PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Politycy czy duchowni?

Najbardziej znane postacie na Świecie, które kreują rzeczywistość. Kto jest dla Ciebie najważniejszy? Kogo potrzeba, a komu już podziękujemy…

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

SXMan

Politycy czy duchowni?

Postautor: SXMan » 28 sierpnia 2004, 00:11

Moim skromnym zdaniem, najlepszymi i najbardziej wpływowymi osobami są dwie postaci:
Papież Jan Paweł II oraz Dalai Lama
Oboje są osobami duchownymi - J.P.II - kościół katolicki; D.L. duchowy przywódca Tybetu, oraz wszystkich tych, którzy uznają religię Buddy; reprezentują różne religie, różne nacje, jednak z ich zdaniem liczą się nawet najwięksi tyrani.

Awatar użytkownika
Wojtek
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 201
Rejestracja: 19 sierpnia 2004, 17:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Wojtek » 28 sierpnia 2004, 13:54

Chyba nie mogę się z tym zgodzić. Papież nie może zrobić nic! Jego posada jest tylko i wyłącznie symboliczna .Może On sobie mówić i mówić, a kto tak naprawdę Go slucha? Żaden polityk ,który liczy się w swoim kraju nie słucha papieża. Ma On niestety bardzo konserwatywne poglądy i mówi same banały ,o których każdy wie .Oczywiste jest ,że lepiej by było gdyby nie było wojen.Ale niech znajdzie sposób na rozwiązanie tego problemu. Nie potrafi tego zrobić tak jak i politycy.Niestety wiele ludzi śmieje sie z papieża ,bo juz nawet nie można zrozumieć jak mówi.Taki papież nie jest silny! W Polsce można odnieść nieco inne wrażenie ,bo ogladając wiadomości o papieżu mówi sie niemal codziennie.Ale w innych krajach tak nie jest!!! Jest On niewątpliwie jednym z najbardziej znanych i zasłużonych Polaków ,ale Jego pozycja na świecie nie jest tak wielka jak może sie zdawać Polakom.

Awatar użytkownika
Adam
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 248
Rejestracja: 18 sierpnia 2004, 19:07
Lokalizacja: Gniezno
Kontaktowanie:

Postautor: Adam » 28 sierpnia 2004, 14:35

Papież nie jest politykiem. zadko który polityk Go słucha. Czasami to dobrze, częściej źle...
Ma On jednak ogromną władzę, którą zapewnia Mu wyłącznie ogromny autorytet. Papież rządzi Kościołem na zasadzie monarchii. Widać od razu różnicę w szanowaniu papieża (rządzącego z nadania, niczym król) i jakiegokolwiek prezydenta z jakiegolwiek państwa. Tu najlepiej pokazać różnicę w szanowaniu władzy. Skąd się ona bierze? To proste: papieżem (czy królem, np. Elżbieta II) się jest z nadania, jest się pomazańcem Bożym, Jego reprezentantem na ziemi, prezydentem natomiast z wyboru. Skoro prezydenta wybiera lud, to lud może też sobie wycierać nim gębę.
Moc papieża jest ogromna. Rządzi On ludzkimi sercami. Jego siłę zobaczyliśmy w latach 80.. Pokazał On wszystkim komunistom gdzie jest miejsce ich haseł, ich systemu, ich ideologii. Papież odegrał dużą, życiową rolę w obalaniu totalitaryzmu w Europie wschodniej.
To ciekawe, że to właśnie papież pokonał komunizm, którego współrealizatorem był Stalin.
Stalin mawiał: "co może papież...? Ile on ma wojska?"

Awatar użytkownika
Behemot
Radny powiatowy
Radny powiatowy
Posty: 167
Rejestracja: 21 sierpnia 2004, 19:44
Lokalizacja: KRK

Postautor: Behemot » 28 sierpnia 2004, 15:12

Zdziwiłbys się ilu Polaków ... Znam kilku takich. Może cie to zdziwi ale jeden z nich jest zadeklarowanym zwolennikiem UPR-u. Ale to tak na marginesie.
Dalej róznica między Papiżem a osobą rządzącą państwem świeckim, jast taka, że on rządzi duszami. Nie każdy musi go słuchać itp. Zaś jeśli chodzi o władcę świeckiego - monarchia to głupi pomysł. Mamy demokracje gorszą lepsza ale zawsze. Wole mieć możliwośc jakiegokolwiek wpływu na decyzje państwa niż żadne.

Awatar użytkownika
Iśka
Radny powiatowy
Radny powiatowy
Posty: 116
Rejestracja: 18 sierpnia 2004, 00:59
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Iśka » 30 sierpnia 2004, 13:22

Moim zdaniem wszystko zależy od charyzmy, osobowości i daru przekonywania danej jednostki. Są ludzie, którzy potrafią pociągnąć za sobą nie tylko garstki ludzi ale i całe narody. Nie wiem, nie potrafię określic czy chodzi tu bardziej o osoby duchowne czy świeckie...

Jeżeli ktoś ma ten "dar" przemawiania, ludzie go szanują, ufają mu i wierzą, że to właśnie On - to taki człowiek, jak dla mnie, jest politykiem świata.

Jest tylko jedno pytanie, czy taki polityk świata działa w dobrych czy złych intencjach... O czym jak to zwykle bywa dowiadujemy się zbyt późno...
"Władza zabija tych, którzy nie umieją jej unieść" (Ojciec Chrzestny III)

Awatar użytkownika
MIKI
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 92
Rejestracja: 24 sierpnia 2004, 11:12
Lokalizacja: Gniezno
Kontaktowanie:

Postautor: MIKI » 31 sierpnia 2004, 14:03

Problem przywódctwa światowego zawsze budził emocje, kiedy pojawiali się tacy ludzie jak Hitler, Stalin,czy Husajn!!!! :!:
Cóż sprawa jest prosta zbyt dużo ludzi pokłada wiarę w indywidualizm! :!: zachęcam do postawy holizmatyczno-esencjalnej :!:
www.fms.gniezno.pl PRAWDZIWY GŁOS MŁODEGO POKOLENIA!!!!

Awatar użytkownika
Ukasz
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 43
Rejestracja: 18 sierpnia 2004, 00:53
Lokalizacja: Gniezno

Postautor: Ukasz » 31 sierpnia 2004, 21:14

moim zdaniem Papiez juz nie jest taki jak kiedys, nie ma takiego wplywu na ludzi jak za dawnych lat swojej swietnosci :( wtedy to on potrafil pokazac Polakom droge jak powiini postepowac i jak czynic wtedy byl naprawde swietnym przywodcą :!:

Pamietacie jego wizyte 11.06.1987
Powiedziałem: solidarność musi iść przed walką. Dopowiem: solidarnośc również wyzwala walkę. Ale nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu. Walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela - i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego. Wtedy bowiem to życie ludzkie na ziemi staje się <bardziej ludzkie>, kiedy rządzi się prawdą, wolnością, sprawiedliwościa i miłością


to byl przywodca !!

szanuje go jako człowiek a nie jako przedstawiciela Boga na ziemi a czasami az mi go zal jak widze ze ledwo mowi i jak jest schorowany
bede ksiedzem! jak moj ojciec!

Iblis
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1009
Rejestracja: 16 września 2004, 20:06

Postautor: Iblis » 18 września 2004, 11:51

1. Tytuł tematu. Politycy czy duchowni? Na tej płaszczyźnie gdzie dochodzi do rywalizacji polityków z duchownymi, duchowni stają się w rzeczy samej politykami. W związku z tym należy raczej zadać pytanie czy bardziej wpływowi są politycy świeccy, czy duchowni?

2. Jeśli chodzi o politykę w wykonaniu duchownych, od czasu kiedy dominującą siłą na świecie stały się państwa demokratyczne, a w niektórych krajach despotyczne, religia straciła na sile przebicia i w tej chwili siła duchownych zależy od szerokości ich kontaktów z faktycznymi przywódcami. Wyjątek tutaj mogą jedynie stanowić niektórzy „duchowni” islamscy.

3. Według mnie wspomniany tutaj Dalai Lama nie ma żadnego faktycznego wpływu na politykę światową, a nawet jeśli ma to nieporównywalnie mniejszy niż przywódca Chin Zemin Jiang choć nie jest on taką gwiazdą medialną jak Dalai Lama. Świadczy o tym choćby to, że Tybat nadal jest pod okupacją Chińską, a Dalai Lama nie wstępu do swojego kraju.

4. Teraz najtrudniejszy temat, mianowicie Karol Wojtyła. wydaje się, że on podobnie jak przywódca Tybetańczyków jest raczej gwiazdą medialną niż faktycznym przywódcom. Zauważyłem, że wszyscy raczej są zgodni, że nie ma on władzy politycznej, a raczej duchową, czy też władzę nad ludzkim sercami (Lady Diana też podobno miała, jak każda gwiazda medialna). O tym, że nie ma władzy politycznej świadczą dwie ważne sprawy, które ostatnio przegrał. Mianowicie wojna w Iraku i Konstytucja Europejska. Co do władzy duchowej to badania socjologiczne wskazują, że znaczna większość katolików nie stosuje się do jego nauk (niekatolicy wręcz z nich szydzą jako skrajnie konserwatywnych i nie odnoszących się do realiów). Często okazuje się też, że z biskupem Rzymu nie zgadzają się inni biskupi katoliccy, czego przykładem może być ostatnio postawa biskupów polskich w sprawie wojny w Iraku. Podsumowując nie wydaje mi się, aby papież należał do światowej czołówki najbardziej wpływowych polityków.

5. Jeśli chodzi o moją kandydaturą to nie mam jakiegoś zdecydowanego faworyta, ale ponieważ wydaje mi się, że ten właśnie człowiek stanowi dla świata aktualnie największe zagrożenie stawiam na Vladimira Putina.

Obywatel
Senator
Senator
Posty: 2257
Rejestracja: 17 września 2004, 19:59

Postautor: Obywatel » 18 września 2004, 22:22

Kazdy duchowny jest politykiem i polityk (sprawujacy znaczace stanowisko w rzadzie czy partii) w pewnym sensie tez... :wink:
wyjatkiem w przypadku duchownego jest calkowite odizolowanie od spraw politycznych jakimi sa np. pewne zakony, czy "pustelnictwo".

Kazda religia ma dwie sfery dzialania: polityczna i duchowa
I nie ma na swiecie religii ktora nie wykorzystuje polityki (dzialania) do swoich celow
W "polityce" miesci sie rowniez wykorzystywanie aktualnych mozliwosci stwarzanych przez aktualna sytuacje w spoleczenstwie
Chyba jedynie meczennicy religijni dzialali wylacznie z pobudek czysto duchowych,ale czy do konca i wszyscy tego nie jestem pewien.

Oczywiscie nie utozsamiam calkowicie politycznosci dzialnia duchowienstwa z czyms zlym.
Niemniej bardzo często jest to (bylo i bedzie) wykorzystywane, niekoniecznie w interesie duchowym.
Nikt w prawdzie nie jest doskonaly, ale to nic nie oznacza i nie tlumaczy dzialan ktore wynikaja z planow i rozmyslan nad nimi,wiec trudno powiedziec ze cos wystapilo "spontanicznie".

zły
Wójt
Wójt
Posty: 518
Rejestracja: 26 lutego 2005, 04:13
Lokalizacja: Olsztyn

Postautor: zły » 08 kwietnia 2005, 21:51

Na temat papieża nie będę się wypowiadał (niektórzy odetchną)

Co do Dalajlamy to twierdzę, że nie ma on żadnej realnej władzy ani żadnego realnego wpływu na wydarzenia polityczne. Siedzi na wygnaniu w Indiach, które przyjęło Go po to aby zrobić na złość Chinom i może trochę z współczucia. Jego los w Indiach może być niepewny jeśli stosunki między Indiami i Chinami się ocieplą.

Tym nie mniej jeśli chodzi o mnie jest On największym autorytetem moralnym na świecie.
"Nie podcina się gałęzi na której się siedzi... chyba , że zamierzaj ą Cię na niej powiesić"

Stanisław J. Lec


Wróć do „Politycy światowi”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość