PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Jednostka a system - krytyka tezy "RÓBMY SWOJE"

Kto nami rządzi ? Kim jest "grupa trzymająca władzę" ? Kierujący naszym Państwem zasługują na Twoją opinię. Oceń rządzących.

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Awatar użytkownika
aspagnito
Poseł
Poseł
Posty: 1583
Rejestracja: 16 lutego 2007, 15:13
Lokalizacja: Królestwo Polski

Jednostka a system - krytyka tezy "RÓBMY SWOJE"

Postautor: aspagnito » 25 października 2017, 18:56

Przede wszystkim chcę podkreślić, że niniejszy artykuł nie jest próbą antyglobalistycznego podważenia systemu demokratyczno-kapitalistycznego, gdyż w taki sam sposób można podważyć prawie wszystkie systemu społeczne. Jest to raczej diagnoza problemu wraz z rozwiązaniem, gdyż uważam, że nikt nie opracował jeszcze lepszego systemu społecznego.
Kiedyś była taka piosenka, w której śpiewano "róbmy swoje". Dziś wiele osób, niemal wszyscy, skonfrontowani z rzeczywistością w której każdy grabiami ciągnie do siebie, bo przecież nie wymyślono jeszcze grabi, które ciągną od siebie... każdy taki skonfudowany obywatel mówi: "róbmy swoje". Wykażę jednak, że to bardzo negatywna postawa, gdyż właśnie w tym elemencie jednostka zrównuje się z systemem i tworzy filar dla jednostek wyżej w hierarchii, które tak samo będą "robić swoje" pomimo tego, co uważają o innych. Innymi słowy to nie system jest zły, ani złe nie są jednostki. Zła jest bierność wobec nieprawidłowości, które teza "róbmy swoje" spycha pod dywan.
Czym więc charakteryzuje się człowiek wyznający tą tezę? Nie chce nic zmieniać - to po pierwsze, ale przejmuje też podstawowe mechanizmy sprawowania władzy chorego systemu:
1) jak najwięcej obiecać
2) utrzymać status quo, aby się nic nie zmieniło
3) zagarnąć jak najwięcej dla siebie
Tego wymaga system od jednostki i tego wymaga jednostka od systemu. Jest to błędne koło, bo wbrew pozorom, choć system taki wydaje się bardzo smithsoniański, to przede wszystkim nie występuje w nim element konkurencyjności, gdyż utrzymanie status quo, czyli tego, że jest tak, jak było zawsze, wymaga, aby konkurencyjność zdławić i nakarmić ludzi jego Ersatzem, zastępnikiem.
Aby można było zarządzać czymś takim potrzebne są deficyty, czyli jakieś problemy, które władza mogłaby rozwiązywać. Poniekąd szybko okazuje się, że władza nie jest zainteresowana rozwiązywaniem prawdziwych problemów, gdyż to powoduje wzrost konkurencyjności (więcej jest osób usatysfakcjonowanych, które próbują swoich sił niezależnie od innych) i przede wszystkim zmianę status quo (powoduje to zmiany na szczycie rządzących). Co się więc robi? Wprowadza się problemy sztuczne i się je rozwiązuje. Jeśli więc np. USA chce wygenerować jakąś liczbę ludności u siebie z cukrzycą i oglądających nagminnie telewizor, to potrzebuje do tego tańszej ropy, a więc w kraju, w którym tania ropa jest, udziela pożyczki, którą przekazuje amerykańskim korporacjom, a państwu każe spłacać dług, zadłużając przez to obywateli, którzy stają się tanią siłą roboczą dla tych korporacji. Smutne, ale tak to wygląda. Z 1 Euro zainwestowanego w Polsce z funduszy europejskich, 0.85 Eurocenta wraca na rynek zachodniej europy, więc daleko nie trzeba szukać. W latach 90'tych modna była śpiewka że pieniądz nie ma narodowości i kapitał prywatny lepiej zajmie się naszymi przedsiębiorstwami, niż my, więc za grosze oddaliśmy elektrownie i tpsa szwedzkiej i francuskiej firmie państwowej.
Czy można więc coś jeszcze naprawić, jeśli to system jest winny, gdyż winni są ludzie z jednej strony biernie przyglądający się wyzyskowi samych siebie, a z drugiej wspierający ten system, gdyż wszyscy jesteśmy jego częścią?
Rozwiązanie jest. Jest to DROBNA ZMIANA. Jakakolwiek realna zmiana musi być u swoich podstaw drobna, gdyż w ten sposób powoli zmienia się status quo i powoduje konkurencyjność nawet w wielkim kapitale ponadnarodowym korporacji rządzących światem. Po drugie system taki przestaje być systemem niewolniczym, a staje się jego przeciwieństwem, czyli systemem perspektywicznym. Duża zmiana jest jak nadgorliwość - gorsza od faszyzmu, a brak gorliwości to też nadgorliwość. Jeśli ludzie będą mieli perspektywę, to z niej będą korzystali. Nie wszyscy, ale tylko drobna zmiana jest w stanie dać wyjście z impasu, gdyż proces ten przypomina zawsze powolną zmianę nawyków na lepsze i powolne wyjście z uzależnienia. Bez tego czeka nas kolejna rewolucja, która może tylko pozornie odwrócić karty i nic nie zmienić.

Pozostaje jednak pytanie - no dobrze, a jeśli wychodzimy z uzależnienia i przestajemy być niewolnikami, bo myślimy perspektywicznie i pojawiają się duże okazje? Warto z nich skorzystać, bo jeśli tego nie zrobimy, zrobi to ktoś inny. Trend powinien być jednak stały - DOBRA ZMIANA TO DROBNA ZMIANA.
Obrazek
Bez kompleksów w stronę jutra.

piter77746
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 37
Rejestracja: 03 sierpnia 2008, 14:47
Lokalizacja: Białystok

Re: Jednostka a system - krytyka tezy "RÓBMY SWOJE"

Postautor: piter77746 » 15 listopada 2017, 22:33

Nie zgadzam sie z Toba w zasadniczym aspekcie, a juz na pewno w argumentacji. Ale po kolei:
Czym więc charakteryzuje się człowiek wyznający tą tezę? Nie chce nic zmieniać - to po pierwsze, ale przejmuje też podstawowe mechanizmy sprawowania władzy chorego systemu:
1) jak najwięcej obiecać
2) utrzymać status quo, aby się nic nie zmieniło
3) zagarnąć jak najwięcej dla siebie

Masz racje, aczkolwiek Twoja racja nie dotyczy trafnosci argumentacji przeciwko demokracji, lecz praktyki, ktora sie wytworzyla w tym systemie.
ad 1) partie jak najwiecej obiecuja, zeby wygrac wybory. Dla nich to czysta korzysc. Wiedza ze nikt ich z niezrealizowanych obietnic nie rozliczy, a jednoczesnie obietnice pozwola im osiągnac lepszy wynik wyborczy.
ad 2) w realiach wspolczesnej Polski 100% racji. PO i PiS mają wlasciwie ten sam program gospodarczy. Aczkolwiek, to co powiedziałem wcześniej- utrzymanie status quo wynika z marazmu i braku wizji kraju, a na pewno nie z jakiegoś spisku elit jak sugerujesz.
ad 3) Też praktyka polityczna. Dlatego ważne są media patrzące władzy na ręce i sprawna opozycja. Żeby przynajmniej częściowo ograniczyć zawłaszczanie państwa przez partię rządzącą. Jednak system nomenklaturowy w demokracji występuje zawsze. Ale w różnym nasileniu w zależności od kraju i ekipy rządzącej. PO nie próbowala zawlaszczyć w takim stopniu sądownictwa jak PiS, ale telewizja publiczna, spółki skarbu państwa, agencje rządowe- to już tradycyjna domena partii rządzacej bez względu na jej nazwę.
Jest to błędne koło, bo wbrew pozorom, choć system taki wydaje się bardzo smithsoniański, to przede wszystkim nie występuje w nim element konkurencyjności, gdyż utrzymanie status quo, czyli tego, że jest tak, jak było zawsze, wymaga, aby konkurencyjność zdławić i nakarmić ludzi jego Ersatzem, zastępnikiem
Zapelnie nie masz racji. Tutaj dokladniej rozwijasz wczesniejszy pkt 2), wiec ja tez rozwine swoja wypowiedz. Nie jest tak, ze partie w jakims sztucznym stopniu +dogaduja sie+ w celu zachowania systemu. To wyborcy utrzymuja system a nie partie. Rzeczywistosc (np. media) jest natomiast kreowana przez te partie. W spoleczenstwie dominuja okreslone poglady. Partie, dla ktorych najwazniejsza jest maksymalizacja poparcia wyborczego, dostosowuja swoje poglady do pogladow wiekszosci. Partie ideowe, majace inna wizje rzeczywistosci tego nie robia, wiec sa w stalym niebycie politycznym. W ten wlasnie sposob u wladzy pozostaja te same ugrupowania. Czasami po podziale frakcyjnym tworza wlasne partie. Ale zasadniczo z tymi samymi ludzmi a juz na pewno z tymi samymi pogladami. Konkretnie na przykladzie Polski. Wsrod polskiego spoleczenstwa zdecydowanie dominuja poglady antyrynkowe, prosocjalne. Czesc osob ma natomiast bardziej konserwatywny (katolicki) system wartosci, a czesc- liberalny. Jaki stworzyl sie efekt w ciagu ostatnich 10 latach? Hegemonia Platformy i PiSu. Obie partie socjalistyczne. PiS- prawicowy system wartosci; PO-lewicowy. Platforma na poczatku swego istnienia w latach 2001-2003 miala bardziej liberalne poglady gospodarcze. Zauwazyla jednak, ze nie maja one wystarczajacego poparcia spolecznego. Zmienila wiec je na wyraznie lewicowe. PO i PiS zdominowaly polska polityke, bo realizuja poglady wiekszosci wyborcow. Korwin-Mikke ktory ma poglady zdecydowanie odbiegajace od wiekszosci, ma takze zdecydowanie marginalne poparcie, na ogol w granicach 4 proc. w jednych wyborach na 26 lat (od 1991 r.)- 7 proc. Czyli dokladnie wszystko sie zgadza co mowilem. W mozliwosci przeobrazenia systemu politycznego wazna role odgrywa takze ordynacja wyborcza. Wbrew temu co klamliwie powtarza Kukiz- wylacznie system proporcjonalny istniejacy w Polsce od 1991 r. moze dac nadzieje na zmiane systemowa. JOWy natomiast calkowicie cementuja partiokracje. Dzieje sie tak przede wszystkim ze wzgledu na system liczenia glosow. W ordynacji proporcjonalnej liczba uzyskanych przez partie mandatow mniej wiecej odzwierciedla osiagniety wynik wyborczy. W ordynacji wiekszosciowej ta dysproporcja jest ogromna na korzysc najwiekszych partii. Roznica ta wytwarza system dwupartyjny. Bez wzgledu na poziom demoralizacji elit rzadzacych, marnosci rzadzenia system wiekszosciowy gwarantuje ze przy wladzy pozostana stale te same dwie partie wymieniajace sie wladza. Glosowanie na konkretne osoby, zamiast na listy partyjne to jedynie nic nie znaczaca fasada. Kandydatow i tak wystawiaja partie polityczne. Samodzielnym kandydatom udaloby sie moze uzyskac 2-5/460 mandatow. Ponad 95% stanowiliby na pewno poslowie partyjni, ktorzy podzieliliby sie na frakcje i byliby tak samo uzaleznieni od polityki ich wodzow dokladnie jak obecnie. System proporcjonalny realnie umozliwia natomiast stworzenia nowej, wlasnej oferty politycznej. 5% prog wyborczy jest mozliwy do przekroczenia w praktyce. Udawalo sie to w ostatnich latach: Ruchowi Palikota w 2011 r. oraz Kukizowi i Nowoczesnej w 2015 r. Czyli ordynacja wyborcza pod wzgledem technicznym sprawdza sie w Polsce znakomicie. Problem tkwi jedynie w jalowosci oferty politycznej i braku kompetencji merytorycznych do rzadzenia. Ale te kwestie nie zalatwi zadna ordynacja wyborcza, ktora jest w Polsce najlepsza z mozliwych. Do reszty kwestii ustosunkuje sie w nastepnym poscie.


Wróć do „Władza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość