PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Wszystko, co dotyczy rynku i pieniędzy, wielkich właścicieli i ich obrotów na Świecie. Po prostu gospodarka i ekonomia...

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26668
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Nazgul » 20 maja 2015, 21:03

a ja myślę, że temat był o rabunkowym rolnictwie. a nie o lepiankach i waleniu ad absurdum pod każdym cytatem w Twoim wykonaniu.
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3993
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: mateuszjkl » 20 maja 2015, 22:41

obawiam się że teorię Darwina zredukowałeś do 2+2...


Jeśli uznamy ramy czasowe za względne to nie zredukowałem. Każdy gatunek który stoi w miejscu, prędzej czy później wymrze. Może przetrwać 200mln lat ukrywając się w głębiach oceanu ale i tak kiedyś przyjdzie na niego swój kres. Rozwój to nie tylko rozmnażanie się. Natomiast nie twierdzę że jak się rozwinie to bezapelacyjnie nie wymrze, ale jest skromna szansa że tak się nie stanie.
Nie jestem jakimś fanatykiem w tych kwestiach, krytykuję tylko całkowitą stagnacją jaką malory proponuje. Uważam że rozwój w tych kwestiach też jest potrzebny i zdania nie zmienię. Zmienię jednak zdanie w jednej kwestii. Brak rozwoju nie powoduje stagnacji, powoduje regres.


Dupa a nie gwiezdne wojny. Wystarczy trochę się zainteresować tematem żeby wiedzieć na ile pytań nie znamy odpowiedzi a jak ich poznanie może wpłynąć na nasze zrozumienie otaczających nas zjawisk. Powstaje wiele teoretycznych możliwości podróży międzygwiezdnych które warto badać. Zauważ że stosunkowo niedawno bo w 2008 roku przekroczyliśmy prędkość komputera na ponad 1PFLOPS. W tym roku Tianhe-2 ma być rozbudowane do 100PFLOPS jest to ogromny przełom który przyśpieszy wiele badań. USA w latach 80-90 została ostudzone zimną wodą, nastąpił kryzys, nie można było przeskoczyć możliwości technicznych. To się powoli zmienia.

Awatar użytkownika
Anubis
Poseł
Poseł
Posty: 1879
Rejestracja: 07 marca 2011, 03:52
Lokalizacja: podziemia

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Anubis » 21 maja 2015, 00:48

mateuszjkl pisze:
obawiam się że teorię Darwina zredukowałeś do 2+2...


Jeśli uznamy ramy czasowe za względne to nie zredukowałem. Każdy gatunek który stoi w miejscu, prędzej czy później wymrze. Może przetrwać 200mln lat ukrywając się w głębiach oceanu ale i tak kiedyś przyjdzie na niego swój kres. Rozwój to nie tylko rozmnażanie się. Natomiast nie twierdzę że jak się rozwinie to bezapelacyjnie nie wymrze, ale jest skromna szansa że tak się nie stanie.
Nie jestem jakimś fanatykiem w tych kwestiach, krytykuję tylko całkowitą stagnacją jaką malory proponuje. Uważam że rozwój w tych kwestiach też jest potrzebny i zdania nie zmienię. Zmienię jednak zdanie w jednej kwestii. Brak rozwoju nie powoduje stagnacji, powoduje regres.


Dupa a nie gwiezdne wojny. Wystarczy trochę się zainteresować tematem żeby wiedzieć na ile pytań nie znamy odpowiedzi a jak ich poznanie może wpłynąć na nasze zrozumienie otaczających nas zjawisk. Powstaje wiele teoretycznych możliwości podróży międzygwiezdnych które warto badać. Zauważ że stosunkowo niedawno bo w 2008 roku przekroczyliśmy prędkość komputera na ponad 1PFLOPS. W tym roku Tianhe-2 ma być rozbudowane do 100PFLOPS jest to ogromny przełom który przyśpieszy wiele badań. USA w latach 80-90 została ostudzone zimną wodą, nastąpił kryzys, nie można było przeskoczyć możliwości technicznych. To się powoli zmienia.


Nic nie jest wieczne - za ileś tam mld lat mają zgasnać ostatnie gwiazdy :D. Z tym 200 mln lat w głębinach oceaanu miałeś na myśli ru-ru-rurkowce :twisted: ? Dłużej żyją już np. rekiny i krokodyle, same dinozaury żyły z 200 mln lat. Człowiek żyje ok 1 mln lat z czego cywilizacja to kilka tysięcy lat. A dopiero w ostatnich kilkudziesięciu latach życie zmienia się nie do poznania.
Z rozwojem może być tak, że nasza cywilizacja sama się wykończy (rozwój broni, zmiana trybu życia, nowe uzależnienia, niezdrowa żywność, nowe choroby itp. ). A po 1 mln lat już nawet śladu nie będzie, że jakakolwiek cywilizacja była.
Co do podróży międzygwiezdnych jak na razie są tylko teorie - nie można być 100 pewnym, że będzie to możliwe. Do układu Alpha Centauri i może paru najblizszych gwiazd może się udać, ale dalej to już bardzo ciężko. Sondy osiągnęły sukces jak i teleskopy naziemne, ale już podróże załogowe stanęły w miejscu - skończyła się zimna wojna - skończyły się loty na Księżyc, lotu na Marsa się nie udało się do tej pory przeprowadzić.

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3993
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: mateuszjkl » 21 maja 2015, 11:07

W pewnym sensie tak. Nie wiadomo jaki gatunek na Ziemi najdłużej istniał i nadal istnieje . Błędy pomiarowy są ogromne czego efektem są naukowe nowinki o "najstarszym gatunku" a to meduzy(300-700mln lat) a to jakieś krewetki (200-220mln). Ile w tym prawdy to już nie wnikam, ale wiele gatunków jest jeszcze nieodkrytych a głębiny oceaniczne skutecznie utrudniają poszukiwania, dlatego uważam że to tam może znajdować się do tej pory nieznany stwór wielkości igły którego będzie można nazwać ru-ru-rurkowcem :).

Jak staniemy w miejscu to na pewno się wykończymy. Rozwój nie gwarantuje świetlanej przyszłości, ale daje potencjalną szansę.

To zależy jak podejdziemy do teorii o podróżach międzygwiezdnych. Od dawna wiemy że mechanika klasyczna nie jest w stanie opisać wielu zjawisk, bo niektóre zjawiska były z nią sprzeczne, wtedy naprzeciw wyszła mechanika kwantowa która przyniosła zupełnie inne spojrzenie. Powstały
teorie godne podziwu np. napęd Alcubierre'a zgodny z zasadami fizyki, nie obalono tego pomysłu od 93 roku. Teoretycznie napęd Alcubierre'a to napęd WARP który korzysta z teoretycznej energii egzotycznych cząstek o ujemnej masie. Brzmi jak fikcja, ale cząstki egzotyczne zachowują się w sposób przez nas niezrozumiały. Przykładem jest jest cząstka "Y" zidentyfikowana w 2009 roku w Tevatronie, ma masę dodatnią aczkolwiek jej zachowanie jest absurdalne. Warto zauważyć że takie cząstki prawdopodobnie istnieję bo w sekundę po wielkim wybuchu materia rozszerzała się szybciej niż światło. To wszystko teoria, ale badania sond na mikrofalowe promieniowanie tła na to wskazuje. Nie tak jak np. ostatnie donosy o EmDrive Rogera J. Shawyera które najpewniej spalą na panewce bo inżynier za bardzo się podniecił i zapomniał czegoś uwzględnić,chociaż nie ma co do tego pewności - to uważam że sensacji nie będzie.
Nawet jeśli nie skonstruujemy napędu WARP to nie kończymy swojej kariery.
Od lat fizycy nie wiedzą jak wygląda wszechświat. Odległości są olbrzymie,a kształt niewytłumaczalny. Dzisiaj jak patrzymy na niebo i widzimy jakieś dwa gwiazdozbiory to tak naprawdę nie jesteśmy w 100% pewni czy to są dwa inne gwiazdozbiory czy dwa te same z innych okresów czasowych. Czyli odległości mogą się okazać o wiele mniejsze a my możemy polecieć na skróty. Wtedy system WARP niekoniecznie jest potrzebny.
Nawet jeśli okazałoby się że wygląd wszechświata nie daje nam możliwości do skoków na skróty to pozostaje teoria na temat czarnych dziur, które jak warto dodać są czysto teoretyczne, bo zobaczyć się jej nie da, jednak rejestrujemy dziwne zjawiska "zasysania" gwiazd. Także ta teoria wydaje się słuszna. Taka czarna dziura może być potencjalnym "teleportem"- zjawiskiem które da się wykorzystać do podróży. Przy mniejszych odległościach wystarczyłby silnik jonowy, plazmowy a nawet fotonowy. Do tego wszystkiego dochodzą coraz większe możliwości ludzkie. Paliwo nie jest ograniczeniem. Wystarczy efektywniej przechwytywać energię słoneczną do kolektorów lub umiejętnie wykorzystać zjawisko magnetyzmu.

Naprawdę nie warto porzucać tych wszystkich badań.

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26668
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Nazgul » 21 maja 2015, 20:09

Egzotycznych czastek ktorych nie odkryto, byc moze na razie. Zaginanie przestrzeni lub tunele podprzestrzene na dzień dzisiejszy nie mają podstaw naukowych i sa tylko hipotezą. A gdzie działający silnik? Też bym chciał ale raczej nie do żyjemy.
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
Malory
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1388
Rejestracja: 11 grudnia 2012, 21:33
Lokalizacja: Pomorze

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Malory » 21 maja 2015, 22:35

Zmienia wszystko. Nie rozumiesz kompletnie nauki, nauka to nie brutalna sila taranujaca dzrwi stojace w lini prostej marszu, tylko sztuka pokazujaca nam alternatywne sciezki poprzez coraz lepsze rozumienie rzeczywistosci w ktorej zyjemy.


Ponownie- nigdzie nie wypowiadam się przeciwko nauce. Wypowiadam się przeciwko poleganiu na technice. Nauka z techniką często stoją w sprzeczności- jak chociażby ma to miejsce w przypadku rolnictwa- gdzie każdy mikrobiolog gleb powie Ci że organie, pryskanie nawozami na bazie soli czy pestycydami niszczy mikrobiologiczną i makrobiologiczną strukturę gleby prowadząc do jej jałowienia, ale są to najbardziej rozpowszechnione techniki rolnicze.

Pozyczkodawca zanim pieniadze pozyczy musi zrobic wszystko co w jego mocy by zagwarantowac sobie ze te pieniadze ktore teraz pozycza dluznik mu potem odda.


Tylko te warunki wcale nie pomagają tych długów spłacić. Przykładem dobrym jest Jamajka, która wpadła w destruktywny cykl zadłużania się bo narzucone warunki niszczą ich lokalną gospodarkę.

Blednie sugerujesz ze gdyby nie kolonizacja to oni byliby teraz na takim samym poziomie co my.


Ja sugeruję że nie istnieją żadne poziomy o których mówisz oraz że działania kolonialistów wcale nie miały czynić ludność Afryki bardziej zbliżoną do nich.

Analogicznie, za gwalt odpowiedzialny jest sprawca ktory nie potrafi utrzymac swojego popedu na wodzy i ofiara ktora zalozyla miniowke. Sorry, ale takimi argumentami nie kupisz mnie ani troszke. Gdyby nie polityka jednego dziecka w Chinach zyloby dzisiaj kilkaset milionow ludzi wiecej, ludzi ktorych rynek nie bylby w stanie wchlonac. Innymi slowy, byloby dodatkowe kilkadziesiat milionow Chinczykow znajdujacych sie w skrajnej biedzie i nastepne kilkadziesiat milionow poprostu biednych. Presja na rolnictwo i przemysl (czyli zasoby i srodowisko) bylaby odpowiednio wieksza.


Za gwałt odpowiada wyłącznie sprawca gwałtu, co to ma do rzeczy? Kwestia jest oczywista- polityka jednego dziecka doprowadza do zaburzenia struktury płciowej Chin. Czyli znów cywilizacja zastępuje jeden problem dwoma- starzejącym się społeczeństwem oraz perspektywą dziesiątków milionów samotnych mężczyzn pozbawionych szans na posiadanie małżonki i tylko podtrzymanie wizji kobiety jako wyznaczniki statusu a nie pełnoprawnego obywatela.

Nie, znowu calkiem nie tak. Sami Hindusi zabiegaja o inwestycje kapitalu zagranicznego i bierze sie to stad ze ich kapital jest relatywnie slaby. Innymi slowy, albo bedziesz eksplatowany przez miedzynarodowa korporacje za miske ryzu, albo nie bedziesz mial pracy i nic do jedzenia.


Czyli sugerujesz że w Inidach- cywilizacji starszej od naszej zanim pojawiły się zachodnie korporacje nie mili czego jeść?

A jestes w stanie udowodnic ze nie swiadcza?


Nie udowadnia się nie istnienia czegoś. Udowodnisz mi że nie istnieją koboldy?

Dzisiaj podrzedny robotnik ma duzo wieksze mozliwosci konsumpcyjne niz kiedys.


Bo i produkty były trwalsze i nie potrzebowały stałej wymiany. Wysoka konsumpcja to najwyżej wyznacznik wysokiego zanieczyszczenia i zbytku.

Na swiecie wciaz istnieja regiony w ktorych wystepuja liczne dziewicze plemiona (na przyklad Amazonia) albo regiony poprostu slabo zamieszkane (na przyklad polnocna Kanada). Jakby komus naprawde zalezalo na porzuceniu cywilizacji to bez problemu moglby to zrobic.


I pozwolą mi polować gdzie mi się żywnie podoba?

Zawsze wtedy kiedy nasza konsumpcja bedzie na poziomie konsumpcji chlopa panszczyznianego albo zbieracza-lowcy.


Czyli z większą wydajnością pracy to bujda skoro nie przekłada się na mniej pracy.

Pracownik to najemnik, nie niewolnik. Bycie czyims "panem" wiaze sie z posiadaniem wladzy nad drugim czlowiekiem, natomiast relacja pracownik-pracodawca to dobrowolna umowa w ktorej druga strona jest silniejsza. Tylko tyle. Innymi slowy, mozesz nie zgodzic sie na oferte, mozesz poszukac innej, mozesz sie zwolnic, mozesz zalozyc firme i samemu stac sie "panem" (to male i srednie firmy odpowiadaja za wiekszosc dostepnej pracy na rynku).


Powiedz to ludziom, którzy budzą się rano, idą do pracy w której spędzają 12 godzin, wracają do domu wieczorem i zasypiają ze świadomością że nie posiadają prawa do urlopów czy realnych możliwości awansu. Gdzie ich los różni się od losu niewolnika w sposób istotny? Alternatywa głodu i bezdomności nie jest alternatywą.

Jestes w stanie udowodnic ze nasz standard zycia nie podniosl sie w przeciagu ostatnich dekad?


Ponownie- nie udowadnia się nie istnienia czegoś, tylko na odwrót. Udowodnić trzeba fakt istnienia czegoś. Tak działa współczesna nauka- wszystko jest fałszem, póki nie wykaże się że nie jest.

Dobrym, często przywoływanym przykładem jest np. że kobiety pracowały w zasadzie tyle samo w domu co 100 lat temu mimo że pojawiły się zmywarki, pralki, suszarki i cała seria robotów kuchennych i dopiero widać istotny spadek czasu jaki kobiety przeznaczają na prace domowe od momentu gdy wzrósł czas jaki mężczyźni zaczęli przeznaczać na prace domowe. Co pokazuje że częściej postęp społeczny ma większe znaczenie w jakości naszego życia niż postęp techniczny.

Irokezi to zrzeszenie plemion ktore liczylo kilkadziesiat tysiecy ludzi (nie kilkaset jak pisalem), ponad 1000 lat temu Slowianie mieli podobna organizacje.


Zupełnie inną organizację. U Słowian pozycję wyznaczała pozycja klanowa. Wódz rządził wojewodami wywodzącymi się spośród głów rodów. U Irokezów kobiety wyznaczały spośród mężczyzn reprezentantów swoich plemion, którzy wewnątrz Konfederacji podejmowali kluczowe decyzje dotyczące wszystkich pięciu ludów na zasadzie konsensusu, nie poprzez decyzję wodza. Władza była w znacznym stopniu ograniczona i kompetencje z góry określone przez odpowiednie ustępy w Wielkim Prawie Pokoju, któremu znacznie bliżej do obecnym Konstytucji, niż dominacji głowy najsilniejszego z rodów.

System plemienny jest przedpanstwowa forma organizacji, i jako tako trudno uznawac ze Irokezi ktorzy dalej w nim tkwili byli na tym samym poziomie organizacyjnym co Europejczycy ktorzy przezwyciezyli plemienne ograniczenia setki lat wczesniej.


Wielkiemu Prawu Pokoju było bliżej do obecnej Konstytucji USA niż władzy gubernatora Nowej Anglii.

Innymi slowy, jesli dzisiaj jakas choroba jest nieuleczalna to dlatego ze nie potrzebujemy na nia lekarstwa.


Bez leku umierasz, bez telewizora nie.

Naukowcy badajacy problem wykazali przypadkiem tez dlaczego obywatele socjalistycznych rajow uciekali do kapitalistycznego piekla?


Co ma jedno do drugiego? Nie trzeba być specjalnie obeznanym by wiedzieć że blok sowiecki egalitarny był tylko w swej propagandzie.

Nie pisalem zeby zawracac 7 miliardow ludzi, tylko ze ty moglbys zawrocic do zbierackiego stylu zycia gdybys naprawde tego chcial.


Nie mógłbym. Już na pewno nie całe społeczności, co najwyżej kilku zapaleńców.

Mongolowie swego czasu byli najwieksza ladowa potega militarna, ale cywilizacyjnie nigdy nie byli pionierami.


I to samo można powiedzieć o Europejczykach.

W jaki sposob zabudowa powoduje powodzie?


Brak przepuszczalnego podłoża poprzez betonowanie i asfaltowanie terenu sprawia że woda nie ma gdzie wsiąknąć. Dlatego w wielu miejscach zurbanizowanych tereny w obrębach powodzi 10-letnich stają się terenami objętym powodzią 7-albo 5-letnią.

Czy nasz gatunek powinien odrzucic seks ktory przeciesz moze prowadzic do seksoholizmu?


Dla seksu nie istnieją realne alternatywy.

Ile setek milionow ludzi umarloby z glodu gdyby nie bylo rolnictwa?


Sam sobie odpowiedziałeś. Rolnictwa tylko potrzebujemy bo uczyniliśmy je koniecznym, ale przecież nie istniało ono prze większość czasu istnienia ludzkości. Dopiero teraz staje się koniecznością gdy nasza populacja sięgnęła setek milionów a w końcu i miliardów. Teraz już nie istnieje dla niego alternatywa. Nie zmienia to faktu że spowodowało ono na początku drastyczny spadek oczekiwanej długości życia i niedobory składników odżywczych. Dla przykładu archeolodzy nie znaleźli szczątków łowców-zbieraczy którym za życia dolegały choroby spowodowane niedoborem substancji odżywczych. W przypadku Egipcjan i Sumerów były one nieodzowną częścią życia, gdyż ich rolnicza dieta była pozbawiona składników odżywczych. W samej Europie dopiero u schyłku średniowiecza do rolnictwa zaczęły docierać dziś powszechne warzywa, których wcześniej brakowało w dietach i witamin trzeba było szukać albo w zbieractwie albo w kiszonej żywności.

Nieprawda, gdyby dinozaury mialy okreslona technologie to nie moglaby ich unicestwic na przyklad asteroida.


A dowód na to?

Bo maja nauke i technologie. Z wszystkich ziemskich gatunkow ktore wymarly jakis pielegnowal nauke i technologie?


My póki co nie istniejemy na tej planecie choćby połowy setnej części okresu przez jaki żył tu dinozaury, więc nie wiesz czy technologia w jakimkolwiek stopniu wpłynie na przedłużenie naszego okresu bytu na tym świecie. Pożyjemy 300 milionów lat, wtedy będziemy mogli zacząć wyciągać wnioski. Spójrz choćby na ważki- istnieją na tej planecie od czasów karbonu. Przetrwały wymieranie permskie, które zmiotło z Ziemi większość życia. Przetrwały następnie wymieranie wielkich gadów 65 milionów lat temu. Żyją do dziś i mają się świetnie. Żadna technologia im nie była ku temu potrzebna choć twierdzisz że była dinozaurom, które nie przetrwały takiej próby czasu jak ważki.

Skoro jest izolowanym ukladem to dlaczego za kilkaset milionow lat oceany wyparuja?


Wyparuje jeszcze nie znaczy że ucieknie poza układ. Woda stale paruje i kondensuje. Pewna część gazów atmosferycznych stale ucieka poza pole grawitacyjne tej planety a rocznie tony materii kosmicznej spada z kosmosu, lecz jednak masa tego układu i jego skład pozostaje niemal niezmienny od miliardów lat. Nawet najlepszy termos w końcu traci ciepło jednak chyba przyznasz że w porównaniu z resztą naczyń jest świetnym izolatorem.

W takim razie dlaczego raz na jakis czas dochodzi do masowych wymieran (naukowcy doliczyli sie juz szesciu)?


Wymierania te są przypisywane czynnikom abiotycznym takim jak aktywność wulkaniczna, dryfty kontynentów czy ciała niebieskie. Życie natomiast wykazuje jak szybko potrafi po takiej katastrofie zabliźnić rany i szybko wytworzyć nowe, zróżnicowane formy by zajęły nisze biologiczne po wymarłych gatunkach i przywracać poprzedni stan rzeczy. Dowody na to widać nawet w czasie rzeczywistym- na osuwiskach, terenach opuszczonych przez człowieka, wyspach wulkanicznych. Nawet tam gdzie życie zostało niemal doszczętnie zniszczone sukcesja biologiczna dąży do przywrócenia pierwotnego stanu lub wytworzenia nowego biotopu.

Zerowy wzrost gospodarczy oznacza ze wartosc wytworzonych dobr i uslug pozostaje niezmienna, czyli nauka i technologia de facto takze stoja w miejscu.


OK wiadomo- kwestia że przez większość czasu ludzkości tu na Ziemi wzrost gospodarczy był bliski zeru. Zdarzały się innowacje usprawniające gospodarkę lub regresy, ale zawsze zawierało się to w granicach bliskich +- 1%.

W imie czego mamy rezygnowac z naszego jedynego atutu?


Nikt nie mówi że nie powinieneś. Ale może powinniśmy się zastanowić czy chcemy wykorzystywać ten atut efektywnie czy efektownie.

mateuszjkl

Całe życie zmagamy się z problemami. Jeśli staniemy w miejscu to te problemy zostaną nierozwiązane


Ależ skąd mój drogi. Dopiero wtedy są tworzone. Czy gdybyśmy nie wynaleźli silników to byśmy się zajmowali problemem poszukiwania złóż paliw? Rozwiązania problemów leżą w oczywistych środkach, które są do dyspozycji już teraz. Każdy organizm musi dbać o zapewnienie sobie pokarmu, ale zarazem wszystkie adaptują się do zdobywania tego pokarmu a my usilnie adaptujemy nasze otoczenie do jego zdobywania. A to pociąga za sobą całą resztę problemów, które idą za nimi. Jak przetwarzać to otoczenie, jak wymyślić machiny rolnicze, jaką stworzyć strukturę społeczną by dzielić pracę pomiędzy wytwórców i konsumentów żywności, skąd brać nową ziemię, jak ją uprawiać? Reszta zwierząt nie ma tych dylematów.

Oczywiście że rozwiązanie problemu często powoduje kolejne problemy, ale w dzisiejszym świecie są to problemy o mniejszej intensyfikacji.
utopiac

Gdy Sumerowie przeszli na rolnictwo ich oczekiwana długość życia spadła do jakiś 35 lat. A do tego musieli zacząć jeszcze dodatkowo trudnić się rolą. To mniejszy problem niż po prostu szukać żywności i łowić zwierzynę? Gdyby było jak mówisz już żylibyśmy w utopijnej rzeczywistości pozbawionej problemów.

Potrafimy przewidzieć skutki naszych działań i nie postępujemy pochopnie z każdym nowym odkryciem.


Czego świetnym przykładem było wytworzenie dziury ozonowej i DDT.

Większość gatunków wymiera właśnie dlatego że się nie rozwija i stoi w miejscu.


Żaden gatunek nie przestaje się zmieniać. Change is the only constant. Tak naprawdę człowiek jest jedynym wyjątkiem bo stara się wyeliminować dzięki technologii presje środowiskowe wprawiające w ruch dobór naturalny, przez co można się spodziewać że póki istnieje cywilizacja nie będą istnieć różnice w fizjologii czy morfologii ludzi. Gatunki wymierają, gdy ich przystosowanie do ekosystemu przestaje mu odpowiadać, czyli gdy zachodzi w nim gwałtowna zmiana taka jak choćby zlodowacenie, w przypadku którego nie są w stanie dość szybko się zaadaptować.

Jakby nie ingerencja człowieka to już dawno wyginęłyby żubry


Bo ocalił je przed samym sobą? To mało przekonujący argument.

Jesteśmy unikatem


Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. W tym przekonaniu kryje się cała arogancja naszego gatunku. Nie jesteśmy w żaden sposób wyjątkowi, ani nie zajmujemy w tym świecie żadnego uprzywilejowanego miejsca. To że istnieją cechy właściwe tylko człowiekowi o tym nie świadczy. Każda grupa organizmów je posiada. Komosa ryżowa posiada w swych białkach wszystkie aminokwasy co jest unikalne wśród roślin. Czy to czyni ją unikalną? Wartą więcej niż reszta roślin?

Oczywiście można powiedzieć że dążenie do wymarcia jest naturalną koleją rzeczy - wtedy losy naszej planety powinny być nam obojętne, tak jak zwierzętom, które rozwiniętej świadomości nie posiadają. Po co ratować naszą planetę jak i tak wymrzemy?


Można równie dobrze zadać pytanie- po co ją niszczyć skoro zostanie zniszczona w końcu i tak? Można po prostu zrozumieć że wymarcie naszego gatunku jest oczywistością i zrozumieć że to nie jest powód do smutku, świat nic nie straci gdy nas zabraknie i życie będzie się toczyć dalej tak jak po śmierci milionów gatunków przed nami. Gdy nadejdzie nasz czas to nadejdzie.

Dla Ciebie. 10 lat za mało, nie chcesz żeby to się stało za Twojej kadencji? Dobra to dodaj sobie jeszcze jedno zero i mi odpowiedz.


Moja perspektywa wykracza tylko poza potrzeby mnie czy nawet poza potrzeby ludzi. Moja filozofia mówi że przyszłe pokolenia mają takie samo prawo do życia na tym świecie jak i moje dlatego moje nie ma żadnego prawa do czynienia ich życia potencjalnie mniej dostatniego niż nasze. Tak jak i reszta organizmów na tym świecie- roślin, grzybów, zwierząt- ma takie samo prawo jak ludzie by istnieć na tym świecie i ma wrodzoną wartość więc nie mamy prawa zubażać życia tego świata. Dlatego robi mi to różnice co będzie się działo po mnie- bo identyfikuje się z większą całością, nie wyłącznie z mym wąskim ego.

Jeśli nie rozwiążemy problemów związanych bezpośrednio z naszą egzystencją to czeka nas wymarcie.


Każdy organizm czeka wymarcie. Wszystko jest kwestią czasu. Jeśli tego nie zaakceptujesz, będziesz żył raczej zawiedziony.

Bagin90

Chcesz powiedziec ze nekani straszliwymi powodziami mieszkancy unijnych metropolii i okolic czym predzej powinni zburzyc zabudowy i budowac lepianki/szukac jaskin?



Lub mogą zwyczajnie nie regulować rzek, nie osuszać mokradeł, pozostawiać obszary zalesione, budować drogi z materiałów przepuszczalnych, dachy pokrywać roślinnością a nadmiar wody deszczowej magazynować. Zwyczajnie wystarczy skończyć z techniczną myślą że woda deszczowa to problem. Tu bym szukał źródeł problemu. Gdy zabetonowano już odpowiednio dużo terenów pojawił się problem lokalnych powodzi miejskich. Więc niezwykle mądrzy inżynierowie stworzyli kanalizację deszczową by woda deszczowa była gdzieś odprowadzana. Tak więc woda teraz jest zbierana z ogromnych powierzchni, kierowana do kanalizacji i potem wraz z całą masą zanieczyszczeń zebranych po drodze kierowana do rzek bezpośrednio je zasilając w jeszcze większą ilość wody, która potem wylewa, tworząc jeszcze większe powodzie. Gdyby jednak inżynierowie pomyśleli że to ich betonowe struktury były problemem sprawa miałaby się zupełnie inaczej. W żadnym ekosystemie woda deszczowa nie jest problemem, mniejsza objętość wody trafia do spływu powierzchniowego, większa infiltruje do ziemi zasilając zbiorniki wód podziemnych. Mając to na uwagę mogliby konstruować miasta które przewidują odpowiednio dużą ilość terenów zielonych na określoną powierzchnię nieprzepuszczalną. Takie myślenie teraz zaczyna przenikać do dzisiejszej architektury. Wystarczy wpisać w google Bioswale czy Rain Garden.
System pracy zarobkowej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
- Piotr Kropotkin

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3993
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: mateuszjkl » 22 maja 2015, 15:12

Nazgul.
Egzotycznych czastek ktorych nie odkryto, byc moze na razie. Zaginanie przestrzeni lub tunele podprzestrzene na dzień dzisiejszy nie mają podstaw naukowych i sa tylko hipotezą. A gdzie działający silnik? Też bym chciał ale raczej nie do żyjemy.


Takich nie odkryto, aczkolwiek są duże przesłanki o tym że istnieć mogą.
Działający silnik? No przecież są cały czas testy nad VASIMIRem, silnikiem plazmowym, który ma osiągać ponad 100km/s. Co daje 5 razy krótszą podróż na Marsa niż obecnie. Z dzisiejszymi silnikami jonowymi(mniej niż 40km/s) potrwałoby to 6 miesięcy, chociaż są badania nad silnikiem Halla który ma mieć osiąg 80km/s. Wciąż mało, ale patrz że to wszystko idzie do przodu. Nie zatrzymaliśmy się w miejscu z takimi podróżami. Jeszcze za naszego życia zwiedzimy układ słoneczny - tak sądzę :). Jeśli już dzisiaj możemy podlecieć pod Słońce(co prawda tylko sondą) w odległości 10 razy mniejszej niż jest Merkury to coś o tym świadczy- http://pl.wikipedia.org/wiki/Solar_Probe_Plus


Malory
Temat zrobił się pseudo filozoficzny. Ta rozmowa sprowadza się cały czas do tego samego. Pozostańmy przy swoich zdaniach. Wróćmy na Ziemie i do omawianego tematu degradacji gleb. Jednakże, że najpierw naklepałem a potem doszedłem do takiego wniosku to już nie będę kasował.


Ależ skąd mój drogi. Dopiero wtedy są tworzone. Czy gdybyśmy nie wynaleźli silników to byśmy się zajmowali problemem poszukiwania złóż paliw? Rozwiązania problemów leżą w oczywistych środkach, które są do dyspozycji już teraz. Każdy organizm musi dbać o zapewnienie sobie pokarmu, ale zarazem wszystkie adaptują się do zdobywania tego pokarmu a my usilnie adaptujemy nasze otoczenie do jego zdobywania. A to pociąga za sobą całą resztę problemów, które idą za nimi. Jak przetwarzać to otoczenie, jak wymyślić machiny rolnicze, jaką stworzyć strukturę społeczną by dzielić pracę pomiędzy wytwórców i konsumentów żywności, skąd brać nową ziemię, jak ją uprawiać? Reszta zwierząt nie ma tych dylematów.

Gdy Sumerowie przeszli na rolnictwo ich oczekiwana długość życia spadła do jakiś 35 lat. A do tego musieli zacząć jeszcze dodatkowo trudnić się rolą. To mniejszy problem niż po prostu szukać żywności i łowić zwierzynę? Gdyby było jak mówisz już żylibyśmy w utopijnej rzeczywistości pozbawionej problemów.


Nie było silników, ludzie orali koniami, łopatami kopali studnie itp. Przykładami możemy się wymieniać długo, ale to jest bezcelowe. Dla Ciebie sytuacją najlepszą byłaby zwykła egzystencja, jak się chce jeść to złowić sobie jakąś rybkę, jak się ma ochotę na barabara to złapać jakąś białogłową, jeśli się chce pić to napić się z jakiejś rzeczki. Wybacz, ale mam większe oczekiwania od życia i przeżycie jakoś nie bardzo mnie interesuje, bo takie życie jest bezcelowe. Mimo że bardzo cenię naturę to jednak życie w niej do końca swych dni nie jest dla mnie ciekawą perspektywą. Nawet jeśli dzisiejszy świat daje o wiele więcej niż kilka wieków temu to jest to ilość nadal niesatysfakcjonująca, a w momencie zastoju nie nastąpi stagnacja a nastąpi regres. W takiej sytuacji w końcu zadamy sobie pytanie...Na co nam naukowcy ? Przecież ludzie chcą przede wszystkim mieć spokój i pełen żołądek, a więc zaczniemy to realizować zatracając dorobek ludzkości- który według Ciebie jest zły.

Kod: Zaznacz cały

Czego świetnym przykładem było wytworzenie dziury ozonowej i DDT.


Dawno temu, teraz już takich błędów się nie popełnia.

Żaden gatunek nie przestaje się zmieniać. Change is the only constant. Tak naprawdę człowiek jest jedynym wyjątkiem bo stara się wyeliminować dzięki technologii presje środowiskowe wprawiające w ruch dobór naturalny, przez co można się spodziewać że póki istnieje cywilizacja nie będą istnieć różnice w fizjologii czy morfologii ludzi. Gatunki wymierają, gdy ich przystosowanie do ekosystemu przestaje mu odpowiadać, czyli gdy zachodzi w nim gwałtowna zmiana taka jak choćby zlodowacenie, w przypadku którego nie są w stanie dość szybko się zaadaptować.


I taki czeka nas koniec jeśli nie rozwiążemy problemu w takiej sytuacji. Tym się różnimy od innych gatunków że w sytuacji zlodowacenia jesteśmy w stanie przetrwać, a wraz z postępem nauki szansa rośnie.

Bo ocalił je przed samym sobą? To mało przekonujący argument.


Nie wszystkie gatunki wymierają przez działalność człowieka.

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. W tym przekonaniu kryje się cała arogancja naszego gatunku. Nie jesteśmy w żaden sposób wyjątkowi, ani nie zajmujemy w tym świecie żadnego uprzywilejowanego miejsca. To że istnieją cechy właściwe tylko człowiekowi o tym nie świadczy. Każda grupa organizmów je posiada. Komosa ryżowa posiada w swych białkach wszystkie aminokwasy co jest unikalne wśród roślin. Czy to czyni ją unikalną? Wartą więcej niż reszta roślin?


Może warto zadać sobie pytanie czemu jesteśmy tacy aroganccy? Zwykła kolej rzeczy czy może jakiś nadrzędny cel który niekoniecznie znamy? To jest pytanie bez odpowiedzi. Nie jestem zbyt religijny, ale nie jestem też całkowicie obojętny. Chcę poznać odpowiedź na to pytanie, a jeśli postawimy się w roli zwierzęcia to zatracimy taką możliwość.

Można równie dobrze zadać pytanie- po co ją niszczyć skoro zostanie zniszczona w końcu i tak? Można po prostu zrozumieć że wymarcie naszego gatunku jest oczywistością i zrozumieć że to nie jest powód do smutku, świat nic nie straci gdy nas zabraknie i życie będzie się toczyć dalej tak jak po śmierci milionów gatunków przed nami. Gdy nadejdzie nasz czas to nadejdzie.


Zostanie zniszczona jeśli nic nie zrobimy w celu jej uratowania. Mamy potencjał by ją uratować jak i zniszczyć. Lepiej zaryzykować mimo niewielkiej szansy niż nie zrobić z tym nic i oczekiwać na koniec. Czysta matematyka.

Moja perspektywa wykracza tylko poza potrzeby mnie czy nawet poza potrzeby ludzi. Moja filozofia mówi że przyszłe pokolenia mają takie samo prawo do życia na tym świecie jak i moje dlatego moje nie ma żadnego prawa do czynienia ich życia potencjalnie mniej dostatniego niż nasze. Tak jak i reszta organizmów na tym świecie- roślin, grzybów, zwierząt- ma takie samo prawo jak ludzie by istnieć na tym świecie i ma wrodzoną wartość więc nie mamy prawa zubażać życia tego świata. Dlatego robi mi to różnice co będzie się działo po mnie- bo identyfikuje się z większą całością, nie wyłącznie z mym wąskim ego.


Moja filozofia mówi żeby ludzkość jak i ogólnie pojęte "życie" przetrwało wieczność a ty zakładasz ręce mówiąc "taka kolej rzeczy i tak umrzemy, ale pożyjmy jeszcze przez kilka milionów lat zgodnie z prawami natury". Dla mnie to filozofia pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Jakbym wiedział że umrę a po śmierci nie czeka mnie nic to szybko zadałbym sobie pytanie "w takim razie po co żyć, pracować, męczyć się, po co to wszystko? Po co mam dawać życie które będzie czekało to samo co mnie? Nieuchronna śmierć i pośmiertna nicość".

Każdy organizm czeka wymarcie. Wszystko jest kwestią czasu. Jeśli tego nie zaakceptujesz, będziesz żył raczej zawiedziony.


Nie żyję zawiedziony, mam nadzieję że jak nie moje pokolenie to kolejne pokolenia rozwiążą ten problem. W innym wypadku nie miałbym potomstwa. Lepiej żyć jak zwierze nie myśląc o niczym konkretnym niż być myślącym człowiekiem który nie może zrobić zupełnie nic.

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26668
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Nazgul » 22 maja 2015, 18:40

Działający silnik? No przecież są cały czas testy nad VASIMIRem, silnikiem plazmowym, który ma osiągać ponad 100km/s. Co daje 5 razy krótszą podróż na Marsa niż obecnie.
chodziło mi o Warp. to dużo za mało żeby wysłać człowieka za układ.

Jeszcze za naszego życia zwiedzimy układ słoneczny - tak sądzę
zakład, że nie dolecimy za Saturna w ciągu następnych 120 lat?

Gdy Sumerowie przeszli na rolnictwo ich oczekiwana długość życia spadła do jakiś 35 lat
Obawiam się, że na tą tezę nie ma żadnych naukowych źródeł.
Rolnictwo zubaża dietę jeśli chodzi o różnorodność ale daję więcej i regularniej kalorii. co skutkuje wydłużeniem życia i wzrostem dzietności. a nie odwrotnie. pośrednim skutkiem jest mniejsza liczba zgonów wyniku wypadków/walk i zgonów dzieci niż u koczowników i pół koczowników.

po za tym rolnictwo jest w stanie wytworzyć znaczną nadwyżkę żywności co pozwala na rozwój zawodów nie związanych z pozyskiwaniem żywności bezpośrednio a dalej do wytworzenia struktur państwowych oraz wysokich miejskich cywilizacji.

Zostanie zniszczona jeśli nic nie zrobimy w celu jej uratowania. Mamy potencjał by ją uratować jak i zniszczyć. Lepiej zaryzykować mimo niewielkiej szansy niż nie zrobić z tym nic i oczekiwać na koniec. Czysta matematyka.
jest już kilka technologii chroniącej glebę. wadą jest niższa produktywność.
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
mateuszjkl
Minister
Minister
Posty: 3993
Rejestracja: 01 listopada 2012, 20:05
Lokalizacja: Z daleka

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: mateuszjkl » 23 maja 2015, 10:44

chodziło mi o Warp.


WARP to jedna wielka niewiadoma. WARP o ile powstanie to wraz z rozwojem komputerów - dlatego wcześniej na nie wskazywałem.

to dużo za mało żeby wysłać człowieka za układ.


Żeby wysłać poza układ wystarczy 16,7km/s, tylko z takimi prędkościami to nie ma sensu. Przy 100km/s do Proxima Centauri dolecimy w jakieś 12 tysięcy lat, jakbyśmy wykorzystali wspomaganie Słońca zwiększając swoją prędkość do 400km/s to już będzie 3170 lat. Zakładając że satysfakcjonowałoby nas 70 lat potrzebujemy prędkości ponad 18000km/s, czyli jakieś 6% prędkości światła, niestety ale nie satysfakcjonuje, bo póki co problemy się mnożą. Zresztą sam czas to nie jedyny towarzyszący problem.

zakład, że nie dolecimy za Saturna w ciągu następnych 120 lat?


Długi okres czasu by przyjmować coś za pewnik. Sądzę że dolecimy, chociaż może to być misja samobójcza.

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26668
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Nazgul » 23 maja 2015, 10:55

nas 70 lat potrzebujemy prędkości ponad 18000km/s, czyli jakieś 6% prędkości światła, niestety ale nie satysfakcjonuje, bo póki co problemy się mnożą. Zresztą sam czas to nie jedyny towarzyszący problem.
przy takiej prędkości uderzenie w ziarko grochu skończy się anihilacją statku.
nie da się nigdzie polecieć na normalnych silnikach.
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
Malory
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1388
Rejestracja: 11 grudnia 2012, 21:33
Lokalizacja: Pomorze

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Malory » 24 maja 2015, 13:15

Temat zrobił się pseudo filozoficzny. Ta rozmowa sprowadza się cały czas do tego samego. Pozostańmy przy swoich zdaniach. Wróćmy na Ziemie i do omawianego tematu degradacji gleb. Jednakże, że najpierw naklepałem a potem doszedłem do takiego wniosku to już nie będę kasował.


Zgoda, tylko lekko coś sprostuję bo widzę że cały czas jestem w tym temacie źle interpretowany i rozumiany. A sam filozoficzny aspekty jest dość nierozerwalny od tematu degradacji gleb, gdyż pogląd człowieka na naturę przekłada się na jego sposób gospodarowania nią.

Bo widzę że po raz nie wiem który przypina mi się łatkę osoby nastawionej atny- do nauki i technologii i że propaguję powrót do szałasów. Po raz kolejny się powtórzę- nie jestem przeciwko technologii czy nauce z zasady. Jestem wyłącznie przeciwny kultowi poglądu że postęp jest nieunikniony i zawsze potrzebny. Ja po prostu zadaję pytania- "czy każdy wynalazek czyni nasze życie szczęśliwszym", "czy wprowadzenie danej technologii ma przełożenie na jakość życia ogółu czy tylko mniejszości", "czy w życiu jest ważna konsumpcja czy faktyczne zadowolenie z życia i czy konsumpcja się na to zadowolenie przekłada"? Tu nie chodzi by cofnąć 6000 lat cywilizacji, ale o to by zastanowić się jak żyć ze sobą i z Planetą tu i teraz. Tak, owszem propaguję życie mniej konsumpcyjne, mniej luksusowe i bardziej społeczne, ale czy fakt że człowiek nie ma samochodu zbliża go do jaskiniowca? Czy może miarą postępu jest bardziej postęp społeczny niż techniczny.

jest już kilka technologii chroniącej glebę. wadą jest niższa produktywność.


Mógłbyś powiedzieć o jakich technologiach mówisz i o jakich poziomach spadku produktywności? Bo często spotykam się z danymi, które mówią że gospodarstwa adoptujące rozwiązania chroniące glebę potrafią osiągnąć te same poziomy produkcji, czasami wręcz osiągając wyższą produktywność.
System pracy zarobkowej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
- Piotr Kropotkin

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26668
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Nazgul » 24 maja 2015, 17:50

o ile pamiętam artykuły Świecie Nauki (Scientific american) chodziło o kilka medot. np. pozostawanie części słomy w roli "ściółki". efektem była lepsza jakość gleby, niższe zużycie nawozów ale też nieco mniejsze plonowanie.

Naprawdę Malory na świecie nie żyją debile i gdyby dało się niższym kosztem uzyskać więcej z hektara i jeszcze zapewnić mniejsze zużycie nawozów to by to zrobiono już dawno.
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
Malory
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1388
Rejestracja: 11 grudnia 2012, 21:33
Lokalizacja: Pomorze

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Malory » 26 maja 2015, 17:58

o ile pamiętam artykuły Świecie Nauki (Scientific american) chodziło o kilka medot. np. pozostawanie części słomy w roli "ściółki". efektem była lepsza jakość gleby, niższe zużycie nawozów ale też nieco mniejsze plonowanie.


Przeczytałbym. W takich kwestiach ważnie jest by takie badanie było prowadzone przez wiele lat, bo na efekty wzrostu plonów poprzez podwyższenie zawartości materii organicznej w glebie trzeba czekać czasem i długo.

Naprawdę Malory na świecie nie żyją debile i gdyby dało się niższym kosztem uzyskać więcej z hektara i jeszcze zapewnić mniejsze zużycie nawozów to by to zrobiono już dawno.


A ja tego tak nie widzę. Ważnym jest że wynik potrafi być całkiem inny w zależności od kraju, w którym prowadzono badania. Często się okazuje że gdy porównuje się rolnictwo organiczne z konwencjonalnym w krajach rozwiniętych odnotowuje się niższe plony w przypadku organicznego, ale sytuacja potrafi być zgoła odwrotna gdy bierze się pod uwagę kraje ubogie. A to często z powodu tego że ludzi w krajach trzeciego świata nie stać na chemię a ich niewielka wielkość gospodarstw pozwala na to by bez potrzeby angażowania dużej ilości maszyn wprowadzać metodologię zrównoważonego rozwoju.

Poza tym w obliczu nadprodukcji żywności w Europie powinniśmy zadać sobie pytanie czy bardziej nam zależy na plonie z hektara czy na dochodzie z hektara? Bo jedno niekoniecznie musi przekładać się na drugie.

Są też udokumentowane przykłady na to Nazgul że idzie. Dla przykładu grupa Ecology Action z Kalifornii od 40 lat doskonali swoją metodę uprawy ekologicznej, którą nazywają metodą biointensywną. I póki co udokumentowali że ich metoda wymaga: od 50 do 100% kupna nawozów bo opiera się ona w głównej mierze na kompoście wytwarzanym na miejscu z dostępnych zasobów, 67 do 88% mniej wody, gdyż rośliny są ciasno upakowane za przez co zacieniają glebę, wysoka zawartość kompostu z w glebie oznacza duża retencję wody a jego wysoka zawartość związków pokarmowych zmniejsza zapotrzebowanie roślin na wodę, zużywa do 99% mniej energii gdyż nie stosuje się w niej maszynerii, energia jest tylko używana przy transporcie i wianiu zboża, 2 do 6 razy większej ilości jedzenia z jednostki powierzchni przez gęstsze rozmieszczenie roślin oraz bardziej intensywne wykorzystywanie każdego skrawka ziemi i wymaga o połowę mniej ziemi. A do tego średnia zawartość próchnicy w glebie rośnie z każdym rokiem zamiast spadać.

I to nie jest tylko ich sprzedawanie swoich książek, pism czy wideo. Naukowcy z eksperymentu Biosphere implementowali tą metodą i choć eksperyment przedwcześnie przerwano to we wnioskach naukowcy potwierdzili że ta metoda działa. To samo powiedziało na jej temat Renewable Agriculture and Food Systems oraz United Nations Convention to Combat Desertification.

Czyli takie metody istnieją, tylko by wymagały pewnego poświęcenia- ta metoda wymaga większej ilości rolników w społeczeństwie, gdyż nie stosuje maszyn oraz jest prowadzona na mała skalę. Jeśli chodzi o mnie to nawet ogromna zaleta. W krajach rozwiniętych bywa że rolnicy nie stanowią nawet procenta populacji a ich średni wiek przekracza 60 lat. Tak więc może czas by narody zainwestowały w nowe pokolenie rolników, którzy przywrócą życie ziemi ich rodziców.
System pracy zarobkowej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
- Piotr Kropotkin

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26668
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Nazgul » 26 maja 2015, 18:17

Pytanie jak jest w dużej skali. metoda potrzebuje dużej ilości robocizny. póki kolesie pracują w ramach eksperymentu może to być opłacalnie ale komercyjnie to inna para kaloszy.
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
Malory
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1388
Rejestracja: 11 grudnia 2012, 21:33
Lokalizacja: Pomorze

Re: Pozostało nam 60 lat rolnictwa.

Postautor: Malory » 26 maja 2015, 18:33

Organizacja sama nie zajmuje się komercyjną działalnością, ale za to szkoli całkiem sporo ilość ludzi i doradza organizacjom zajmującą się szkoleniem małych rolników w Ameryce Łacińskiej, Azji i Afryce. Podają też przykłady rolników, którzy utrzymują się korzystając z tej metody. Czasem przywołują przykłady w które aż mi się wierzyć nie chce typu o człowieku, który nie dość że utrzymuje się z gospodarstwa wielkości połowy akra to jeszcze do tego zatrudnia robotników i to jeszcze do tego po stawkach wyższych niż średnie stawki w branży. Ale to już była uprawa zoptymalizowana do granic możliwości i ukierunkowana tylko na zaopatrywanie restauracji.

metoda potrzebuje dużej ilości robocizny.


A co za tym idzie dużo rąk do pracy. Tych w naszym kraju mamy więcej niż samej pracy. Problem polega na to że to mało kompatybilne z naszą wizją postindustrialnego państwa w którym zatrudnienie w rolnictwie i przemyśle ma się skurczyć do absolutnego minimum na rzecz sektora usług. Powiedz komuś w stylu Balcerowicza że powinniśmy celować we wzrost zatrudnienia w rolnictwie. To się klepnie w czoło i powie że Polska to już w tej chwili ma trzykrotnie za dużo rolników, bo w Europie mają tylko 5%. A u nas taki model moim zdaniem mógłby się sprawdzić. Wielu zatrudnionych w rolnictwie to fikcja tak naprawdę. Często zajmują się tylko sezonową pracą a małe gospodarstwa powstałe po rozpadzie PGR'ów często są nierentowne w obecnym modelu rolnictwa, a właśnie wieś jest ostoją polskiego bezrobocia. Może właśnie konwersja małych gospodarstw na intensywne gospodarstwa samowystarczalne, dające jednocześnie prace i żywność dla całej rodziny jest okazją by walczyć z nędzą polskiej wsi.
System pracy zarobkowej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
- Piotr Kropotkin


Wróć do „Gospodarka światowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość