PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Magna Polonia

Znane i mniej znane tytuły gazet i periodyków. Felietoniści i znane postacie. Wszystko o pisaniu...

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Awatar użytkownika
Mjolner
Wójt
Wójt
Posty: 531
Rejestracja: 11 listopada 2012, 23:54
Lokalizacja:

Magna Polonia

Postautor: Mjolner » 18 stycznia 2013, 20:21

„Magna Poloniae” to pismo, związane z Obozem Narodowo-Radykalnym, prezentuje zarówno teksty dotyczące historii i myśli politycznej polskiego Obozu Narodowego, jak również opinie młodych narodowców dotyczące bieżących wydarzeń społecznych i politycznych. Celem naszej gazety jest również ukazanie oficjalnego punktu widzenia i działalności współczesnego ONR-u. Pragniemy, aby nasza inicjatywa napotkała zainteresowanie i stała się zalążkiem szerszej działalności wydawniczej. W dzisiejszych czasach, gdy szeroko pojęta kultura, w tym również prasa jest w większości zdominowana przez środowiska socliberalne, ruch narodowy musi zintensyfikować działania w obszarze tzw. walki o kulturę, aby z czasem doprowadzić do zmiany dyskursu debaty publicznej i odzyskania należnego miejsca.


http://www.magnapolonia.net/



Obrazek

A w numerze:

80 Stron!
Nowa, niższa cena! (9,50 za 80 stron A4!)
Nowa szata graficzna
Wyraźny podział na kategorie
Numer dostępny z płytą Tadek(Firma)- Niewygodna Prawda - 18zł
Numer dostępny z flagą narodową o wymiarach 100x70 ! (cena 13,50zł) (WYPRZEDANE)

Spis treści:


Słowo Wstępne
Karol Skorek „Ostatnie tchnienie Bismarcka, czyli o repartycyjnym systemie emerytalnym słów kilka.”
Jarosław Drożdżewski „Pudło, które ogłupia”
Przemysław Holocher „Ruch Narodowy?”
Maciej Bełc „Nowelizacja ustawy o zgromadzeniach pod lupą”
Tomasz Dorosz „Obchody 70. Lecia NSZ”
Jarosław Drożdżewski „Turystyka”
Anna Holocher „Miłość, przyjaźń, pokój i prawo do zabójstwa czyli o Woodstocku słów kilka.”
Okiem Kobiety: Adrianna Gąsiorek „Rola Kobiety w Ruchu narodowym”
Adam Seweryn „Pytania i odpowiedzi na temat ONR”
Adam Tomasz Witczak- Historia ONR po 89r cz. 2
Prof. Jacek Bartyzel „Wiesław Chrzanowski”
Tomasz Dorosz „Narodowa alternatywa”
Witold Stefanowicz „Idea i Polityka”
Witold Stefanowicz „Nasz radykalizm”
Adam Seweryn „Eksterminacja polskich narodowców”
Tomasz Dorosz „Narodowe Siły Zbrojne 1942-2012”
Tomasz Kosiński „Sambo”
Piotr Koszecki „Honor, Szacunek, Fanatyzm!”
Jakub Olkiewicz „Wygonić ze stadionów, wygonić z ulic?”
Okiem Kibica: Miłosz Łaski „Kibice przeciwko upadkowi zasad”
Okiem Kibica: Łukasz „Po euro”
Dawid Gołąb fotografie
Joanna Lubowiecka Wiersz o NSZ
Anna Maria Teresa wiersze
Adam Seweryn wywiad z Tadkiem Polkowskim
Adam Seweryn wywiad z Tomaszem Kostyłą


http://www.magnapolonia.net/
Ostatnio zmieniony 17 kwietnia 2013, 16:29 przez Mjolner, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Clint Eastwood
Minister
Minister
Posty: 3332
Rejestracja: 04 grudnia 2008, 12:36
Lokalizacja: k.

Postautor: Clint Eastwood » 15 kwietnia 2013, 22:58

nie mogę znaleźć tematu o ruchu narodowym, więc napiszę tutaj.
tak sobie ostatnio wysondowałem znajomych i właściwie nie wiążę żadnych nadziei z tym całym ruchem narodowym. jest dokładnie tak jak myślałem. roboczo sympatyków tego ruchu można podzielić na trzy frakcje:

1) "starych narodowców", którzy od początku lat 90. albo nawet końcówki prl związani są mniej lub bardziej z jakimiś ugrupowaniami o charakterze około-politycznym. mają pojęcie o tradycji, historii i korzeniach organizacji do których odwołuje się ruch narodowy i zależy im przede wszystkim na realizowaniu pozytywnych postulatów i sanacji wewnątrz samego ruchu (oczyszczeniu go z hajlujących idiotów itd.)

2) "oburzonych". ciapowata lewica w polsce nie potrafiła sobie tego zagospodarować tego poletka i stworzyć polskim oburzonym alternatywy, więc naturalnym sojusznikiem ich stał się antysystemowy ruch narodowy. ale generalnie nie mają nic wspólnego z tradycją i nie obchodzi ich historia ruchu, po prostu chcą zamanifestować swoją niechęć do władzy. nie mają też konkretnej wizji jak miałaby polska wyglądać.

3) "pozytywistów", czyli ludzi, którzy mają całkiem konkretne poglądy polityczno-społeczne, ale bardzo dalekie od tego, z czym kojarzone są ruchy narodowe w polsce. ruch narodowy widzą jako plastelinę, z której przy dużym wysiłku da się coś ciekawego zrobić, pod warunkiem, że przestanie być "narodowy", a zrobi bardziej "patriotyczny", "postępowy", "nowoczesny" itd.

4) "normalsi", czyli tacy kolesie, których nacjonalizm polega na tym, że jak jadą do egiptu, to mówią, że do "brudasów". nie interesują ich żadne pozytywne postulaty, są tam po to, żeby pokazać włosy na klacie, jak to nie lubią "pedałów", "lewaków" itd. nie są zwykle świadomi tego, że jako produkt mtv i dyskotek tak naprawdę stanowią dla wszelkiego rodzaju ugrupowań nacjonalistycznych raczej naturalnego wroga, niż sojusznika.

5) "radykałowie", różnego rodzaju rewolucjoniści, zadymiarze itd.
6) "historyków", których interesuje tylko manifestacja przywiązania do historii, machanie flagami 11 listopada itd. ale w politykę się nie angażują.

nic z tego nie będzie.

Awatar użytkownika
Mjolner
Wójt
Wójt
Posty: 531
Rejestracja: 11 listopada 2012, 23:54
Lokalizacja:

Postautor: Mjolner » 17 kwietnia 2013, 20:16

nie mogę znaleźć tematu o ruchu narodowym, więc napiszę tutaj.
tak sobie ostatnio wysondowałem znajomych i właściwie nie wiążę żadnych nadziei z tym całym ruchem narodowym. jest dokładnie tak jak myślałem. roboczo sympatyków tego ruchu można podzielić na trzy frakcje:

Obawiam się, że twoi znajomi to niezbyt reprezentatywna grupka. Poza tym Ruch Narodowy nie jest partią, ale Ty już wiesz, że ,,nic z tego nie będzie.'' :smile: Ruchowi Narodowemu niezbyt pali się do Sejmu, bo zostać kanapową partyjką jest bardzo łatwo. Niepowodzenie w wyborach może spowodować zniechęcenie i odpływ wielu niecierpliwych młodych ludzi od ruchu. Dlatego ten obecny ruch który kiedyś był marginalnym strumykiem cichutko i nieśmiało szemrzącym dzisiaj jest strumieniem w przyszłości być może będzie rwącym potokiem, trzeba najpierw obudować w liczne instytucje, trzeba odbudować pozycję jaką narodowcy zajmowali przed wojną na polskich uczelniach(a jak wiemy narodowcy na uczelniach w II RP nie mieli konkurencji) :grin: Trzeba więc budować media, stowarzyszenia, koła naukowe, korporacje żeby kolejne pokolenia nie musiały kryć się ze swoimi poglądami na uczelniach itd. Gdy ten rwący strumień który porwie wszystko co napotka na swojej drodze w końcu wyleje i zatopi wszystko dookoła, będzie można zakładać partię i startować w wyborach. :wink:


A to artykuł lidera ONR-u na Opolszczyżnie który ukazał się w 3 numerze Magna Polonia, a którego teraz możecie przeczytać za free.

Uczyń z żywiołu Naród

Hasło zeszłorocznej edycji Opolskiej Mobilizacji na Marsz Niepodległości 2012 brzmiało: „Uczyń z żywiołu Naród”.

Skąd to zawołanie, które, jeśli się zastanowić, cofa naszą historię, naszą państwowość o ponad 1000 lat?

Odpowiedź jest prosta.

Tak jak wówczas, tak samo dziś musimy zorganizować Naród.

Wówczas to plemiona stojące na poziomie etnicznym, atawistyczne wspólnoty ziemi i krwi, ziemi rozciągającej się od Odry po Bug i od brzegów Bałtyku po Tatry, oraz wspólnej krwi słowiańskiej czyniącej zrozumiałym język jakim posługiwali się mieszkańcy tych ziem, stanęły na wyższym poziomie organizacji zbiorowości.

Etniczny żywioł został zorganizowany w Naród za sprawą wspólnoty wiary, czyli religii Katolickiej. Ten ostatni wspólny element, obok wspólnoty ziemi i krwi, pozwolił zaistnieć na mapie Europy państwowości Polskiej, a przez kolejne stulecia pozwolił bezkształtnemu żywiołowi piąć się po drabinie ewolucji w kierunku narodu.

Ukoronowaniem tego procesu była Unia Polsko-Litewska, bezprecedensowe w dziejach narodów wydarzenie formowania się „wielkiego narodu”, czyli dobrowolne przejęcie metody życia narodu dominującego przez narody i grupy etniczne znajdujące się pod jego cywilizacyjnym wpływem. Idea Jagiellońska, ściśle reprezentująca naród Polski, rozprzestrzeniała się na Europę środkową obejmując cywilizacyjnym wpływem przede wszystkim naród Litewski i Ruski.

Wewnętrzny ferment, rozprzężenie i rozkład wzajemnych więzi zahamowały ten proces, a rozbiory cofnęły nawet naród dominujący do roli ledwie etnicznego żywiołu zamieszkującego trzy Imperia będąc pożywką dla trzech wielkich narodów.

Rusyfikacja i germanizacja były procesami budowy „wielkich narodów” kosztem m.in. narodu Polskiego sprowadzonego jedynie do poziomu etnicznego żywiołu, którego zaborcy kształtowali podłóg własnych, cywilizacyjnych i kulturowych wzorców.

Kolejne przegrane powstania były niczym desperacki krzyk rozpaczy garstki straceńców: Uczyń z żywiołu Naród!

Były to jednak kamienie rzucane na szaniec, głuchy i ślepy na wołania.

Dopiero niekorzystny dla naszych zaborców koniec I Wojny Światowej sprawił, że na salonach Europy krzyk ten został usłyszany i nagrodzony własną państwowością po ponad 200 latach. Był to jednak finał wytężonej pracy pokoleń, które zamiast krzyczeć postanowiły na nowo zdefiniować żywioł i na powrót uczynić z niego pełnoprawny Naród.

„Myśli Nowoczesnego Polaka” stały się najpełniejszym wyrazem dążeń zawartych w zawołaniu, które stało się kamieniem węgielnym II Rzeczpospolitej.

Roman Dmowski, reprezentując pokolenie wychowane w ideałach pozytywistycznych, podjął się, jako jeden z pierwszych, trudu ponownego zdefiniowania Narodu i uczynienia z polskojęzycznego żywiołu zamieszkującego trzy zabory, a więc wychowanego w trzech odmiennych kulturach, jednego, spójnego organizmu zdolnego świadomie unieść ciężar własnej państwowości.

II Rzeczpospolita, 20 lat swoistych „wakacji” od ciągłej rzezi i szlachtowania, wykształciła pierwsze pokolenia, które pełną piersią, od ponad 200 lat, mogły odetchnąć nieskrępowaną wolnością.

Pokolenia te nie zmarnowały tych 20 lat wolności jakie otrzymały od swych ojców w prezencie.

Wychowani na pismach Dmowskiego, młodzi obywatele II RP, stali się dosłownie „nowoczesnymi Polakami”, ogromnym wysiłkiem woli stali się na powrót Narodem.

Kolejnym stopniem organizacji ludzkiej jest wyłonienie z pośród Narodu elity, i podobny proces stał się udziałem II Rzeczpospolitej.

Jednak wybuch II Wojny Światowej kolejny raz zahamował przełomowy proces w dziejach naszego Narodu. Kształtująca się dopiero elita została zmasakrowana na polach całej Europy i dobita w Katyniu. Od tego czasu przedziurawiona potylica stała się makabrycznym znakiem rozpoznawczym polskiej inteligencji.

Koniec eksterminacji Europy w 1945 roku nie zakończył jednak rzezi Polaków, a przynajmniej tych świadomych swojej narodowej egzystencji. Pozostali w całej swojej masie, pozbawieni elit, zostali stłoczeni między Odrą a Bugiem oraz Bałtykiem i Tatrami.

Jedyne „zwycięskie” państwo, które w wyniku tego „zwycięstwa” postradało niemal połowę swego terytorium. To kolejny w świecie bezprecedensowy fenomen Polaków.

Gdy Naród został pozbawiony swojej elity rozpoczął się „podręcznikowy” proces wynaradawiania.

W bydlęcych wagonach, oderwani od swych korzeni „zwycięscy” zostali przemieszani. Zniszczona stolica została zasiedlona ludźmi bez przyszłości, którym „partia” – namiastka elity z obcego nadania, tą przyszłość zapewniła.

Przeszłość została wymazana. Przestała istnieć.

Z biegiem lat to co w II RP aspirowało do roli Narodu na powrót stoczyło się do poziomu żywiołu posługującego się, zresztą kiepsko, językiem polskim.

Tak jak wszystko w PRLu, Polacy stali się jedynie wyrobem narodowo podobnym.

Oczywiście istniały wszystkie atrybuty wyczerpujące definicję Narodu jak kultura, tradycja, historia, ale wszystko to było sztuczne, jakby wręcz „produkowane” na bieżące zapotrzebowanie żywiołu i oczywiście wszystko to z nieodzowną etykietą oficjalności, bowiem każdy z tych atrybutów posiadał swoje głęboko ukryte dno, ukryte w pamięci pokoleń wychowanych II RP.

Naród mógł kontemplować „jedynie słuszną” kulturę, sztukę czy historię będącą oficjalną linią „partii”, wszystko pozostałe było zaciekle tępione, szkalowane, wreszcie wyklęte.

Razem z elitami musiała zostać zamordowana również pamięć o nich.

Zbiorowa pamięć Narodu została więc zamordowana, istniały co prawda odosobnione ogniska tożsamości, ale gasły one wraz z tymi którzy pamiętali.

Tomasz Greniuch_Magna PoloniaZryw „Solidarności” był już jedynie głosem żywiołu, bowiem brak elit na jego czele pociągnął za sobą brak postulatów natury moralnej. Zbuntowany żywioł pragnął jedynie poprawy materialnej pozycji, zabrakło fundamentalnego postulatu towarzyszącego przełomowym wydarzeniom w naszej historii, a mianowicie uczynienia z żywiołu Narodu. Dlatego też pozorne zwycięstwo „ideałów” Solidarności szybko zamieniło się w triumf postkomunistów, którzy stali się faktycznymi włodarzami III RP. Solidarność zjednoczyła Polaków pod sztandarem religii, co było zasługą zwłaszcza intensywnego pontyfikatu Jana Pawła II, jednak było to zjednoczenie fasadowe, emocjonalne, spontaniczne, a w konsekwencji „płytkie”.

W konfrontacji wyborczej Solidarność poszła w rozsypkę.

Po dekadach zaciskania pasa żywioł odrzucił „ideały” za obietnice lepszej przyszłości. Byt materialny zwyciężył nad narodowym duchem, a tym samym Polacy utracili ostatecznie instynkt przetrwania jako samodzielnego, w pełni suwerennego narodu.

III RP stała się wymownym symbolem tego procesu, zamieniania się żywiołu w „konsumentów”.

Konsument nie potrzebuje religii czy pamięci.

Konsument potrzebuje karty kredytowej i ciągłych obietnic o lepszej przyszłości. Stąd kolejne rządy III RP, odpowiadając na zapotrzebowanie konsumentów, wciąż obiecują im lepszą przyszłość, i za każdym razem żywioł bezrefleksyjne to kupuje!

W interesie władz III RP nie jest rozbudzanie poczucia narodowego, tożsamości, bowiem przymioty te sprzyjają budowie wspólnot, wspólnot opartych nie na materialnej pozycji, którą władza może kontrolować, ale na filarach duchowych, które są poza zasięgiem władzy. Dlatego też elity III RP rozbudzają narodowe kompleksy i umiejętnie dzielą społeczeństwo napuszczając budujące się wspólnoty na siebie.

Obecnie silnie kreowany jest model tzw. „młodych, wykształconych z dużych miast.” Bezideowych pokoleń, nastawionych wyłącznie na konsumpcję i to we wszystkich aspektach życia. Ktoś zdefiniował tą generację mianem „pokolenia Ikea”, czyli młodych ludzi samotnie żyjących w mieszkaniach na kredyt, w którym krzyż czy portret przodka zastępują kiczowate bibeloty z Ikei. Mieszkania takie przypominają raczej przedziały kolejowe, w których domownik jedynie czeka na kolejny dzień pracy, która przybliży go do kolejnych zakupów w Ikei.

Oto jak wyglądają przodkowie tych, którzy z odważnym okrzykiem „uczyń z żywiołu Naród” z impetem przetaczali się przez karty narodowej historii.

Współczesna Polska stała się polskojęzycznym rezerwatem, rezerwuarem taniej siły roboczej dla zamożnego „zachodu”. Polacy na tyle zatracili instynkt narodowy, że dziś nie potrzeba wojen, zbrojnych najazdów, żeby na powrót uczynić z młodych obywateli tego kraju jedynie „polskojęzycznych robotników” , jedyna różnica między latami wojny a współczesnością jest taka, że w latach okupacji niemieckiej robotnicy byli „przymusowi” a werbujący do pracy napotykał opór, dziś robotnik jest jak najbardziej dobrowolny i wręcz wypychany z ojczyzny przez kolejne rządy na stereotypowy „zmywak” w Anglii z biletem w jedną stronę.

W ten sposób władza zwalcza bezrobocie, wysyłając ponad 2 mln swoich wykształconych przeważnie obywateli do fabryk w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, poczytując jednocześnie ten proces za pełen sukces.

Można mnożyć przykłady zatracania przez Polaków instynktu przetrwania jako narodu, jak choćby haniebne wydarzenia z Krakowskiego Przedmieścia, kiedy to rozentuzjazmowany żywioł, podsycony alkoholem, wyszydzał wiarę, która dała początek naszej państwowości, czy też instrumentalne potraktowanie patriotyzmu i sprowadzenie go do roli konsumenckiego gadżetu w czasie Euro 2012, kiedy to do stereotypowego cztero-paku piwska dodawano biało-czerwoną flagę jako „gratis”, nikt wówczas nie protestował, a żywioł ochoczo żłopał piwo z puszek w barwach narodowych i masowo wywieszał flagi z nazwą znanej marki browaru oczywiście w stylistyce biało-czerwonej, uważając to za szczyt patriotyzmu.

Z drugiej jednak strony zachodzi w Narodzie kolejny przełomowy dla jego przetrwania proces.

Nie można w ciągu kilku czy kilkudziesięciu lat wykorzenić ponad 1000-letniej tradycji i historii.

Naród sprowadzony do roli żywiołu kolejny raz powstaje z kolan.

Proces ten rozpoczął się w sposób nie zauważalny.

Wbrew logice i mechanizmom kreującym wszelkie „procesy”, „ten” proces nie wyrósł na „górze”, jego pochodzenie nie jest centralne, skoordynowane i narzucone „prowincji”.

Proces ten nie mieści się po prostu w ramach narzuconych przez przeciwnika, przez postdemokrację.

Przez długie lata był sprowadzony do roli „folkloru”, „marginesu” do pojedynczych „incydentów”.

W cieniu tych epitetów paradoksalnie tężał, przeistaczał się i karmił ignorancją przeciwnika.

Na niezbyt eksponowanych stronach lokalnych mediów informowano czytelnika:

„kilkudziesięciu skinheadów spaliło flagę UE”

Po kilku latach ten sam tygodnik na pierwszej stronie ostrzegał:

„faszyzm ma coraz więcej zwolenników”

Emocje pozornie ostudzała wypowiedź „eksperta”, wyrokującego:

„ONR przyciąga margines”.

Odrzucenie na margines miało spacyfikować „faszystów”, którzy poza ten margines NIGDY, zdaniem „eksperta”, nie wyjdą.

Kolejne lata jednak przeczyły zapewnieniom „eksperta”, o czym nikt się nawet nie zająknął, świadczyły o tym pierwsze strony, już nie tylko lokalnych, mediów.

Obok „egzotycznych” zachowań mających cechy „incydentalne” jak palenie flag, „hajlowanie”, przepychanki, które nie niosły za sobą podbudowy ideowej, zaczęły odbywać się, i to z cykliczną częstotliwością, wykłady, promocje książek, akademie rocznicowe, a co najważniejsze już nie tylko kilkudziesięcioosobowe pikiety, oderwane swoją intencją od problemów przeciętnego Polaka, ale manifestacje gromadzące setki, jeśli nie tysiące uczestników.

Reakcja „władzy”, nieprawych włodarzy RP, którzy w alkoholowym delirium ochrzcili ją mianem „trzeciej”, w bezwstydny sposób nawiązując do II RP, która odzwierciedlała wszystko czego zaciekle nienawidzili, była już spóźniona i sprowadzała się do „efektu szuflady”.

Rolę marginesu, towarzyskiego ostracyzmu i społecznego odrzucenia zaczęła bowiem pełnić ciemna szuflada do której różnej maści „eksperci” zaczęli wrzucać wszystkich tych, którzy nie pasowali do wzorca „wyhodowanego konsumenta”.

Początkowo znaleźli się w niej skinheadzi, ci ze względu na swoje cechy subkulturowości, łatwo dali się zaszufladkować.

Następni byli „faszyści”, ci również zostali szybko odrzuceni przez społeczeństwo „wolne od faszyzmu”.

Slogan ten uśpił czujność „funkcjonariuszy”, ufnych w jego siłę.

Sprawę „pełzającej brunatnej Polski” mieli bowiem załatwić „antyfaszystowscy” z natury Polacy, przy czym definicja „antyfaszyzmu”, miała być w wyłącznej gestii rządzących, podobnie jak pojęcie „faszysta”, miało ewoluować zgodnie ze zmieniającym się przeciwnikiem.

Do szuflady zaczęli być wrzucani „ultranacjonaliści”, epitet ukuty przez usłużne media w nadziei, że zmyli przeciwnika.

Gdy jednak i ten epitet okazał się zbyt ograniczony, „eksperci” zajęli się narodowcami, wyznawcami Dmowskiego – sprowadzeni do roli „faszystów” zaczęli zapełniać szufladę.

W swym „rewolucyjnym” zapale „eksperci” i ich „funkcjonariusze” wytropili „faszyzm” w patriotyzmie, w historii, wreszcie w niepodległości.

Napór szuflady był zbyt duży.

Nawet komuniści nie upychali w szufladzie całego narodu.

Okazało się bowiem, że zaszufladkowana została ta cześć społeczeństwa, która zaczęła uważać się za świadomy naród.

Żywioł w porę nie został spacyfikowany, nie udało się, wzorem „Magdalenki”, przekupić ich liderów, zamknąć siedzib i ich samych.

Dlaczego?

Ponieważ proces budowy narodu, narastania świadomości historycznej i tożsamości narodowej, jest procesem nieuchwytnym, należy do sfery ducha, nie materii.

Proces ten na starcie nie posiada liderów, nie potrzebuje pieniędzy, siedzib i lokali.

Tym samym nie można go fizycznie represjonować, a to przerosło „władzę”.

To odrzucona, i zaniedbana prowincja, w całym tego słowa znaczeniu nie tylko odnoszącym się do miejsca zamieszkania, stała się matecznikiem „narodowego odrodzenia”.

Młodzi przeważnie ludzie, w domowym zaciszu, bez zgiełku postępowej i poprawnej szkoły, „odkrywali” historię, „uczyli” się na nowo tożsamości, swego pochodzenia.

Tego procesu nikt, a już na pewno „władza” „uzbrojona” w mnogość instytucji, nie była w stanie kontrolować.

W obliczu książki i chłonnego umysłu kapituluje najbardziej wyrafinowana instytucja.

System edukacji zawiódł na całej linii, a „dyżurni eksperci” po prostu spóźnili się.

Instynkt człowieka każe być bowiem dumnym niźli poniżonym, a to „wpajał”, i nadal to czyni, ten system.

Komunizm przez 50 lat „złamał” instynkt żywiołu, tymczasem „pedagogika wstydu” po 20 latach III RP, pisząc kolokwialnie, oblała egzamin.

Szufladkowanie społeczeństwa, poszczególnych środowisk i grup nie przynosi efektu.

Do szuflady „władza” włożyła rozczłonkowany żywioł. Pod ciśnieniem szuflada otworzyła się i zaczął z niej wychodzić naród, zorganizowany i świadomy.

Mieszkanie z „wielkiej płyty” może być soczewką tego procesu.

Gdy po zakończeniu wojny, naród, pozbawiony elity, zdawał się być zdezorientowany, nową drogę wskazali mu komuniści.

Tzw. „awans społeczny” miał komunistom zjednać tych najmniej uświadomionych, których można było dowolnie urobić – mieszkańców wsi.

„Droga do miasta” miała być symbolem tego awansu, a blok „z wielkiej płyty” jego urzeczywistnieniem.

Często ściany mieszkań były przyozdabiane krzyżami, czy, obowiązkowo wiszącymi w każdej „chałupie”, obrazami z wizerunkiem świętej rodziny.

Szacunek do rodziców był zbyt duży, żeby je zdjąć, poza tym były takie „swojskie”.

Z czasem rodzice zmarli, a wzrok „kolegów z pracy” zaproszonych na imieniny , lustrujących ściany, był zbyt niepokojący, żeby pozwolić sobie w najlepszym razie na „kompromitację w środowisku” i zakwalifikowanie do „ciemnogrodu”.

„Młodzi” z kolei, ponad obraz „Madonny Częstochowskiej” woleli plakat z „Madonną z Michigan”.

Dziś najmłodsi zrywają kiczowaty plakat i ze zdumieniem „odkrywają” na ścianie ślady charakterystycznego zabrudzenia, którego obramówka zdradza kształt wiszącego w tym miejscu wcześniej przedmiotu, którym okazuje się krzyż!

W ten sposób najmłodsze pokolenia „odkrywają” swoją tożsamość, swoją „przynależność”.

Nic bardziej nie popycha do działania młodych ,niż świadomość „odkrywania zakazanych owoców”.

Proces naprawdę banalny, wręcz niezauważalny, ale tak odbudowuje się naród.

W ten sposób proces ten „przeoczyli” czujni zwykle „funkcjonariusze” III RP.

Rotmistrz Pilecki, kpt. Henryk Flame, czy gen. Emil Fieldorf, stali się „odkrytymi” przez młodzież bohaterami, których niezłomność przeczy „programowi nauczania”.

Bohaterowie ci stali się inspiracją dla pisarzy, scenarzystów, a przede wszystkim dla muzyków.

Tzw. „muzyka tożsamościowa” stała się udziałem wszystkich niemal nurtów, łącznie z modnymi wśród młodzieży rapem i hip-hopem, którego scena przeżywa obecnie tożsamościową, żeby nie użyć słowa narodową metamorfozę.

Współczesna popkultura inspirowana wyżej wymienionymi bohaterami za sprawą młodych pokoleń wraca na tory narodowej kultury.

To wszystko inspiruje, uświadamia, a przede wszystkim budzi w żywiole poczucie narodowe.

Proces ten zachodzi w sposób niekontrolowany, oddolny, spontaniczny , a co najważniejsze, wciąż postępuje.

„Władza” nie ma remedium, nie posiada antidotum na „patriotycznego wirusa”, który wpłynął niepostrzeżenie do krwioobiegu żywiołu nadając mu coraz wyraźniejszych cech narodu.

Zdaje sobie sprawę, że raz zainfekowany organizm, bez użycia radykalnych środków, będzie dla niej stracony.

Miną jeszcze zapewne lata.

Może dekada?

Czekają nas poniżenia, szczucie, dzielenie jednoczących się z trudem środowisk.

Cięższego kalibru oskarżenia będą rzucane w naszym kierunku, w kierunku odradzającego się narodu.

Posądzenie o „faszyzm” już nie wystarczy.

Naród zorientował się, że za tym określeniem stoi tak samo myślący jak on.

Już dziś jesteśmy świadkami budowania poczucia zagrożenia ze strony „prawicowych terrorystów”.

Zagrożenie „faszyzmem” zastąpi więc zagrożenie „terroryzmem”, a to usprawiedliwia użycie już nie tylko broni gładkolufowej i „prewencyjnych” zatrzymań na 24 godziny.

Czeka nas, pokolenie przywrócone na łono narodu, ciężka „walka” o utrzymanie tożsamości i niezależności.

Ale jak mawiał klasyk, jesteśmy skazani… na zwycięstwo!

Autor: Tomasz Greniuch


Za:http://www.ngopole.pl/

Awatar użytkownika
Clint Eastwood
Minister
Minister
Posty: 3332
Rejestracja: 04 grudnia 2008, 12:36
Lokalizacja: k.

Postautor: Clint Eastwood » 17 kwietnia 2013, 20:29

Mjolner pisze:Poza tym Ruch Narodowy nie jest partią, ale Ty już wiesz, że ,,nic z tego nie będzie.''
ale ja nie napisałem nigdzie, że jest partią. nie wiem, może faktycznie mało reprezentatywni ci moi koledzy ;)

Awatar użytkownika
Mjolner
Wójt
Wójt
Posty: 531
Rejestracja: 11 listopada 2012, 23:54
Lokalizacja:

Postautor: Mjolner » 17 kwietnia 2013, 20:36

Więc co miałeś na myśli pisząc: ,,nic z tego nie będzie.''? :smile:

Awatar użytkownika
Clint Eastwood
Minister
Minister
Posty: 3332
Rejestracja: 04 grudnia 2008, 12:36
Lokalizacja: k.

Postautor: Clint Eastwood » 17 kwietnia 2013, 20:42

że jeżeli mam rację co do podziałów wewnątrz ruchu, to nie ma potencjału. kiedy przyjdzie tworzyć inicjatywy bardziej konkretne niż manifestacje patriotyczne, to trudno będzie dojść do konsensusu.

Awatar użytkownika
Mjolner
Wójt
Wójt
Posty: 531
Rejestracja: 11 listopada 2012, 23:54
Lokalizacja:

Postautor: Mjolner » 17 kwietnia 2013, 20:55

Clint Eastwood pisze:że jeżeli mam rację co do podziałów wewnątrz ruchu, to nie ma potencjału. kiedy przyjdzie tworzyć inicjatywy bardziej konkretne niż manifestacje patriotyczne, to trudno będzie dojść do konsensusu.


O ile tak jest w rzeczywistości jak napisałeś to trudno to nazywać podziałami. Ja martwiłbym się innymi podziałami które występują w tym ruchu, a które o ile teraz nie robią różnicy to w przypadku przejęcia władzy w Polsce mogą się rzeczywiście ujawnić. Ale to bardzo daleka przyszłość.

Awatar użytkownika
marcinsz
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5033
Rejestracja: 17 marca 2011, 11:40
Lokalizacja: PL

Postautor: marcinsz » 20 kwietnia 2013, 08:28

ONR i partia - buhhahaaaa

Marne nadzieje, marnych ludzi :)

ponad
Marszałek województwa
Marszałek województwa
Posty: 1040
Rejestracja: 27 października 2012, 17:58
Lokalizacja: z daleka

Postautor: ponad » 20 kwietnia 2013, 09:09

Spójrz na palikociarnie .To jest normalne ?
-,,do czasów,w których istnieje prawda,a tego co się stało, nie można zmienić.
Z epoki identyczności, epoki samotności, z epoki Wielkiego Brata, z epoki dwójmyslenia -pozdrawiam was!"

Awatar użytkownika
marcinsz
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5033
Rejestracja: 17 marca 2011, 11:40
Lokalizacja: PL

Postautor: marcinsz » 20 kwietnia 2013, 09:33

ponad pisze:Spójrz na palikociarnie .To jest normalne ?


A czy to temat o palikociarni??

Atylla
Minister
Minister
Posty: 3262
Rejestracja: 24 stycznia 2013, 17:34
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postautor: Atylla » 20 kwietnia 2013, 12:50

marcinsz pisze:ONR i partia - buhhahaaaa

Marne nadzieje, marnych ludzi :)

Jeżeli kaczor, tusk, i inne warchoły moga mieć partie to czemu nie ONR ? Czym różni się na poziomie przyzwoitości merytorycznej PIS od Po od ONR ?

Awatar użytkownika
sececjonista
Minister
Minister
Posty: 3642
Rejestracja: 13 sierpnia 2011, 12:52
Lokalizacja: Polska

Postautor: sececjonista » 20 kwietnia 2013, 13:30

Atylla pisze:Czym różni się na poziomie przyzwoitości merytorycznej PIS od Po od ONR ?


Ano się różni .

PO - partia , która tylko i wyłącznie może coś zrobić gdy jest przy władzy . Nie ma zaplecza rycerskiego , więc (.....no chyba że po przegranych wyborach założą stado pałkarzy ...... ) na chwilę obecną muszą trwać w takim schemacie i trzymać naród za ryj bo jak nie to ustawą postraszą .

PIS- ma zaplecze pseudo polityczne i rycerskie . Działają na dwóch frontach . Zaślepienie jednak smoleńskiem odbiera im ostatnie rozumy , co spowoduje rozłam .

ONR - rycerstwo bez zbroi i bez zaplecza politycznego z mało moralnymi hasłami ( dużo ryczy , a mało mleka daje) z góry skazany na biczowanie przez gwardię naczelną tyrana .
"Demokracja-Bóg , który zawiódł" H.H. Hoppe

"Zwolennicy opieki społecznej, socjalizmu, etatyzmu i interwencjonizmu codziennie na tysiąc sposobów zabiegają o nowe ograniczenia indywidualnej wolności. " Henry Hazlitt

Awatar użytkownika
Mjolner
Wójt
Wójt
Posty: 531
Rejestracja: 11 listopada 2012, 23:54
Lokalizacja:

Postautor: Mjolner » 21 kwietnia 2013, 03:14

sececjonista pisze:ONR - rycerstwo bez zbroi i bez zaplecza politycznego z mało moralnymi hasłami ( dużo ryczy , a mało mleka daje) z góry skazany na biczowanie przez gwardię naczelną tyrana .


Ruch Narodowy to nie tylko ONR, ale też Młodzież Wszechpolska(której członkowie to głównie studenci), UPR i starsi działacze narodowi a także setki regionalnych organizacji takich jak: Narodowa Łódz, Wielkopolscy Patrioci itd. Tak więc Ruch Narodowy ma zaplecze polityczne, ma łączność z subkulturami młodzieżowymi i jest najbardziej mobilnym ruchem w Polsce. Dlatego przed Ruchem Narodowym jest przyszłość.

Awatar użytkownika
marcinsz
Wicepremier
Wicepremier
Posty: 5033
Rejestracja: 17 marca 2011, 11:40
Lokalizacja: PL

Postautor: marcinsz » 21 kwietnia 2013, 07:24

Jaka przyszłość? Wymień cokolwiek!

Atylla
Minister
Minister
Posty: 3262
Rejestracja: 24 stycznia 2013, 17:34
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postautor: Atylla » 21 kwietnia 2013, 08:51

Myślę że w przyszłości RN będzie dążył do likwidacji socjalu aby Polska została jednolicie etnicznym krajem.
"Nie daj się naprawiać hałastrze cienkoszyich, łysiejących wodzów. Nie proś, nie melduj, nie awanturuj się, nie ukorz, nie płaszcz, nie pełzaj."


Wróć do „Prasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość