PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Unia Europejska i złoty deszcz

NATO, NAFTA, MTS i inne. Znawcy tematu mogą bez wątpienia podyskutować nad celowością ich istnienia, jak również przedstawić swój punkt widzenia na temat stosunków globalnych

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Benon
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 68
Rejestracja: 20 stycznia 2009, 17:42
Lokalizacja: Polska

Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Benon » 31 maja 2014, 00:49

Unia Europejska i złoty deszcz

Obejrzałem orędzie premiera Tuska zachęcające Polaków do udziału w tegorocznych wyborach do Europarlamentu, zagłosowałem oddając głos nieważny, dowiedziałem się o frekwencji i zamyśliłem się. Kiedy myślałem nasuwały mi się nieodparte skojarzenia ze złotym deszczem, obejmujące wiele znaczeń tego określenia.

Premier we wspomnianym orędziu między innymi powiedział:

"...Kiedy walczyliśmy o polskie pieniądze w Europie, to wielkim atutem było, że Polacy wyglądali na zaangażowanych w europejskie sprawy (...). Jeżeli po tych wyborach miałoby się okazać, ze Polska, która dostała najwięcej ze wszystkich pieniędzy europejskich, jest równocześnie państwem o najniższej frekwencji w wyborach europejskich, to stracimy kilka bardzo poważnych atutów.". [1], [2]

Na podstawie tych słów poniektórzy mogą odnieść wrażenie, że Polska dostaje jakieś gigantyczne fundusze z Unii Europejskiej, że spada na nas autentyczny złoty deszcz. A jak jest naprawdę? Z danych ministerstwa finansów wynika, że Polska w ciągu 119 miesięcy od wstąpienia do Unii, to jest do końca marca 2014 roku, otrzymała z Brukseli 63,2 mld euro. Przy czym jest to kwota netto, czyli po odliczeniu składek Polski i zwrotów do budżetu UE. Zatem Polska dostawała w tym czasie średnio 6,37 mld euro na rok, rozumiany jako okres 12-miesięczny. [3]

PKB Polski w 2005 roku wynosiło 983 302 mln zł, a w 2013 roku - 1 635 746 mln zł. Średni kurs euro w 2005 roku był równy 4,0254 zł, a w roku 2013 - 4,1975 zł. Wobec tego obliczona wyżej przeciętna roczna dotacja z UE stanowi około 2,6% PKB z roku 2005, oraz około 1,6% PKB z roku 2013. Z tego wynika, że ów europejski deszcz pieniędzy, to w istocie kapuśniaczek z lekka tylko zraszający glebę polskiej gospodarki. [4], [5]

Ponadto wzmiankowany bilans ministerstwa finansów nie uwzględnia strat, jakie ponosi Polska w następstwie ograniczeń nakładanych przez UE. Myślmy trzeźwo: na tym świecie mało kto daje pieniądze bezinteresownie, zwłaszcza w sferze polityki międzynarodowej. Płatnicy funduszy europejskich chcą za ich cenę załatwiać przede wszystkim swoje interesy, a nie zaspokajać potrzeby beneficjentów. Dlatego gadanie premiera o wysokiej frekwencji w wyborach do Europarlamentu jako o "poważnym atucie" w negocjacjach o pieniądze z Unii było bajką dla grzecznych dzieci.

Po co Tusk raczył Polaków tą bajeczką? Jego przekaz miał zachęcić do głosowania na Platformę Obywatelską naiwnie proeuropejską część zwolenników tego ugrupowania. Chodziło o to by u tak zwanego leminga zakiełkowała myśl: "Jestem ze Europą i Tusk jest za Europą. Tusk apeluje by wziąć udział w eurowyborach, więc pójdę do urny i zagłosuję na Platformę.". Tym sposobem Tusk zadbał o przepływ funduszy z parlamentu Europejskiego do kieszeni jego partyjnych kompanów startujących w eurowyborach. A datki z pełnych kieszeni kompanów zasilą kasę Platformy.

Premier w swoim wystąpieniu stwierdził również:

"Nie mam żadnych wątpliwości, że bezpieczna Polska - to Polska zakorzeniona w zjednoczonej Europie. To znaczy, że samo istnienie w Unii Europejskiej (wytłuszczenie moje) jest największym gwarantem naszego bezpieczeństwa.".

Stosując ten schemat rozumowania Donald Tusk mógłby również powiedzieć:

"Nie mam żadnych wątpliwości, że samo piastowanie przeze mnie urzędu premiera jest gwarancją bezpieczeństwa Polski, niezależnie od tego czy sumiennie pracuję dla kraju czy pierdzę w stołek.".

Jednak w pewnym sensie rozumiem premiera i nawet współczuję mu. Kiedy bowiem wypowiadał przytoczoną wyżej kuriozalną opinię, na jego eleganckim garniturze nie obeschły jeszcze plamy od "złotego deszczu", który sprawił mu komisarz europejski ds. energii Günther Oettinger. Europejsko-niemiecki komisarz olał Tuska odrzucając 15 maja jego propozycję, by Unia, mając na uwadze nieprzewidywalność Rosji, dokonywała wspólnych zakupów gazu i ustalała jednakową cenę tego surowca dla wszystkich krajów członkowskich. Zawstydzony mokrymi plamami Tusk dawał więc w swoim wystąpieniu do zrozumienia: "To nic. Najważniejsze, że Europa w ogóle nas chce.". Tak, dla Tuska to ważne, bo zapewne liczy na intratną posadę w jakiejś unijnej instytucji, kiedy wreszcie dostanie zasłużonego kopniaka od polskich wyborców. [6]

Kiepskie orędzie premiera nie zachęciło Polaków do uczestnictwa w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Do urn poszło niecałe 24% uprawnionych. Co było powodem tak niskiej frekwencji? [7]

Europejscy cmokierzy być może powiedzą, że Polacy są tak zadowoleni z Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie oraz ze "złotego deszczu" unijnych subwencji, że nie widzą żadnej potrzeby istotnej zmiany i dlatego nie głosują, będąc przekonanymi, iż bez ich udziału też zostanie dokonany dobry wybór do Europarlamentu.

Ja to widzę inaczej. Uważam, że wśród tych przeszło 76% uprawnionych, którzy nie głosowali jest wielu, którzy zdają sobie sprawę, że Parlament Europejski to instytucja fasadowa o niewielkim wpływie na decyzje podejmowane w Unii. Jednocześnie rozumieją oni lub instynktownie czują, że Unia Europejska ma o wiele mniej z dobrej cioci niż wynika to z bajek brukselskich agitatorów. Ponadto są rozczarowani - nie bez racji - polską klasą polityczną i dlatego nie mają na kogo głosować.

Zgadzam się w dużym stopniu z oceną tych osób, ale jestem zdania, że nie głosując popełniają błąd. Powinny one - według mnie - zrobić to co ja: iść na wybory i oddać głos nieważny. Chcąc nie chcąc jesteśmy obywatelami europejskiego quasi państwa i ma ono ogromny wpływ na nasze życie - szacuje się, że nawet 75% prawa tworzonego w Polsce powstaje w związku z członkostwem w Unii Europejskiej. W skromnym arsenale środków dostępnych obywatelom Unii oddanie głosu nieważnego jest wyraźniejszym aktem sprzeciwu niż absencja wyborcza. Dwa, lub trzy procent głosów nieważnych można wytłumaczyć pomyłką głosujących, jednak kilkanaście czy kilkadziesiąt procent takich głosów daje do myślenia.

Przedstawię to o czym napisałem wyżej bardziej obrazowo: żeby olać europejskie straszydło, trzeba nie tylko wypuścić strumień "złotego deszczu", ale także skierować go we właściwe miejsce. Siusianie w wyborczą niedzielę pod krzaczkiem na grillowej polance daje marną szansę na zmiany.

bytrek
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 273
Rejestracja: 24 marca 2013, 14:52
Lokalizacja: Z Polski

Postautor: bytrek » 31 maja 2014, 05:06

Taa, liczysz, liczysz, a po ludzku patrząc, po czym jeździsz do pracy?
-Po drogach zbudowanych z środków Unijnych.
A w czym pracujesz?
-A w budynku zbudowanych z pomocom środków Unijnych.

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 7570
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 31 maja 2014, 07:48

Bądźmy realistami - gimbaza nie panięta stanu dróg z lat 90tych, zanim wystąpiliśmy o przyłączenie. Ani jak wyglądały miasta zaraz po wyborach w 89. Stowarzyszenie z Unią moźliwe było już w 92 roku, ale na mniej korzystnych warunkach ale i mniejszym rygorze polityki finansowej z naszej strony. Czytając takie bzdury zaczynam żałować że wtedy Pawlak nas nie wprowadził do UE. Wtedy rządził styropian z ludowcami.
Wystarczy się przejechać po miastach, zobaczyć ile obiektów uźyteczności publicznej wyrosło z pomocy unijnej, ile dróg, ile zabytkow, ilu prywatnych przedsiębiorców skorzystało na tym budując bazę wypoczynkową. Ile ruin zamków i pałaców odrestaurowano i zamieniono w hotele - przyciągajac w nasze dziewicze tereny zachodnich turystów. W ilu miastach dzieki wsparciu finansowemu z Ue doprowadzono w ogóle wodę do osiedli i okolicznych wiosek. Jeszcze niedawno rozkopane było pół Wroclawia, poprawiali infrastrukturę wodociągową w ramach polepszania jakości wody - ze środków Ue. O moście na Rędzinie nie wspominając. Najwyzszy obiekt inżynieryjny powsttały z pomocy UE. Nawet kolejka na Kasprowy Wierch została zmodernizowana dzięki pomocy unijnej. Naprawdę trzeba być albo kompletnie ślepym albo głupim by tego nie zauważyć. Już chyba nawet ten korwinowski "debil" dostrzeże różnicę. Benon, ogarnij się, weź się rozejrzyj dookoła i sięgnij po zdjęcia sprzed 20 lat.
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde

Paw
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5615
Rejestracja: 05 marca 2011, 12:07
Lokalizacja: EL

Postautor: Paw » 31 maja 2014, 08:22

Tutaj pokusili się o mapki autostrad i ekspresówek w Polsce od 1989 roku:
http://finanse.wp.pl/gid,16637396,kat,1 ... leria.html

Warto zobaczyć, jak w ciągu 25 lat budowało się w Polsce.

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3985
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Postautor: mateuszjkl » 31 maja 2014, 12:12

Porównaj sytuację dróg w tych latach z państwami z poza UE. Najlepiej to sobie wejść na mapę google i zobaczyć jak te sieci dróg wyglądają. Wniosek z tego jest taki , że drogi są budowane nawet jeśli UE nie ma , bo po prostu drogi przy rozwoju są potrzebne. Nie mówię o Chińskich autostradach przywołanych przez Korwina , ale na przykład o szwajcarskich drogach , 70tyś km autostrad wybudowanych bez funduszy UE. Rocznie przybywa ich o około 35km - a to przecież mały kraj w porównaniu z Polską.

Bez UE to nawet maturzyści nie mieliby kartek papieru ^^
Obrazek

Paw
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5615
Rejestracja: 05 marca 2011, 12:07
Lokalizacja: EL

Postautor: Paw » 31 maja 2014, 12:25

Porównaj sytuację dróg w tych latach z państwami z poza UE.
Porównywałeś polskie drogi z '89 z drogami pozostałych krajów Europy?

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3985
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Postautor: mateuszjkl » 31 maja 2014, 13:53

Nie mogę zrobić takiego porównania bo nie mam danych , dlatego chciałem żebyś ty je przedstawił , aby w jakiś sposób poprzeć swój argument , bo teraz to jest taki gołosłowny. Natomiast mogę porównać jak jest obecnie i zobaczyć że nawet jak UE nie finansuje budowy dróg to drogi są budowane. I Szwajcaria nie jest w tym jedyna. Turcja teraz prężnie buduje autostrady na ten przykład. Australia też buduje drogi. Wszyscy budują , nawet jak nie są w UE , bo po prostu drogi są potrzebne i tyle.

Awatar użytkownika
Kuba
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1248
Rejestracja: 22 lipca 2012, 19:37
Lokalizacja: ZGR

Postautor: Kuba » 31 maja 2014, 14:10

Przed naszym wejściem do UE dyski twarde w komputerach miały po około 80GB, teraz mają 1TB i więcej.
Polacy jako Słowianie przez setki lat za naturalne środowisko zamieszkania mieli puszcze, łąki, lasy. Chęć likwidowania większej ilości ogródków działkowych równa się zamachowi na wartości narodowe.

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 7570
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 31 maja 2014, 15:56

Mateuszjki, chcesz powiedzieć że Polska ma gospodarkę porównywalną do Szwajcarii?
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3985
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Postautor: mateuszjkl » 31 maja 2014, 16:55

Nie , ale możemy stać się lepszą gospodarką i twierdze , że wcale UE nie jest nam potrzebna w takiej formie , współpracować trzeba , ale nie aż w taki ścisły sposób , bo skutek będzie taki , że to my będziemy płacić za ich błędy. Wystarczy , że jaśnie oświecona komisja europejska za lat 10 przepcha coś pod szyldem "wspólny dług" . Obecnie nie tworzymy silnej gospodarki tylko uzależniamy ją od gospodarek europejskich.

Awatar użytkownika
Jojo
Minister
Minister
Posty: 3453
Rejestracja: 05 lipca 2013, 16:08
Lokalizacja: Śląsk Rybnik

Re: Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Jojo » 14 lutego 2017, 10:16

Osobny budżet strefy euro odbije się na naszych ekonomicznych interesach. Za chwilę dowiemy się, że oprócz wspólnego budżetu strefa euro będzie mieć swój własny parlament. Mówię o tym z goryczą, bo wygląda na to, że sprawy są przesądzone. Unia Europejska się podzieli, a my będziemy w tej gorszej części. Niestety będziemy na peryferiach i nie będziemy wiele znaczyć - mówił w „Rozmowie Poranka” w TVN24 BiS Leszek Miller, były premier.
http://tvn24bis.pl/poranek,146,m/nadcho ... 15363.html

Angela zdaje się też coś wspominała, że aby Unia przetrwała musi się podzielić. i my zostaniemy dzięki pis-polityce tą wschodnią częścią Europy.
Największy przekręt PZPR to założenie PIS i przejęcie władzy jako prawica

Bagin90
Starosta
Starosta
Posty: 743
Rejestracja: 17 stycznia 2014, 17:06
Lokalizacja: Unia Europejska

Re: Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Bagin90 » 14 lutego 2017, 16:45

Angela zdaje się też coś wspominała, że aby Unia przetrwała musi się podzielić. i my zostaniemy dzięki pis-polityce tą wschodnią częścią Europy.

Grecja znajduje sie w tej lepszej czesci Unii?

Nigdy nie bedziemy w "lepszej czesci" bez przyjecia euro, problem polega na tym ze przyjecie euro w tym momencie zachwialoby nasza perspektywa wzrostu. Nasze produkty stalby sie drozsze, innymi slowy, mniej konkurencyjne. My nie eksportujemy technologii i know how, na to co eksportujemy euro jest za silnym pieniadzem.
Bojkot Nazgula - z tym panem nie rozmawiam, nie zwracam uwagi na jego posty, traktuje jak powietrze. Dopoki nie wyjasni sprawy z edytowanym po czasie postem.

Benon
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 68
Rejestracja: 20 stycznia 2009, 17:42
Lokalizacja: Polska

Pieniądze z Unii Europejskiej, czyli krawatka od babci Marylki

Postautor: Benon » 17 września 2017, 15:03

Pieniądze z Unii Europejskiej, czyli krawatka od babci Marylki

Mnożą się konflikty pomiędzy Polską a Unią Europejską. Co będzie jeżeli Bruksela, chcąc zmiękczyć Polskę, obetnie przyznawane jej środki finansowe? Jak sobie radzić bez unijnych pieniędzy?

„Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne” – tymi słowami ówczesny prezydent Francji Francois Hollande miał przywoływać do porządku premier Beatę Szydło, kiedy ta nie zgodziła się na podpisanie wniosków ze szczytu UE, na którym przy sprzeciwie Polski zdecydowano o dalszym pełnieniu funkcji przewodniczącego rady europejskiej przez Donalda Tuska. [1]

Z tej wypowiedzi Hollande’a można wnioskować, iż uznaje on Polskę w Unii Europejskiej nie za partnera, ale za klienta Francji i Niemiec i oczekuje – jak to od klienta – że w zamian za wypłacane Polsce pieniądze będzie ona posłuszna woli swoich protektorów.

Emmanuel Macron – aktualny następca Hollande’a na stanowisku prezydenta V Republiki – zdaje się kontynuować wobec naszego kraju kurs polityczny swojego poprzednika. „Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra” – oświadczył Macron w Warnie w odpowiedzi na brak zgody rządu Rzeczypospolitej na zmiany w dyrektywie dotyczącej pracowników delegowanych. [2]

W podobnym duchu wypowiadają się politycy niemieccy. Kandydat Socjaldemokratów na stanowisko kanclerza Niemiec, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz podczas przedwyborczej debaty z Angelą Merkel stwierdził: „Finansujemy rolnictwo, finansujemy budowę dróg w Rumunii i Bułgarii, finansujemy regionalny rozwój w Polsce, a te kraje mówią nam: wasza migracja, wasza polityka wobec uchodźców nic nas nie obchodzi. Tak dłużej być nie może”. [3]

Również niemiecki europarlamentarzysta chadek Elmar Brok postuluje zmniejszenie Polsce środków z funduszy strukturalnych, jeżeli nasze władze nie zgodzą się na przyjęcie imigrantów. [4]

Jednak pierwszorzędne znaczenie ma stanowisko głównej sterniczki Unii Europejskiej. W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung” kanclerz Angela Merkel oznajmiła: „Jeżeli w kwestii migracji nie będzie solidarności, to nie będzie jej też w innych dziedzinach. Miałoby to bolesne skutki dla spójności Europy”. Jeżeli bierze się pod uwagę, że duża część europejskich dotacji dla Polski pochodzi właśnie z tzw. funduszu spójności, to dostrzega się w słowach Merkel ostrzeżenie: albo Polska będzie przyjmowała kontyngenty imigrantów, albo koniec z unijnymi pieniędzmi dla Polski. [5]

Nie ma co obrażać się na rzeczywistość. Trzeba obserwować, wyciągać wnioski i na tej podstawie podejmować działania. Dlatego warto zastanowić się, czy otrzymywane z Unii subsydia są współmierne do ograniczających suwerenność żądań jakie stawiają Polsce europejscy potentaci. Teraz Bruksela wywiera na nas presję w takich sprawach jak przyjmowanie tak zwanych uchodźców, ustrój sądownictwa i prokuratury, ochrona przyrody czy wysokość wieku emerytalnego. Co będzie dalej? Faktyczne gremia decyzyjne Unii poważnie biorą pod uwagę koncepcję przekształcenia Europy ze związku państw (czyli konfederacji) w państwo związkowe (czyli federację). Gdyby doszło do realizacji tego programu i Polska zgłosiłaby do niego swój akces, wówczas zakres unijnych żądań wobec naszego kraju zapewne by się zwiększył. Co więcej, nie można wykluczyć, że brukselska władza mogłaby wtedy stwierdzać nieważność aktów prawnych ustanowionych przez lokalne władze polskiej prowincji (na przykład ustaw polskiego parlamentu), tak jak właściwy miejscowo wojewoda może uznawać za nieważne uchwały i rozporządzenia organów samorządu terytorialnego. System prawny UE jest bardzo zagmatwany, ale spór z Polską o sądownictwo uwidacznia, że obecnie władze Unii raczej nie mogą stwierdzić nieważności lub uchylić praw ustanowionych przez państwo członkowskie. Praktycznie mogą wzywać państwo do zmian przepisów, które uznają za niezgodne z prawodawstwem Unii; a jeżeli państwo nie zastosuje się do wezwań, mogą nałożyć na nie sankcje, na przykład finansowe.

Na ile wyceniają europejscy protektorzy polskie posłuszeństwo? W 2016 roku Polska otrzymała z Unii Europejskiej około 23,9 mld zł. Jest to kwota netto, czyli po odliczeniu składki członkowskiej i zwrotów. Wydatki polskiego sektora finansów publicznych wynosiły w 2016 roku niemal 748 mld zł. Wobec tego wsparcie z Unii stanowiło około 3,2 procenta kwoty, którą pochłonęła w tamtym czasie realizacja zadań publicznych z takich dziedzin jak: ochrona zdrowia, oświata, bezpieczeństwo publiczne, obronność, ubezpieczenia społeczne czy rozwój infrastruktury. [6], [7]

W reklamach dużego banku działającego w Polsce dzieci pytają się rodziców, czemu wujcio Pawcio jest taki uległy wobec babci Marylki i dlaczego mama lub tata (zależnie od reklamy) zachowują się inaczej. Rodzice tłumaczą dzieciom, iż to dlatego, że babcia opłaciła coś wujciowi (np. wakacje) i że oni nie muszą nadskakiwać babci, bo radzą sobie bez jej pieniędzy. Alternatywą jaką wybrali jest oszczędzanie na koncie we wspomnianym banku.

Z kontekstu reklam wynika, że finansowe wsparcie od babci Marylki nie jest dla wujcia Pawcia głównym źródłem dochodów i że gdyby tylko chciał, to – podobnie jak rodzice pytających dzieci – mógłby się uniezależnić od apodyktycznej babci.

Biorąc pod uwagę przedstawione wcześniej liczby, relacje między Polską a Unią Europejską można przedstawić przy pomocy następującej metafory utrzymanej w konwencji reklam z wujciem Pawciem. Oto wujcio Pawcio (czyli Polska) potrzebuje eleganckiego męskiego ubrania: garnituru, koszuli, butów, paska itd. Babcia Marylka (czyli Unia) płaci wujciowi za krawat, lecz wymagania ma wobec Pawcia takie, jakby mu zafundowała co najmniej garnitur i buty. Europejska „babcia Marylka” próbuje nas za tę sprezentowaną krawatkę trzymać i zaciska ją nam na szyi, gdy zaczynamy brykać.

Bez krawata można się obejść w wielu sytuacjach, ale dobrze go mieć – jednak niekoniecznie od babci Marylki. Podobnie ma się rzecz z pieniędzmi, które dostajemy z Unii Europejskiej. Co wobec tego uczynić, aby zdobyć podobną albo większą sumę nie popadając w zależność od apodyktycznej Unii? Być może powinno się skorzystać ze wskazówki zawartej we wspomnianych reklamach i zacząć oszczędzać. W szczególności warto wziąć pod uwagę jeden ze sposobów oszczędzania, jakim jest zapobieganie kradzieży, gdyż niepłacenie należnych podatków to kradzież publicznych pieniędzy. Wśród celów wymienionych w expose gabinetu Beaty Szydło znalazło się uszczelnienie systemu podatkowego. Jak rząd PiS-u i koalicjantów wywiązuje się z tego zadania? [8]

W okresie styczeń – lipiec 2017, a więc w ciągu 7 miesięcy, wpłynęło do budżetu państwa z podatków pośrednich, w tym z VAT-u, 133,8 mld zł. Jeżeli takie tempo utrzyma się do końca roku, to z podatków pośrednich uzyska się wówczas 229,4 mld zł, czyli o 35,7 mld zł więcej niż w 2016 roku. Te 35,7 mld zł to niemal półtora raza więcej niż podana wcześniej kwota netto, jaką Polska otrzymała z Unii w 2016 roku. [9], [10]

Przyczyną obserwowanego ostatnio wzrostu dochodów państwa z podatków pośrednich, oprócz poprawy ściągalności danin, może być ożywienie gospodarki. Oczywiście taka sytuacja jest również korzystna, gdyż pozwala na pozyskanie dodatkowych pieniędzy do publicznej kiesy bez podnoszenia stawek procentowych podatków.

Tak czy inaczej – zgodnie z przysłowiem – kto umie liczyć, winien liczyć na siebie. Wiara, że płatnicy netto do budżetu Unii Europejskiej pozwolą Polsce za przekazywane przez nich środki budować gospodarkę konkurencyjną dla ich gospodarek jest przejawem politycznej naiwności. Naiwni zwykle dostają w kość. Więc może lepiej kupować krawaty za własne pieniądze?

Awatar użytkownika
Marchewa
Administrator
Administrator
Posty: 12181
Rejestracja: 14 września 2004, 13:11
Lokalizacja: Toruń
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Re: Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Marchewa » 21 września 2017, 07:56

Oczywiście Benonek liczy jak Brytyjczycy przed brexitem ile netto płaci/dostaje. Ale nie powie za co ta składka. Otóż głównie (co ze smutkiem odkrywają angole) za dostęp do wspólnego rynku. I można z UE wyjść i pozostać we wspólnym rynku ale trzeba płacić opłatę która dla GB będzie prawdopodobnie ... wyższa od składek członkowskich (GB miała spory wynegocjowany jeszcze przez Thatcher rabat). I teraz GB ma duuuży zgryz bo płacić będą i tak ale nic w zamian.

Ale słuchajcie populistów dobrze na tym wyjdziecie.
Spory polityczne trwają najdłużej gdy obie strony nie maja racji.
Gonzalez Suarez

Awatar użytkownika
Jojo
Minister
Minister
Posty: 3453
Rejestracja: 05 lipca 2013, 16:08
Lokalizacja: Śląsk Rybnik

Re: Unia Europejska i złoty deszcz

Postautor: Jojo » 28 września 2017, 11:29

Wyszło kolejne PiSie złodziejstwo! tym razem ojro nie śmierdzi
http://natemat.pl/218659,narzekaja-na-u ... inansowana
Tak to jest z tym piskiem , wszystkich o wszystko oskarżają czy prawda, czy nieprawda a sami są umoczeni. Ciekawe czy te pieniądze oddadzą UE z własnych kieszeni? czy zaplacą z naszych podatkow? Udowodnili, ze ci co dużo krzyczą sami mają za uszami.Jak to powiedział brudziński - komuniści i złodzieje, ja dopowiadam ,to pis.
Największy przekręt PZPR to założenie PIS i przejęcie władzy jako prawica


Wróć do „Organizacje i instytucje międzynarodowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość