnioski omówię.
https://www.youtube.com/watch?v=BzHrecF1_n8&t=4000s
W gruncie rzeczy jest to nowoczesne rozwinięcie teorii Thomasa Malthusa z 1798 (maltuzjanizm) w którym autorzy raportu "Granice Wzrostu"
https://pl.wikipedia.org/wiki/Statyczna_teoria_zasob%C3%B3w
zauważają problem prawdziwy, ale dają na niego złą i błędną odpowiedź.
Chodzi tu o to, że w związku z faktem, iż zasoby Ziemi są ograniczone wzrosty gospodarcze państw, które powodują wyjałowienie Ziemi spowodują w pewnym momencie poważne tąpnięcie, po którym nastąpi choaos spowodowany tym, że dalszy wzrost ekonomiczny gdziekolwiek nie będzie możliwy. Po prostu będzie nas za dużo, a zasobów za mało i to spowoduje chaos.
Owszem, jest to prawda i ten Wielki Kryzys Zasobów nastąpi już najprawdopodobniej w 2030 roku. Właśnie dzięki temu mechanizmowi wyginęły cywilizacje takie jak cywilizacja Inków, czy Majów, które tak dobrze sobie radziły, że ich miasta rosły do coraz bardziej gigantycznych rozmiarów, do momentu, gdy okazało się, że są tak duże, iż nie potrafią się nakarmić, czy zadbać o wodę i jako twory archaiczne te Państwa-Miasta padły. Czeka nas to najprawdopodobniej już w 2030 roku, a więc autorzy raportu, wydanego przed 40 laty i popularnego do dziś dochodzą do wniosku, że powinniśmy "zredukować liczbę ludności".
Co to oznacza, nie muszę tłumaczyć. Dodam tylko, że Bill Gates wydaje setki milionów dolarów na opracowanie szczepionki powodującej niepłodność u Murzyńskich matek (przynajmniej tak brzmi wersja oficjalna, bo przecież Europejczykowi nie powie, że będzie szczepił jego dzieci przed płodnością w przymusowych szczepieniach). Raport ten stał się bestsellerem w Europie i na świecie i jedną z najlepiej sprzedających się książek, a wnioski z niej stały się przedmiotem wielu debat międzynarodowych i światowych, a nawet raport ten spowodował osobne spotkania na najwyższym szczeblu, aby przedyskutować ten problem wśród liderów.
Oczywiście oprócz zasłużonej krytyki na świecie zapanował nowy rodzaj idealizmu związanego z nauką, gdyż zwolennicy "ograniczania liczby ludności" woleliby sami przetrwać i wytępić wszystkich "słabych" intelektualnie, z którymi im nie po drodze.
Rozpatrzmy to jednak na gruncie intelektualnym skąd takie wnioski, że należy wytruć sporą część ludności i doprowadzić ją do śmierci. Poza faktem, że to nowoczesna forma nazizmu autorzy wyróżniają bazę teoretyczną. Według nich istnieją dwa typy systemów:
-systemy proste
-systemy złożone
Jeśli jazda samochodem jest najtrudniejszym systemem prostym z jakim ma do czynienia system złożony, jakim jest człowiek, to systemy złożone dziedziczą wnioski z zachowań systemów prostych, czyli człowiek wnioskuje i buduje skomplikowane myśli na podstawie wniosków z systemów prostych. Czyli jeśli w systemie prostym wystarczy ograniczyć czynnik negatywny, aby uzyskać lepszy wynik pozytywny, to prawa te są takie same dla systemów złożonych. Jeśli ograniczymy kupę kamieni do połowy i będzie nam lżej to nieść, to równie dobrze ograniczając liczbę ludności o połowę - będzie nam lżej.
No i tu jest silne przekłamanie. Pomijając fakt, że to konfabulacja - bo teoria bazuje na zniekształconej hipotezie, to rozwińmy tą myśl. System prosty zawsze da się sprowadzić do optymalnej liczby prostych pomysłów. Wnioskowanie więc zachodzi od centrum teoretycznego, czyli tych prostych pomysłów i może być coraz dalsze od nich, a tym bardziej coraz bardziej skomplikowane. Jednak zawsze wolno nam przykładać kryteria ilościowe do systemów prostych, a przykładanie kryteriów jakościowych (jak na przykład "odczucia", czy "prawa humanitarne" kupy kamieni) jest co najmniej niedorzeczne. Do systemów złożonych możemy przykładać tylko kryteria jakościowe i tak jakby zawsze musimy kwestie systemów złożonych traktować całościowo i naruszając powłokę całości i obserwując reakcje - możemy wnioskować o ich prawidłach z obserwacji.
Jest tu jednak wąska granica - kiedy bowiem systemy proste stają się systemami złożonymi? Jeśli bowiem liczba tych prostych "pomysłów" staje się tak gigantyczna, że przekracza swoistą masę krytyczną - system prosty staje się systemem złożonym. W tym momencie wnioski ze składowych systemów prostych, które w normalnych warunkach dawałyby proste wyniki - stają się zbyt złożone i dają absurdalne wyniki. Wtedy też możemy i wręcz musimy przyłożyć do takiego systemu, który stał się systemem złożonym, kryteria jakościowe. Innymi słowy nie wolno nam przykładać kryteriów ilościowych do systemów złożonych, ani kryteriów jakościowych do systemów prostych. Owszem można z jedno sprowadzić do drugiego, a drugie zredukować do pierwszego, ale dzieje się to zazwyczaj udziałem wielkiej pracy, a zwykłe uproszczenie jest tu kategorycznym błędem. Tak samo nie da się sprowadzić mechaniki kwantowej do newtonowskiej, choć na pewno da się opracować prawa w mechanice kwantowej tak elementarne, że ich prostota będzie podobna do mechaniki newtonowskiej.

No to teraz wróćmy do redukcji ludności. W prostym myśleniu. Jeśli władze wytrują powiedzmy 20% ludności świata, to wykorzystanie zasobów zmniejszy się i odłożymy w nieskończoność wizję globalnego kryzysu zasobów, bo będziemy nadal redukować liczbę ludności. Poza tym powinniśmy niby na tych samych zasadach ograniczyć stopę życia.
Jednak proszę zauważyć, że ludzkość przez całą swoją historię nie znalazła lepszego motywatora wzrostu niż ograniczanie liczy ludności. Wojny tylko pobudzały wzrost, nawet ten demograficzny. Tak samo w tym przypadku przecież jeśli wybijemy 20% ludności, pozostanie po nich majątek i tańsze struktury dostosowane do większej liczby ludności. Jeśli więc okaże się że jest mniej konkurencji, wszystko jest tańsze i można liczyć na jakieś ekstra fundsze - wzrost będzie większy, a nie mniejszy. Schemat ten nie dotyczy tylko wymienionych czynników. Jeśli ludzkość ma taki a taki rozmiar i jest on za duży, to kąsanie dominującego tylko go wzmacnia. Problem ten od jego redukowania tylko narośnie, jak drażnienie skalpelem raka złośliwego.
Druga rzecz jest taka, że z historii znamy efekty takich interwencji. Po II wojnie światowej naziści, którzy wyemigrowali do krajów skandynawskich chcieli ograniczyć liczbę osób niepełnosprawnych w społeczeństwie i te osoby kastrowali. Skutek był taki, że rodziło się więcej dzieci niepełnosprawnych i przypisano to fenomenologii medycyny i postanowiono nigdy nie powtarzać.

Rozwiązanie jest. W krajach, które są biedniejsze (a twórcy raportu postulują obniżenie stopy życia) rodzi się więcej dzieci. W krajach, które są bogatsze dzieci rodzi się mniej. Wniosek - wykarmić tak bardzo trutni, że zaczną "płodzić" o wiele więcej dziwaków niezdolnych do dalszego rozrodu (co jest cechą społeczeństw bogatych), a w takich krajach rodzi się też mniej ludzi. Czym karmić? BLICHTREM.
Na co trzeba się uwrażliwić?
Dziś naukowcy wyróżniają trzy typy zachowań, a nie dwa:
- zachowania egoistyczne
- zachowania altruistyczne
- zachowania powodowane długiem społecznym
To trzecie jest domeną właśnie tych dziwaków, którzy najczęściej nie pracują, a żyją na czyimś garnuszku. W związku z tym przenoszą swoje zainteresowania w spłatę długu, jaki żywią do społeczeństwa, które najczęściej wykarmia ich "własną piersią". Nie chodzi o "dogadzanie im", ale ta grupa społeczna jest swoistym papierkiem lakmusowym przemian i jest bardzo wrażliwa na jakiekolwiek zmiany nastrojów w społeczeństwie zasilana mnóstwem przekonań, o przekonania to luksus ludzi, którzy stoją z boku (tak rzeczywiście jest). Patrząc na wszystko z dystansu i nie biorąc udziału w "normalnym" życiu osoby te potrafią więcej niż normalnie dostrzec. Problem jest taki, że w Internecie mamy do czynienia z algorytmami, które opracowują preferencje użytkowników i w ten sposób są w stanie dostosować sprzedaż. Jednak algorytmy te nie potrafią przewidywać przyszłych trendów, a ich kreowanie również ma swoje granice. W związku z tym najlepiej jest traktować preferencje tych "dziwaków" jako papierek lakmusowy przyszłych trendów, a przez to mieć lepszą poprawkę na kreowanie trendów. To szczegół, ale ważny.

Kolejną rzeczą jest opracowanie bota sztucznej inteligencji, który byłby w stanie odczuwać emocje zbliżone do ludzkich, a przez to mógł yć zaakceptowany jako partner do dyskusji z człowiekiem, a więc mógłby zarządzać ruchem, komunikacją i przeciwdziałać niekorzystnym zbiegom okoliczności, jak terroryzm. A.I. niezdolna do uczuć nie będzie w stanie w stopniu wystarczającym wartościować moralnie, co jest jedną z największych zdobyczy ludzkości.

Takie drobne zmiany, w których będziemy bardziej rozsądni, rozważni i stabilni mogą wpłynąć na lepsze wykorzystanie zasobów, a przez to większą tendencję do stworzenia takich samotników (realne ograniczenie ludności), którzy zajmą się konkretnymi problemami ludności na wysokim poziomie abstrakcyjnym, kiedy reszta ludzkości zajmie się swoimi sprawami. Myślenie, że warto i takich ludzi pozbawić płodności to utopia.
To, że ktoś ma więcej perspektyw najczęściej oznacza mniejsze wykorzystanie tych perspektyw.
Bez kompleksów w stronę jutra.

Awatar użytkownika
aspagnito
Poseł
Poseł
Posty: 1579
Rejestracja: 16 lutego 2007, 15:13
Lokalizacja: Królestwo Polski

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: aspagnito » 27 września 2017, 20:33

Moment.
Nie do końca wyjaśniłem o co chodzi mi z tym papierkiem lakmusowym, którym miałoby być badanie preferencji dziwaków. Przede wszystkim jest to dopełnienie pewnego marginesu i swoista wartość dodana, gdyż bez tego rynek zaspokajanych potrzeb staje się coraz bardziej jałowy. Wyjaławianie tego rynku potrzeb jest złe, bo jeśli ktoś myśli, że kiedy wybijemy 200 mln ludzi i resztę sfrustrujemy to to będzie dobre dla karteli korporacyjnych, to powiem tylko, że wpłynie to jedynie na większą liczbę drobnych spekulacji, które mogą przejąć w przyszłości rynek. Podobnie w innych dziedzinach życia (oprócz rynku).

Wytłumaczę to na pewnym przykładzie i dodam trochę teorii.
Jakiś czas temu Coca-Cola w USA postanowiła zmienić swój smak i dopasować go do preferencji klientów. Opracowała więc badania, w których bardzo dobrze określiła preferencje swoich klientów, ale błędem było absolutne uśrednienie wyników i wypuszczenie takiego towaru na rynek. Taka Coca-Cola zaliczyła ogromne spadki sprzedażowe i nikt nie wiedział dlaczego. Postanowiono więc wrócić na rynek stary produkt pod nazwą Coca-Cola Classic, ale straty były i tak poważne.
Choć to przykład dość prozaiczny i rzekomo niewytłumaczalny, to okazuje się, że wystarczy go potraktować myśleniem abstrakcyjnym.
Załóżmy, że mamy dwóch graczy. Jeden z nich dąży do wygranej za wszelką cenę, albo dąży do przegranej, albo do niemal dowolnej innej strategii (oprócz tej, którą omówię na końcu), a drugi z graczy dąży do remisu. Okazuje się wtedy, pomimo jakichkolwiek wyobrażeń w tym temacie, że taki konflikt toczy się w nieskończoność, gdyż jeśli pierwszy wygrywa, albo przegrywa, drugi stara się wyrównać wynik i praktycznie nomen omen zawsze to osiąga.
Jeśli jednak drugi gracz jest cwany, oprócz tego, że dążyć powinien do remisu, powinien wykazywać się "delikatną tendencją do wygranej" i taka strategia jest najkorzystniejsza dla KAŻDEJ innej strategii (zapewnia zawsze wygraną, niezależnie od strategii), bo gdy nawet pierwszy z graczy wykazuje się tą strategią, oboje trochę wygrywają odnosząc konsensus, przy jednoczesnej stracie tych, którzy w konflikcie nie biorą udziału.
Ma to przełożenie na przykład na politykę, czy inne dziedziny życia, gdzie każda rzecz pozostawiona samej sobie powoli traci swoją siłę i ulega wyjałowieniu (erozji) z czasem, co czyni ją podatną na nowsze jakości, czy byty będące w stanie przewalczyć jej ustępującą dominację. Jeśli jednak do tej samowoli dodamy poprawkę na drobną ingerencję, wyjałowienie, erozja nie następuje, a byt, jakość, o której mówimy się umacnia. Ciekawostką jest to, że poprawka na drobną ingerencję nie musi być wcale z natury pozytywna, ale może być negatywna, czy neutralna. Jeśli przesadzimy z ingerencją i gorliwością, to będzie tego "za dużo" i ta nadgorliwość się nie opłaci, ale brak gorliwości to też nadgorliwość i drobna poprawka będąca synonimem optymalnej gorliwości jest ewolucyjnym motorem zmian warunkującym przystosowanie.
Jeśli można ubrać to w słowa, to najbardziej efektywną strategią jest dążenie do "górnej granicy średniej", czyli średniej z małą poprawką. Jeśli jest więc pytanie jak bardzo być gorliwym, to odpowiedzią jest też "górna granica średniej". A jeśli pada pytanie... No dobra jestem gorliwym uczniem, ale w towarzystwie liczy się luz. Próbuję się wyluzować, ale im bardziej próbuję, tym mniej mi to wychodzi. Aby więc optymalnie się wyluzować, nie wolno tego robić słabo, średnio, albo za bardzo, ale również na poziomie górnej granicy średniej. Od każdej reguły są odstępstwa i każdy pomysł ma swój potencjał, ale nawet jeśli występują wahania, taka powinna być zasada - drobna poprawka do średniej i górna granica średniej.
Stąd jeśli we wszechświecie występuje symetria i synchronia, to jest ona zawsze zaburzona drobną poprawką, co umożliwia zmienność we wszechświecie. Ale to tak na marginesie.

Jeśli więc spracowane społeczeństwo czegoś chce i ma jakieś potrzeby, to są one kreowane przez wizjonerów i w momencie, gdy badamy tylko statystycznego ugniatacza chleba, który pracuje i uśredniamy te wyniki, nasz system badań się z czasem wyjaławia bez motoru ewolucji tych potrzeb jakim są badańia dziwaków - swoistego papierka lakmusowego. Jeśli mamy takiego dziwaka i on z reguły nie zarobkuje, to zawsze coś robi w komputerze, realizuje jakiś wielki plan i inteligentne boty byłyby w stanie to ocenić i na tej podstawie opracować poprawkę do ogólnych preferencji dają wyniki np. twórcom co do przyszłych oczekiwań widza, a marketingowcom wizję tego, co powinni w przyszłości produkować i jak to marketingowo sprzedać. Więcej - jeśli ludzie Ci generują pomoc w poczuciu długu społecznego - generują więc mnóstwo treści, którą marketingowo można wykorzystać. Jednak jeśli zatrudniamy ludzi do określenia, czy dany produkt ma się sprzedać, czy nie, Ci zatrudnieni przez nas ludzie nie dadzą nam wartościowego wyniku, tylko powiedzą to, co chcemy usłyszeć, bo będą nagrodzeni za to, co powinni powiedzieć.

Dlaczego to wszystko?

Bo informatyzacja to wciąż przyszłość i to informacja decyduje dziś o zaspokojeniu potrzeb. Ograniczenie zaspokojenia tych potrzeb wzbudzi tylko frustację. Jeśli część nie dostanie tego co chce w telewizji i w Internecie to w jakiejś tam części wróci do starszych sposobów zaspokajania potrzeb, a w dużej części zwróci się w stronę zachowań niepożądanych, a to z definicji nie jest na rękę władzy. Jeszcze drobniejsza część się usamodzielni i przejmie kontrolę. Jeśli więc ma być rozwój, to wyeliminowanie rozwoju doprowadzi do katastrofy tak samo jak jego maksymalizacja i tylko optymalna gorliwość w tym temacie kupi nam czas, rozsądek, stabilizację i rozwagę.

Uśrednianie wyników jest katastrofalne w skutkach na dłuższą metę i wskazuje na to z praktyki "PUŁAPKA ŚREDNIEGO WZROSTU" (takie uśrednianie powoduje wyjałowienie rozwiązań) w jaką wpędziła się UE. Rozwiązaniem jest GÓRNA GRANICA ŚREDNIEJ TEMPA WZROSTU, czyli w praktyce drobna korekta do średniej
Ostatnio zmieniony 01 października 2017, 20:06 przez aspagnito, łącznie zmieniany 3 razy.
Bez kompleksów w stronę jutra.

kordikos
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 360
Rejestracja: 08 kwietnia 2012, 14:13
Lokalizacja: Wejherowo
Kontaktowanie:

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: kordikos » 28 września 2017, 18:01

Dla kontry polecam artykuł Pilastra - ekologia ekonomii
http://pilaster.blog.onet.pl/2017/02/04/ekologia-ekonomii
Szczerze ja w takich tematach mam w głowie misz-masz. Wcześniej pisałem o książce "ziemia na rozdrożu" i też zrobiła na mnie wrażenie. Obie strony mają ciekawe przemyślenia.

Awatar użytkownika
aspagnito
Poseł
Poseł
Posty: 1579
Rejestracja: 16 lutego 2007, 15:13
Lokalizacja: Królestwo Polski

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: aspagnito » 30 września 2017, 12:05

kordikos pisze:Dla kontry polecam artykuł Pilastra - ekologia ekonomii
http://pilaster.blog.onet.pl/2017/02/04/ekologia-ekonomii
Szczerze ja w takich tematach mam w głowie misz-masz. Wcześniej pisałem o książce "ziemia na rozdrożu" i też zrobiła na mnie wrażenie. Obie strony mają ciekawe przemyślenia.

Przeczytałem. Dobre. Z tego co zrozumiałem autor ma zarzuty do marksistowskiej wersji kapitalizmu i słusznie. Zresztą teorie Adama Smitha też padają w dzisiejszych czasach, bo na przykład w Brukseli na tej samej ulicy co Europarlament jest 2500 firm lobbingowych, które zrzeszają się przeciwko prawom konsumenta. Jesteśmy wrogiem firm,które chcą pozbawić nas jak największej liczby praw człowieka i taka wizja marksistowskiego kapitalizmu jest otoczką do sprawy, która jednoczy tych ludzi. Przecież jakieś poglądy trzeba mieć!
Ostatnio zmieniony 06 października 2017, 11:38 przez aspagnito, łącznie zmieniany 1 raz.
Bez kompleksów w stronę jutra.

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26328
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: Nazgul » 02 października 2017, 09:33

Nikt nie edytował.
A po za ty uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Atylla
Senator
Senator
Posty: 2745
Rejestracja: 24 stycznia 2013, 17:34
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: Atylla » 02 października 2017, 15:50

Myślałem że tylko Adi ma żółte papiery na tym forum :lol:
"Nie daj się naprawiać hałastrze cienkoszyich, łysiejących wodzów. Nie proś, nie melduj, nie awanturuj się, nie ukorz, nie płaszcz, nie pełzaj."

Awatar użytkownika
aspagnito
Poseł
Poseł
Posty: 1579
Rejestracja: 16 lutego 2007, 15:13
Lokalizacja: Królestwo Polski

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: aspagnito » 03 października 2017, 11:55

Nie wiem jak to się stało i przyjmijmy, że rzeczywiście tak było.
Bez kompleksów w stronę jutra.

Awatar użytkownika
Marchewa
Administrator
Administrator
Posty: 12177
Rejestracja: 14 września 2004, 13:11
Lokalizacja: Toruń
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Re: Granice Wzrostu - absurd prostoty dedukcji

Postautor: Marchewa » 03 października 2017, 13:31

aspagnito zmień leki.
Spory polityczne trwają najdłużej gdy obie strony nie maja racji.
Gonzalez Suarez


Wróć do „Gospodarka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości