PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Unia Europejska i złoty deszcz

NATO, NAFTA, MTS i inne. Znawcy tematu mogą bez wątpienia podyskutować nad celowością ich istnienia, jak również przedstawić swój punkt widzenia na temat stosunków globalnych

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Benon
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 67
Rejestracja: 20 stycznia 2009, 17:42
Lokalizacja: Polska

Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Benon » 31 maja 2014, 00:49

Unia Europejska i złoty deszcz

Obejrzałem orędzie premiera Tuska zachęcające Polaków do udziału w tegorocznych wyborach do Europarlamentu, zagłosowałem oddając głos nieważny, dowiedziałem się o frekwencji i zamyśliłem się. Kiedy myślałem nasuwały mi się nieodparte skojarzenia ze złotym deszczem, obejmujące wiele znaczeń tego określenia.

Premier we wspomnianym orędziu między innymi powiedział:

"...Kiedy walczyliśmy o polskie pieniądze w Europie, to wielkim atutem było, że Polacy wyglądali na zaangażowanych w europejskie sprawy (...). Jeżeli po tych wyborach miałoby się okazać, ze Polska, która dostała najwięcej ze wszystkich pieniędzy europejskich, jest równocześnie państwem o najniższej frekwencji w wyborach europejskich, to stracimy kilka bardzo poważnych atutów.". [1], [2]

Na podstawie tych słów poniektórzy mogą odnieść wrażenie, że Polska dostaje jakieś gigantyczne fundusze z Unii Europejskiej, że spada na nas autentyczny złoty deszcz. A jak jest naprawdę? Z danych ministerstwa finansów wynika, że Polska w ciągu 119 miesięcy od wstąpienia do Unii, to jest do końca marca 2014 roku, otrzymała z Brukseli 63,2 mld euro. Przy czym jest to kwota netto, czyli po odliczeniu składek Polski i zwrotów do budżetu UE. Zatem Polska dostawała w tym czasie średnio 6,37 mld euro na rok, rozumiany jako okres 12-miesięczny. [3]

PKB Polski w 2005 roku wynosiło 983 302 mln zł, a w 2013 roku - 1 635 746 mln zł. Średni kurs euro w 2005 roku był równy 4,0254 zł, a w roku 2013 - 4,1975 zł. Wobec tego obliczona wyżej przeciętna roczna dotacja z UE stanowi około 2,6% PKB z roku 2005, oraz około 1,6% PKB z roku 2013. Z tego wynika, że ów europejski deszcz pieniędzy, to w istocie kapuśniaczek z lekka tylko zraszający glebę polskiej gospodarki. [4], [5]

Ponadto wzmiankowany bilans ministerstwa finansów nie uwzględnia strat, jakie ponosi Polska w następstwie ograniczeń nakładanych przez UE. Myślmy trzeźwo: na tym świecie mało kto daje pieniądze bezinteresownie, zwłaszcza w sferze polityki międzynarodowej. Płatnicy funduszy europejskich chcą za ich cenę załatwiać przede wszystkim swoje interesy, a nie zaspokajać potrzeby beneficjentów. Dlatego gadanie premiera o wysokiej frekwencji w wyborach do Europarlamentu jako o "poważnym atucie" w negocjacjach o pieniądze z Unii było bajką dla grzecznych dzieci.

Po co Tusk raczył Polaków tą bajeczką? Jego przekaz miał zachęcić do głosowania na Platformę Obywatelską naiwnie proeuropejską część zwolenników tego ugrupowania. Chodziło o to by u tak zwanego leminga zakiełkowała myśl: "Jestem ze Europą i Tusk jest za Europą. Tusk apeluje by wziąć udział w eurowyborach, więc pójdę do urny i zagłosuję na Platformę.". Tym sposobem Tusk zadbał o przepływ funduszy z parlamentu Europejskiego do kieszeni jego partyjnych kompanów startujących w eurowyborach. A datki z pełnych kieszeni kompanów zasilą kasę Platformy.

Premier w swoim wystąpieniu stwierdził również:

"Nie mam żadnych wątpliwości, że bezpieczna Polska - to Polska zakorzeniona w zjednoczonej Europie. To znaczy, że samo istnienie w Unii Europejskiej (wytłuszczenie moje) jest największym gwarantem naszego bezpieczeństwa.".

Stosując ten schemat rozumowania Donald Tusk mógłby również powiedzieć:

"Nie mam żadnych wątpliwości, że samo piastowanie przeze mnie urzędu premiera jest gwarancją bezpieczeństwa Polski, niezależnie od tego czy sumiennie pracuję dla kraju czy pierdzę w stołek.".

Jednak w pewnym sensie rozumiem premiera i nawet współczuję mu. Kiedy bowiem wypowiadał przytoczoną wyżej kuriozalną opinię, na jego eleganckim garniturze nie obeschły jeszcze plamy od "złotego deszczu", który sprawił mu komisarz europejski ds. energii Günther Oettinger. Europejsko-niemiecki komisarz olał Tuska odrzucając 15 maja jego propozycję, by Unia, mając na uwadze nieprzewidywalność Rosji, dokonywała wspólnych zakupów gazu i ustalała jednakową cenę tego surowca dla wszystkich krajów członkowskich. Zawstydzony mokrymi plamami Tusk dawał więc w swoim wystąpieniu do zrozumienia: "To nic. Najważniejsze, że Europa w ogóle nas chce.". Tak, dla Tuska to ważne, bo zapewne liczy na intratną posadę w jakiejś unijnej instytucji, kiedy wreszcie dostanie zasłużonego kopniaka od polskich wyborców. [6]

Kiepskie orędzie premiera nie zachęciło Polaków do uczestnictwa w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Do urn poszło niecałe 24% uprawnionych. Co było powodem tak niskiej frekwencji? [7]

Europejscy cmokierzy być może powiedzą, że Polacy są tak zadowoleni z Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie oraz ze "złotego deszczu" unijnych subwencji, że nie widzą żadnej potrzeby istotnej zmiany i dlatego nie głosują, będąc przekonanymi, iż bez ich udziału też zostanie dokonany dobry wybór do Europarlamentu.

Ja to widzę inaczej. Uważam, że wśród tych przeszło 76% uprawnionych, którzy nie głosowali jest wielu, którzy zdają sobie sprawę, że Parlament Europejski to instytucja fasadowa o niewielkim wpływie na decyzje podejmowane w Unii. Jednocześnie rozumieją oni lub instynktownie czują, że Unia Europejska ma o wiele mniej z dobrej cioci niż wynika to z bajek brukselskich agitatorów. Ponadto są rozczarowani - nie bez racji - polską klasą polityczną i dlatego nie mają na kogo głosować.

Zgadzam się w dużym stopniu z oceną tych osób, ale jestem zdania, że nie głosując popełniają błąd. Powinny one - według mnie - zrobić to co ja: iść na wybory i oddać głos nieważny. Chcąc nie chcąc jesteśmy obywatelami europejskiego quasi państwa i ma ono ogromny wpływ na nasze życie - szacuje się, że nawet 75% prawa tworzonego w Polsce powstaje w związku z członkostwem w Unii Europejskiej. W skromnym arsenale środków dostępnych obywatelom Unii oddanie głosu nieważnego jest wyraźniejszym aktem sprzeciwu niż absencja wyborcza. Dwa, lub trzy procent głosów nieważnych można wytłumaczyć pomyłką głosujących, jednak kilkanaście czy kilkadziesiąt procent takich głosów daje do myślenia.

Przedstawię to o czym napisałem wyżej bardziej obrazowo: żeby olać europejskie straszydło, trzeba nie tylko wypuścić strumień "złotego deszczu", ale także skierować go we właściwe miejsce. Siusianie w wyborczą niedzielę pod krzaczkiem na grillowej polance daje marną szansę na zmiany.

bytrek
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 273
Rejestracja: 24 marca 2013, 14:52
Lokalizacja: Z Polski

Postautor: bytrek » 31 maja 2014, 05:06

Taa, liczysz, liczysz, a po ludzku patrząc, po czym jeździsz do pracy?
-Po drogach zbudowanych z środków Unijnych.
A w czym pracujesz?
-A w budynku zbudowanych z pomocom środków Unijnych.

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 7411
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 31 maja 2014, 07:48

Bądźmy realistami - gimbaza nie panięta stanu dróg z lat 90tych, zanim wystąpiliśmy o przyłączenie. Ani jak wyglądały miasta zaraz po wyborach w 89. Stowarzyszenie z Unią moźliwe było już w 92 roku, ale na mniej korzystnych warunkach ale i mniejszym rygorze polityki finansowej z naszej strony. Czytając takie bzdury zaczynam żałować że wtedy Pawlak nas nie wprowadził do UE. Wtedy rządził styropian z ludowcami.
Wystarczy się przejechać po miastach, zobaczyć ile obiektów uźyteczności publicznej wyrosło z pomocy unijnej, ile dróg, ile zabytkow, ilu prywatnych przedsiębiorców skorzystało na tym budując bazę wypoczynkową. Ile ruin zamków i pałaców odrestaurowano i zamieniono w hotele - przyciągajac w nasze dziewicze tereny zachodnich turystów. W ilu miastach dzieki wsparciu finansowemu z Ue doprowadzono w ogóle wodę do osiedli i okolicznych wiosek. Jeszcze niedawno rozkopane było pół Wroclawia, poprawiali infrastrukturę wodociągową w ramach polepszania jakości wody - ze środków Ue. O moście na Rędzinie nie wspominając. Najwyzszy obiekt inżynieryjny powsttały z pomocy UE. Nawet kolejka na Kasprowy Wierch została zmodernizowana dzięki pomocy unijnej. Naprawdę trzeba być albo kompletnie ślepym albo głupim by tego nie zauważyć. Już chyba nawet ten korwinowski "debil" dostrzeże różnicę. Benon, ogarnij się, weź się rozejrzyj dookoła i sięgnij po zdjęcia sprzed 20 lat.
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde

Paw
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5616
Rejestracja: 05 marca 2011, 12:07
Lokalizacja: EL

Postautor: Paw » 31 maja 2014, 08:22

Tutaj pokusili się o mapki autostrad i ekspresówek w Polsce od 1989 roku:
http://finanse.wp.pl/gid,16637396,kat,1 ... leria.html

Warto zobaczyć, jak w ciągu 25 lat budowało się w Polsce.

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3974
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Postautor: mateuszjkl » 31 maja 2014, 12:12

Porównaj sytuację dróg w tych latach z państwami z poza UE. Najlepiej to sobie wejść na mapę google i zobaczyć jak te sieci dróg wyglądają. Wniosek z tego jest taki , że drogi są budowane nawet jeśli UE nie ma , bo po prostu drogi przy rozwoju są potrzebne. Nie mówię o Chińskich autostradach przywołanych przez Korwina , ale na przykład o szwajcarskich drogach , 70tyś km autostrad wybudowanych bez funduszy UE. Rocznie przybywa ich o około 35km - a to przecież mały kraj w porównaniu z Polską.

Bez UE to nawet maturzyści nie mieliby kartek papieru ^^
Obrazek

Paw
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5616
Rejestracja: 05 marca 2011, 12:07
Lokalizacja: EL

Postautor: Paw » 31 maja 2014, 12:25

Porównaj sytuację dróg w tych latach z państwami z poza UE.
Porównywałeś polskie drogi z '89 z drogami pozostałych krajów Europy?

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3974
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Postautor: mateuszjkl » 31 maja 2014, 13:53

Nie mogę zrobić takiego porównania bo nie mam danych , dlatego chciałem żebyś ty je przedstawił , aby w jakiś sposób poprzeć swój argument , bo teraz to jest taki gołosłowny. Natomiast mogę porównać jak jest obecnie i zobaczyć że nawet jak UE nie finansuje budowy dróg to drogi są budowane. I Szwajcaria nie jest w tym jedyna. Turcja teraz prężnie buduje autostrady na ten przykład. Australia też buduje drogi. Wszyscy budują , nawet jak nie są w UE , bo po prostu drogi są potrzebne i tyle.

Awatar użytkownika
Kuba
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1248
Rejestracja: 22 lipca 2012, 19:37
Lokalizacja: ZGR

Postautor: Kuba » 31 maja 2014, 14:10

Przed naszym wejściem do UE dyski twarde w komputerach miały po około 80GB, teraz mają 1TB i więcej.
Polacy jako Słowianie przez setki lat za naturalne środowisko zamieszkania mieli puszcze, łąki, lasy. Chęć likwidowania większej ilości ogródków działkowych równa się zamachowi na wartości narodowe.

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 7411
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 31 maja 2014, 15:56

Mateuszjki, chcesz powiedzieć że Polska ma gospodarkę porównywalną do Szwajcarii?
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3974
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Postautor: mateuszjkl » 31 maja 2014, 16:55

Nie , ale możemy stać się lepszą gospodarką i twierdze , że wcale UE nie jest nam potrzebna w takiej formie , współpracować trzeba , ale nie aż w taki ścisły sposób , bo skutek będzie taki , że to my będziemy płacić za ich błędy. Wystarczy , że jaśnie oświecona komisja europejska za lat 10 przepcha coś pod szyldem "wspólny dług" . Obecnie nie tworzymy silnej gospodarki tylko uzależniamy ją od gospodarek europejskich.

Awatar użytkownika
Jojo
Minister
Minister
Posty: 3382
Rejestracja: 05 lipca 2013, 16:08
Lokalizacja: Śląsk Rybnik

Re: Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Jojo » 14 lutego 2017, 10:16

Osobny budżet strefy euro odbije się na naszych ekonomicznych interesach. Za chwilę dowiemy się, że oprócz wspólnego budżetu strefa euro będzie mieć swój własny parlament. Mówię o tym z goryczą, bo wygląda na to, że sprawy są przesądzone. Unia Europejska się podzieli, a my będziemy w tej gorszej części. Niestety będziemy na peryferiach i nie będziemy wiele znaczyć - mówił w „Rozmowie Poranka” w TVN24 BiS Leszek Miller, były premier.
http://tvn24bis.pl/poranek,146,m/nadcho ... 15363.html

Angela zdaje się też coś wspominała, że aby Unia przetrwała musi się podzielić. i my zostaniemy dzięki pis-polityce tą wschodnią częścią Europy.
Największy przekręt PZPR to założenie PIS i przejęcie władzy jako prawica

Bagin90
Starosta
Starosta
Posty: 743
Rejestracja: 17 stycznia 2014, 17:06
Lokalizacja: Unia Europejska

Re: Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Bagin90 » 14 lutego 2017, 16:45

Angela zdaje się też coś wspominała, że aby Unia przetrwała musi się podzielić. i my zostaniemy dzięki pis-polityce tą wschodnią częścią Europy.

Grecja znajduje sie w tej lepszej czesci Unii?

Nigdy nie bedziemy w "lepszej czesci" bez przyjecia euro, problem polega na tym ze przyjecie euro w tym momencie zachwialoby nasza perspektywa wzrostu. Nasze produkty stalby sie drozsze, innymi slowy, mniej konkurencyjne. My nie eksportujemy technologii i know how, na to co eksportujemy euro jest za silnym pieniadzem.
Bojkot Nazgula - z tym panem nie rozmawiam, nie zwracam uwagi na jego posty, traktuje jak powietrze. Dopoki nie wyjasni sprawy z edytowanym po czasie postem.


Wróć do „Organizacje i instytucje międzynarodowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość