PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Nie wszyscy folksdojcze byli drajcami

Wszelkie polemiki dotyczące wydarzeń, które wpłynęły na obecny kształt Świata. Twoja subiektywna ocena...

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

kowalskil
Radny gminny
Radny gminny
Posty: 24
Rejestracja: 06 października 2013, 05:00
Lokalizacja: Fort Lee, USA
Kontaktowanie:

Nie wszyscy folksdojcze byli drajcami

Postautor: kowalskil » 07 października 2013, 03:28

NAPISALEM RECENZJE NOWEJ KSIAZKI "You Have No Idea" www://amazon.com

OTO TLUMACZENIE MASZYNOWE Z MOIMI POPRAWKAMI.

Gorąco polecam wspomnienia Barbary Mueller "Nie do pojęcia." Napisana w formie autobiografii, wraz z synową, Gillian Mueller, książka ta oparta jest na wywiadach przeprowadzonych w latach 2008-2013. Opisuje ona życie Barbary na polskiej wsi, przed wojną, jej pobyt w okupowanej przez Niemców Warszawie, gdzie pobiera się z niemieckim cywilem, w Wiedniu, do którego małżonkowie uciekli w roku 1944, i w powojennych Stanach Zjednoczonych.

Równie fascynujące jest życie jej znacznie starszego męża EDMUNDA, Polaka pochodzenia niemieckiego, urodzonego na terenach zaboru rosyjskiego. Wcielony do armii rosyjskiej w czasie I wojny światowej, Edmund brał udział w walkach z bolszewikami, po rewolucji rosyjskiej. Potem został aresztowany przez bolszewików i zesłany na Syberię. Męczył się tam przez kilka lat. Uratowany przez rząd polski, wrócił do Warszawy i stał się bogatym polskim biznesmenem. Po wtargnięciu Niemców stał się tak zwanym folksdojczem.

Warszawa w czasie okupacji hitlerowskiej podzielona była na trzy sektory: niemiecki, polski i żydowski. Po ślubie Edmund i Barbara mieszkali w "dla Niemców tylko" sektorze stolicy. Ale nie przeszkodziło to Edmundowi pomagać (od czasu do czasu) swoim przyjaciołom, Rosjanom, Polakom i Żydom. Mógł to robić, bo był bogaty i przyjaźnił się z wysoko postawionym oficerem gestapo.

W 1943 roku został aresztowany i przesiedział trzy tygodnie w więzieniu. Nie miało to jednak nic wspólnego z pomocą dla przyjaciół; oskarżony został przez kobietę, z którą szczerze rozmawiał w pociągu, podczas podróży służbowej z Norymbergi do Warszawy. Nie zdawał sobie sprawy, że była to żona Hansa Franka, niemieckiego gubernatora Polski. Edmund został zwolniony, bo pomógł mu gestapowiec zajmujący się tą sprawa.

Po tym wydarzeniu, pisze Barbara, "Edmund stał się bardzo ostrożny. Ale nadal pomagał przyjaciołom z polskiego podziemia. Często przychodzili oni do nas, by otrzymywać pomoc finansową i słuchać zakazanych audycji radiowych BBC." Latem roku 1944, gdy Sowieci byli już w 40 km od Warszawy i gdy zaostrzyła się działalność antyniemiecka Armii Krajowej, Edmund wziął Barbarę, ich trzymiesięczną córkę, i swojego syna z pierwszego małżeństwa do Wiednia. Wiele rodzin niemieckich uciekało z Polski w tym okresie.

Po wojnie Edmund zdecydował się pozostać w Austrii; stanowczo nie chciał powracać do Polski komunistycznej. Ale w 1948 roku został aresztowany przez władze austriackie. Chciano go deportować do Polski na podstawie fałszywych oskarżeń o zbrodnie wojenne, na przykład za to, że wydał Niemcom ukrywającą się rodzinę żydowską Dworman. Dlaczego zwolniono go po dziewięciu miesiącach? Bo córka Dwormanów, mieszkająca z mężem w Belgii, oświadczyła, że przeżycie Holokaustu zawdzięczają pomocy Edmunda. Po tym oświadczeniu Polska nie chciała go już przyjąć.

Sytuacja finansowa rodziny pogorszyła się znacznie podczas wiedeńskiego uwięzienia. Stało się to powodem emigracji do Ameryki, po urodzeniu się drugiej córki, w roku 1951. Dopomogli im w tym Światowa Federacja Luterańska i przyjaciele, członkowie organizacji antysowieckich. Osiedlili się w Los Angeles i zaczęli od nowa budować swoje życie. Tam urodziło się im jeszcze dwoje dzieci, Albert i Barb.

Strony książki opisujące trudności w tym mieście są również bardzo interesujące. "Zawsze uważaliśmy że ubóstwo to tylko stan umysłu," pisze Barbara, "nigdy nie narzekaliśmy i nie litowaliśmy się nad sobą. Wmawialiśmy sobie że jesteśmy bogaczami bez pieniędzy.... Nędza należy już do przeszłości; wybrnęliśmy z niej. Dzieci nasze są udane i z optymizmem spoglądaliśmy w przyszłość." Kto by się wtedy spodziewał, że syn ich, Albert, stanie się kiedyś amerykańskim dyplomatą w Polsce.

Książka kończy się opisem śmierci naturalnej 80-cio letniego Edmunda. Było to 55 lat po tym, gdy skazano go na śmierć w Rosji Sowieckiej. Początkowe lata Edmunda opisane są w formie bardzo ciekawego wywiadu (strony 306-334) udzielonego Albertowi w roku 1973. Mam nadzieje, że książka ta zostanie przetłumaczona na język polski i niemiecki. Na razie jest ona dostępna tylko po angielsku (www.amazon.com).

"Nie do pojęcia" jest doskonałym opisem burzliwych okresów historii współczesnej. Gorąco polecam ją wszystkim zainteresowanym trudnymi problemami przetrwania i adaptacji. Czytanie "historji osobistych" jest często doskonałym uzupełnieniem "historii ogólnej".
Ludwik
Ludwik Kowalski

Pamietnik bylego komunisty ==> http://ludkow.info

Lolek00
Moderator
Moderator
Posty: 9325
Rejestracja: 26 lipca 2009, 16:14
Lokalizacja: woj. śląskie

Postautor: Lolek00 » 07 października 2013, 04:09

Nie był zdrajcą. Po prostu przyjaźnił się z wysokimi oficerami Gestapo : / no tak - czasem przecież pomagał swoim kolegom.
Vivat et res publica et qui, illam regit

Awatar użytkownika
Worek
Administrator
Administrator
Posty: 17341
Rejestracja: 17 grudnia 2009, 09:37
Lokalizacja: Tannenberg

Postautor: Worek » 07 października 2013, 06:32

A ja mam problem z tym kogo on zdradził/nie zdradził. Tego nie rozumiem.

Jeśli pomagał Polakom, Żydom czy Rosjanom to zdradził tych, przed którymi składał podpis na DVL.
"Poskrobcie z wierzchu konserwatystę a znajdziecie kogoś, kto przedkłada przeszłość nad jakąkolwiek przyszłość." - Frank Herbert

szyderca
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1075
Rejestracja: 28 lutego 2008, 18:20
Lokalizacja: z loży

Postautor: szyderca » 07 października 2013, 06:52

Worek jeteś jeszcze glupszy nim pare lat temu dało sie zaobserwować... :mrgreen:

Powinieneś głosować na palikota, podobny stan umysłowy, i taka sama lewacka pokrętność.

Bo kogo mógł zdradzić Polak podpisując niemiecką lojalkę! Niemca! Odpowie Worek... :razz:
Oczywiście był Zydem pochodzenia niemieckiego...to zapewne zdradził Żydów niemieckiego pochodzenia.

:mrgreen:

Worek ty nigdy nie zmądrzejesz... :lol:

Awatar użytkownika
Worek
Administrator
Administrator
Posty: 17341
Rejestracja: 17 grudnia 2009, 09:37
Lokalizacja: Tannenberg

Postautor: Worek » 07 października 2013, 07:06

Pisałem już o tym wielokrotnie, że powody podpisywania DVL mogły być różniste i nie można generalizować i wszystkich, którzy podpisali DVL uważać za zdrajców.
"Poskrobcie z wierzchu konserwatystę a znajdziecie kogoś, kto przedkłada przeszłość nad jakąkolwiek przyszłość." - Frank Herbert

szyderca
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1075
Rejestracja: 28 lutego 2008, 18:20
Lokalizacja: z loży

Postautor: szyderca » 07 października 2013, 07:18

Masz rację, niektórzy byli patriotami. Inaczej by nie :roll: podpisywali.

Awatar użytkownika
Worek
Administrator
Administrator
Posty: 17341
Rejestracja: 17 grudnia 2009, 09:37
Lokalizacja: Tannenberg

Postautor: Worek » 07 października 2013, 07:19

szyderca pisze:Masz rację, niektórzy byli patriotami. Inaczej by nie :roll: podpisywali.


Odpowiedzialność za rodzinę, za dzieci jest patriotyzmem.
"Poskrobcie z wierzchu konserwatystę a znajdziecie kogoś, kto przedkłada przeszłość nad jakąkolwiek przyszłość." - Frank Herbert

szyderca
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1075
Rejestracja: 28 lutego 2008, 18:20
Lokalizacja: z loży

Postautor: szyderca » 07 października 2013, 07:25

Worek pisze:
szyderca pisze:Masz rację, niektórzy byli patriotami. Inaczej by nie :roll: podpisywali.


Odpowiedzialność za rodzinę, za dzieci jest patriotyzmem.


Ech..

Nie ma różnicy dla definicji zdrada, dlaczego zdradzasz, może to być jedynie próba usprawiedliwienia. Przed chwilą zastanawiałeś się kogo zdradził...Twoja logika mnie powala.

Awatar użytkownika
Worek
Administrator
Administrator
Posty: 17341
Rejestracja: 17 grudnia 2009, 09:37
Lokalizacja: Tannenberg

Postautor: Worek » 07 października 2013, 07:35

Nie ma różnicy dla definicji zdrada, dlaczego zdradzasz, może to być jedynie próba usprawiedliwienia.


Rozumiem, że wg Ciebie osoba podpisująca DVL po to aby chronić swoją rodzinę i tylko po to, jest zdrajcą. Jest zdrajcą mimo to, że osiągnęła swój cel. Uratowała rodzinę i po wojnie może sobie spokojnie żyć dla dobra Polski - jest zdrajcą.

Z drugiej strony bohaterem jest osoba nie podpisująca w imię patriotyzmu DVL i z całą rodziną kończy żywot w Sztutowie, Majdanku, Oświęcimiu. Ale umarła i taką drogę wybrała dla swojej rodziny w poczuciu patriotyzmu.

To jest moja logika: to jest moja logika kiedy patrzę w buźki swoich synów i mojej żony. Utrzymanie ich przy życiu i wykształcenie ich na przyzwoitych Polaków, jest dla mnie obowiązkiem patriotycznym. UTRZYMANIE PRZY ŻYCIU A NIE WYSŁANIE NA ŚMIERĆ i jeśli osiągnięcie tego celu wymaga podpisanie DVL to ją podpisuję - rozumiesz moją logikę?
"Poskrobcie z wierzchu konserwatystę a znajdziecie kogoś, kto przedkłada przeszłość nad jakąkolwiek przyszłość." - Frank Herbert

szyderca
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1075
Rejestracja: 28 lutego 2008, 18:20
Lokalizacja: z loży

Postautor: szyderca » 07 października 2013, 07:54

Tak jest zdrajcą. Tyle tylko to zmienia, że uratował rodzinę ten zdrajca, a ten głupi co nie podpisał zginął. Co za głupek. Gdyby wszyscy tacy byli bohaterscy tacy jak Ty Worku, dziś nie mielibyśmy klopotu z narodowoscią polską. Ale co Ciebie to...czym lepiej dla Polski to gorzej da Worka.

Oczywiście...zauważmy, że ja nie oceniam postępku człowieka podpisującego lojalke, jedynie definiuje. Sam nie wiem jakbym się zachował, lepiej nie być w takim położeniu...za to Worek, uczynił z człowieka który nie podpial, mordercę własnej rodziny, głupka i najgorsze co może być.
Jakiej narodowości jesteś Worek? To pytanie retoryczne, of corse.... :grin:

Awatar użytkownika
Worek
Administrator
Administrator
Posty: 17341
Rejestracja: 17 grudnia 2009, 09:37
Lokalizacja: Tannenberg

Postautor: Worek » 07 października 2013, 08:19

szyderca pisze:Oczywiście...zauważmy, że ja nie oceniam postępku człowieka podpisującego lojalke, jedynie definiuje.


szyderca pisze:Tak jest zdrajcą.


No cóż. Logika jest Ci obca.

Nie napisałem, że ten który nie podpisał DVL jest głupkiem i mordercą.
Jestem tylko przeciwny generalizowaniu i przyklejanie etykiet bez głębszego zastanowienia się nad motywami, nad tym co powodowało takie a nie inne decyzje ludzkie.
DVL to skomplikowana sprawa i zdaję sobie sprawę, że najczęściej podpisywali ją ludzie, którzy czuli się bardziej Niemcami niż Polakami. Podpisywali ją ludzie, którzy wykorzystywali ten fakt do gnębienia Polaków.
Czy obywatel Polski, narodowości niemieckiej podpisując DVL zdradził? Nie. Określił tylko swoją narodowość do czego, w każdej sytuacji ma prawo, nawet tak brutalnej jak czasy niemieckiej okupacji Polski.
Czy obywatel Polski, nawet mając korzenie niemieckie, czy też korzenie niemieckie wg Nazistowskiej propagandy jak Ślązacy, Kaszubi, Mazurzy, czując się Polakiem zdradził, podpisując DVL? Jeśli tylko na podpisaniu się skończyło, to moim zdaniem nie. Ratowanie własnego życia, nie jest aktem zdrady, nie jest aktem zdrady ratowanie życia własnego i swojej rodziny. Jest obowiązkiem, bez względu na koszty. Zwłaszcza swojej rodziny, młodych ludzi, którzy ufają, że będziesz robił wszystko dla ich dobra.

szyderca pisze:Jakiej narodowości jesteś Worek?


Polskiej.
"Poskrobcie z wierzchu konserwatystę a znajdziecie kogoś, kto przedkłada przeszłość nad jakąkolwiek przyszłość." - Frank Herbert

Awatar użytkownika
zapominalski197
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 389
Rejestracja: 02 marca 2014, 10:13
Lokalizacja: Toruń

Re: Nie wszyscy folksdojcze byli drajcami

Postautor: zapominalski197 » 28 lipca 2015, 18:43

Pamiętajmy o jednym kim byli tłumacze na Gestapo np. taki SS-Unterscharführer Helmut Kapp vel Konstanty Kapuścik , oprawca i morderca albo Igo Sym vel Julian Karol Sym dyrektor Theater der Stadt Warschau albo konfident Gestapo Mieczysław Kosmowski vel Walter Krause, albo oportunista i konformistyczny donosiciel, agent Gestapo SS-Unterscharführer Jan Kaszubowski vel Hans Kassner, albo konfident Gestapo Paul Heuchel alias Ludwik Kalkstein a jeden z animatorów goralenvolk Henryk Szatkowski,a SS-Sturmbannführer Erik von Witzleben, August Nikolai,Harry Schulz oprawcy z Selbstschutz, a członkowie SS i NSDAP Ludwig Wolff,Otto Ulitz,Rudolf Wiesner,Erwin Hasbach aktywni uczestnicy antypolskich represji, posiadacze złotych odznak NSDAP.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Volksdeut ... lbstschutz

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sonderdienst

To wszystko volksdeutsche
Ostatnio zmieniony 29 lipca 2015, 08:36 przez zapominalski197, łącznie zmieniany 1 raz.
marcin

Aimar
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1141
Rejestracja: 07 maja 2013, 16:27
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nie wszyscy folksdojcze byli drajcami

Postautor: Aimar » 28 lipca 2015, 19:30

Była też słynna trójka Żydów - agentów Gestapo - Blanka Kaczorowska, Eugeniusz Świerczewski i Ludwik Kalkstein. Jednego gnojka odwalili ale pozostała dwójka dożyła sędziwych lat u naszych sojuszników. Nie wiem czy podpisali DVL, kochali Adolfa lub zrobili to po prostu dla kasy (co by mnie nie zdziwiło).
Dla pewnych kręgów działających na tym forum mogą być takimi samymi bohaterami jak Bandera czy Diaczenko ale mnie pobudki, czy sam fakt podpisania/ nie podpisania DVL jakoś nie interesuje.
Generalnie - jeżeli ludzie tracili życie za to, że nie podpisali DVL, to koleś o którym tu mowa może być dla mnie dobrym cwaniaczkiem czy kombinatorem ale w 100% nie bohaterem. Z drugiej strony Hans Kloss był oficerem Abwehry i bohaterem :D Coś mi się wydaje, że ta książka jest właśnie na poziomie Klossa.
Kim jest Marchewka? Kto za nim stoi i co z tego ma?
To jest jego popis: "To jest ostrzeżenie mające związek z twoim postem: viewtopic.php?f=56&p=251935#p251935 - TO JEST ANTYSEMITYZM wg tego kolesia (gdyby ktoś nie wiedział).
Odpowiedzcie sobie sami...

Awatar użytkownika
zapominalski197
Radny wojewódzki
Radny wojewódzki
Posty: 389
Rejestracja: 02 marca 2014, 10:13
Lokalizacja: Toruń

Re: Nie wszyscy folksdojcze byli drajcami

Postautor: zapominalski197 » 29 lipca 2015, 13:22

Trzeba pamiętać że DVL czyli Niemiecka Lista Narodowościowa dzieliła się na IV kategorie

Volksdeutschów dzielono na cztery kategorie DVL:

Kategoria 1 – Volksdeutscher – osoby narodowości niemieckiej, aktywne politycznie, działające na rzecz III Rzeszy w okresie międzywojennym (tzw. Reichslista).
Kategoria 2 – Deutschstämmige – osoby przyznające się do narodowości niemieckiej, posługujące się na co dzień językiem niemieckim, kultywujące kulturę niemiecką, zachowujące się biernie.
Kategoria 3 – Eingedeutschte – osoby autochtoniczne, uważane przez Niemców za częściowo spolonizowane (Ślązacy, Kaszubi, Mazurzy) oraz Polacy niemieckiego pochodzenia (osoby pozostające w związkach małżeńskich z Niemcami).
Kategoria 4 – Rückgedeutschte – osoby pochodzenia niemieckiego, które się spolonizowały i czynnie współpracowały w okresie międzywojennym z władzami polskimi, bądź aktywnie działały w polskich organizacjach społeczno-politycznych (popularnie zwane przez Niemców renegatami)


za wikipedia

W kategorii 1 znaleźli się członkowie organizacji hitlerowskich( min.Niemieckiego Stowarzyszenia Ludowego w Polsce,Niemieckiego Związku Narodowościowego,Zjednoczenia Niemieckiego,Partii Młodoniemieckiej w Polsce) działających w II RP oraz ich rodziny.
marcin

Awatar użytkownika
Ambioryks
Poseł
Poseł
Posty: 1997
Rejestracja: 17 lipca 2007, 15:09
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Nie wszyscy folksdojcze byli drajcami

Postautor: Ambioryks » 01 sierpnia 2015, 21:03

Nie wszyscy folksdojcze byli zdrajcami przede wszystkim dlatego, że duża ich część została siłą wpisana na volkslistę, zwłaszcza w prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie, za sprawą polityki prowadzonej przez Alberta Forstera. Niemcy arbitralnie uznali Kaszubów i wielu innych mieszkańców Pomorza za Niemców, ich potomków lub ludzi na tyle zgermanizowanych, że nie będących Polakami.

Jednak ci, którzy dobrowolnie podpisali volkslisty, w zdecydowanej większości byli zdrajcami zasługującymi na potępienie i karę.


Wróć do „Ocena wydarzeń historycznych”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość