PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Robert Krasowski "Czas Kaczyńskiego" Cytaty

Co wyróżnia tę partię od innych? Program, skład i działalność. Napisz, co myślisz! Co jest w Twojej opinii złe, a co jest dobre. Wyraź to!

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Awatar użytkownika
Marchewa
Administrator
Administrator
Posty: 12231
Rejestracja: 14 września 2004, 13:11
Lokalizacja: Toruń
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Robert Krasowski "Czas Kaczyńskiego" Cytaty

Postautor: Marchewa » 07 maja 2016, 18:53

Obrazek

Obiecane jakiś czas temu wybrane cytaty z książki. Tendencyjne oczywiście.

Czarna legenda Czwartej RP miała dwa ostrza. Zdemonizowała ekipę Kaczyńskie go W oczach wrogów, zarazem usprawiedliwiła W oczach zwolenników. To właśnie ostra krytyka Kamińskiego, Ziobry i Macierewicza zbudowała im pomnik przesłaniający fakt, że dramatycznie zawiedli. Przecież realna historia walki z układem brzmiała następująco: Kamiński nie wytropił nikogo, Macierewicz nikogo, Ziobro nikogo. To, że W trakcie pogoni przez butę i niezdarność skrzywdzili kilka niewinnych osób, dało im alibi. Wielka pretensja o przelana krew niewinnych ukryła to, że ani jeden winny nie został draśnięty. Przez dwa lata władzy PiS aparat sprawiedliwości po prostu zamarł. Pozorna aktywność przesłoniła bierność, wręcz zastój. Za rządów SLD trwał festiwal korupcji, ale trwał również festiwal ścigania korupcji. Aparat sprawiedliwości wytropił aferę Orlenu, aferę starachowicką, afery Dochnala. Wsadził do więzienia kilku prominentnych polityków SLD. Ledwo nastał PiS, wszystko się Skończyło. Gdyby Kaczyński siedział w ławach Opozycji, premiera Czwartej RP oskarżyłby o to, że jest głową układu.


Przez całe swoje życie Kaczyński składał donosy na rzeczywistość. Na korupcję władzy, na niesprawiedliwość świata, na zepsucie obyczajów. Oburzał się, że biedni są biedni, bogaci są bogaci, elity niemądre, a demokracja pozorna. Dziwne, że nigdy nie usłyszał: „Owszem, ale co z tego? Przecież tak jest wszędzie”. Kaczyński przemawiał, jakby te defekty były polską osobliwością, jakby właśnie nad Wisłą wołały o pomstę do nieba, tymczasem to były najbardziej typowe usterki społecznego świata. Był sugestywny, potrafił w ludziach wzbudzić gniew na rzeczywistość oraz marzenie o lepszym świecie, ale jak ten świat zbudować, nie miał pojęcia. Był jedynie kontestatorem, notorycznym i obsesyjnym tropicielem wszelkich defektów tego świata, zarówno naprawialnych, jak też wpisanych W naturę rzeczy. Gdyby się urodził we Francji czy w Niemczech, też by znalazł oligarchię, też by się domagał nowej republiki, której też by nie potrafił zbudować. W czasie jego rządów nic się ważnego nie stało, bo nic się stać nie mogło. Kontestatorzy i utopiści o ile nie są krwawi są z natury bezzębni. Potrafią podpalić emocje społeczne, ale wobec realiów pozostają bezradni. Przeciwnicy Kaczyńskiego skarżyli się, że obrażał wszystko i wszystkich. Owszem, ale na słowach się kończyło. On nie walczył ze złem tego świata, lecz tylko ze ślepotą na zło. Krzyczał na tych, którzy go dostrzec nie chcieli.

Aurę wyjątkowości Czwartej Rzeczypospolitej zbudowała publiczność, która słowom Kaczyńskiego dała się porwać i w hałaśliwego proroka wpatrywała się z bezgranicznym napięciem. Jedni w poczuciu, że za chwilę zniszczy polską demokrację, inni, że ją wreszcie ożywi. Społeczny odbiór zmitologizował tamten czas, przysłonił fakt, że Kaczyński był jedynie kolejnym ogniwem w sztafecie władzy. Ci, którzy patrzyli na rzekomą stawkę nadchodzącą katastrofę lub wybawienie przegapili realną politykę i realnego Kaczyńskiego. Zamiast realiów widzieli własne lęki i własne marzenia.


W tym chaosie tylko nieliczni zrozumieli istotę wydarzenia. To, że Kaczyński się pomylił. Ale dramatycznie. Totalnie. Absolutnie. Przez piętnaście lat walczył z układem, którego nie było. Przez piętnaście lat dziesiątki ludzi oskarżył o kolaborację z czymś, co nie istniało. Miliony Polaków dały mu władzę, aby zniszczył coś, co się okazało jego fantazją. To nie była pomyłka. To nie była wpadka. To była kompromitacja. Kaczyński szydził z Mazowieckiego, że nie dostrzegł śmierci komunizmu i z lękiem chodzi wokół rozkładającego się trupa. Tymczasem Kaczyński zachował się nie mniej komicznie. Nie dostrzegł śmierci postkomunizmu, bił w zwłoki na oślep i krzyczał, że się nadal ruszają. Wyobrażał sobie, że w siedzibie WSI znajduje się wielki pulpit sterownia czy, zza którego układ zawiaduje Polska. Zdołał się wedrzeć do środka, a tam nie było ani pulpitu, ani ludzi potrafiących pulpit obsłużyć. Nie pomylił się trochę, nie pomylił się dużo pomylił się całkowicie. Diagnoza układu jako alternatywnego państwa okazała się jednym z największych błędów epoki. Była zbyt Obsesyjna, a przez to zbyt naiwna. Świetnie zorganizowany syndykat, działający lepiej od państwa? W Rosji, owszem. Tam istniało KGB, instytucja potężna, która przez długie dekady dźwigała na sobie światowe imperium. Ale nie w Polsce. Resztki po czymś, co nie miało siły, aby żyć po peerelowskim państwie nie mogły stworzyć potężnego lewiatana.


W tym zespole szybko się ujawniła różnica postaw Ziobro kipiał entuzjazmem, Dorn sceptycyzmem. Ziobro wierzył W szybki sukces, Dorn przeciwnie. Ziobro ciągle się chwalił sprawami, nad którymi pracuje, relacjonował ich szczegóły, wyolbrzymiał znaczenie zebranych materiałów, zapewniał, że jest o włos od sukcesu. Wiedział, że Kaczyński tego oczekuje, a był karierowiczem doskonałym. Potrafił podejść do Kaczyńskiego i powiedzieć: „Jest pan najlepszym premierem, jakiego znam, także z historii”. Albo oświadczyć: „Panie premierze, tak jak pan nie mam rodziny, bo chcę się cały poświęcić dla kraju”. Z początku Jarosław był nieufny, widział w nim zarozumiałego młodzieńca, który mocno mu podpadł po wyborach. Dostał świetny wynik, ale chwalił się nim bardzo niedojrzałe. Nazajutrz po wyborach przyszedł na posiedzenie komitetu politycznego ostentacyjnie spóźniony. Podszedł do swojego o dwadzieścia lat starszego rywala z Krakowa, późniejszego szefa służb, i powiedział z udawaną radością: „Gratulacje! Świetny wynik! Dostałeś kilkanaście tysięcy głosów!”. „A ty ile dostałeś?” spytali koledzy. „Jakieś 120 tysięcy” rzucił Ziobro od niechcenia. Kaczyński aż się żachnął. „Widzieliście to, panowie? Co za bezczelność!” powiedział do współpracowników. Nie znosił młodych ludzi nierespektujących wiekowych hierarchii. Jednak z czasem się do Ziobry przekonał-. Podobało mu się, że ten młody prawnik odważył się pójść na wojnę z całym środowiskiem, podobało mu się, że nie ugiął się nawet wtedy, gdy elity zapałały nienawiścią do niego. Widział w nim karierowicza, ale widział też człowieka gotowego do walki, a to było dla niego najważniejsze. Kaczyński szczerze wierzył w demoniczność układu, więc do walki z nim posyłał jednostki szczególne. Wiedział, że Macierewicz niebezpiecznie przekracza granicę politycznego szaleństwa, ale uważał, że tylko taki człowiek się nie wystraszy układu. Wiedział, że Kamiński jest fanatykiem, ale sądził, że tylko taka natura sprosta ciśnieniu misji. Również w Ziobrze dostrzegł potrzebną cechę: nadgorliwość. Natomiast Lech, który był patronem kariery Ziobry, z czasem stracił do niego zaufanie. Bał się właśnie tego, co polubił Jarosław. Niedojrzałości, entuzjazmu, pochopności. Powtarzał współpracownikom, że Ziobro „jest 35-letnim mężczyzną o mentalności 25-latka”. Wieszczył, że „Ziobro kiedyś wywróci rząd”
Spory polityczne trwają najdłużej gdy obie strony nie maja racji.
Gonzalez Suarez

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26618
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Robert Krasowski "Czas Kaczyńskiego" Cytaty

Postautor: Nazgul » 08 maja 2016, 15:58

Prawda, prawdą jest też to iż na Tuska można napisać podobnie :)
A po za ty uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
Marchewa
Administrator
Administrator
Posty: 12231
Rejestracja: 14 września 2004, 13:11
Lokalizacja: Toruń
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Re: Robert Krasowski "Czas Kaczyńskiego" Cytaty

Postautor: Marchewa » 08 maja 2016, 19:39

I napisał, ale ja nie zacytowałem ;)
Spory polityczne trwają najdłużej gdy obie strony nie maja racji.

Gonzalez Suarez


Wróć do „PiS (Prawo i Sprawiedliwość)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości