PiSkorz pisze:W PiS-ie trafiają się ludzie o niejasnej przeszłości ale są to wyjątki . Natomiast w tzw. opozycji totalnej jest to regułą . Nie bez powodu Platforma , Nowoczesna , Kodziarze i PSL z taką zawziętością bronią ubeckich emerytur .


Poproszę o 10 przykładów. Nie powinieneś mieć z tym problemów skoro to reguła.

Socjalizm dla bogatych, wolny rynek dla biednych

Znane i mniej znane tytuły gazet i periodyków. Felietoniści i znane postacie. Wszystko o pisaniu...

Moderatorzy: Lolek00, Bilu1939, Marchewa, Worek, Moderator, Administrator, Super Moderator

Awatar użytkownika
Clint Eastwood
Minister
Minister
Posty: 3333
Rejestracja: 04 grudnia 2008, 12:36
Lokalizacja: k.

Socjalizm dla bogatych, wolny rynek dla biednych

Postautor: Clint Eastwood » 12 lipca 2014, 19:20

Socjalizm dla bogaczy, wolny rynek dla biedaków

W większości gospodarek jest i trochę wolnego rynku, i trochę socjalizmu. Problem polega na tym, że nie tam, gdzie potrzeba

W kultowym filmie Jima Jarmuscha „Kawa i papierosy” jest epizod pod tytułem „Kuzynki”. Cate Blanchett występuje w nim w podwójnej roli. Gra samą siebie oraz swoją fikcyjną krewną o imieniu Shelly. Dziewczyny palą papierosy i piją kawę, ale rozmowa się nie bardzo klei. Widać, że łączyło je kiedyś wiele, ale potem ich życie potoczyło się w bardzo różnych kierunkach. Jedna jest spełniona i bogata. Druga biedna i sfrustrowana. Niewypowiedziany konflikt wisi w powietrzu. Cate chce być miła i daje kuzynce flakon ekskluzywnych perfum. Shelly jest zakłopotana, bo wie, że prezent kosztuje krocie. Na co Cate – zupełnie bezmyślnie – wypala, żeby Shelly się nie przejmowała, bo ona i tak dostała je za darmo od producenta. Dla którego gwiazda używająca jego perfum to świetna promocja. To z kolei frustruje Shelly, która wygłasza mniej więcej takie zdanie: „Ten świat jest jednak niesprawiedliwie skonstruowany. Jak nie masz pieniędzy, to na nic cię nie stać. A jak już je masz, to i tak nie musisz ich wydawać, bo wszystko dostajesz za darmo”.

Podobnie bywa z gospodarką. Niby reguły gry są dla wszystkich takie same. Ale jakoś tak się to zazwyczaj układa, że duży może więcej, płaci mniej i sporo dostaje na piękne oczy. W pewnym sensie jest to naturalne. Bo nic tak nie przyciąga kapitału jak właśnie kapitał. Nieważne, czy mówimy o kapitale finansowym, społecznym czy intelektualnym. Jednocześnie ten proces trudno uchwycić. I trzeba sporo dobrej woli, by go dostrzec i opisać. Jednym z pierwszych, który podjął taką próbę, był Michael Harrington. Ten najbardziej znany pionier demokratycznego socjalizmu w USA (a jednocześnie zatwardziały antykomunista) napisał w 1962 r. głośną książkę „The Other America” („Inna Ameryka”). Przełamując w niej dominującą w powojennych Stanach Zjednoczonych narrację o bezprecedensowo wielkim skoku gospodarczym i poprawie jakości życia wszystkich obywateli bez wyjątku. I to właśnie tam po raz pierwszy pojawiło się zdanie, że w z pozoru sytej i zamożnej Ameryce zapanował dziwaczny system. Który można określić paradoksalnym „socjalizm dla bogaczy, wolny rynek dla biedaków”.



Ta dykteryjka Harringtona zrobiła potem w Stanach dużą karierę. Powoływali się na nią nie tylko politycy (Martin Luther King, Robert Kennedy, Ralph Nader) czy intelektualiści (Gore Vidal, Noam Chomsky). Otworzyła ona wręcz pole do nowego typu badań nad systemem gospodarczym. Do tej pory bowiem wszystko wydawało się dość proste. Aż do wielkiego kryzysu ci, którzy mieli pieniądze, opowiadali się za wolnym rynkiem i państwem o dość ograniczonych możliwościach mieszania się w gospodarkę. Przełomem był dopiero Rooseveltowski New Deal, czyli bezprecedensowa interwencja rządu w celu ugaszenia pożaru wielkiej depresji ekonomicznej. Postronny obserwator mógłby powiedzieć, że New Deal był narzędziem, który pomógł przede wszystkim ubogim. A więc tym, którzy są na kryzysy narażeni najbardziej. Tworząc dla nich miejsca pracy i zręby nieistniejącego wcześniej państwa socjalnego. Ale to była tylko część prawdy. Bo według krytyków keynesowska walka z zapaścią gospodarczą doprowadziła również do powstania zjawiska zwanego corporate welfare. Czyli tłumacząc na polski, dobrobytu korporacyjnego. A więc właśnie tego, co Harrington nieco prześmiewczo nazwał „socjalizmem dla bogaczy”.

Za pioniera badań nad tym zjawiskiem uchodzi Brytyjczyk Richard Titmuss. Ten socjolog z London School of Economics już w latach 60. zaczął poszerzać definicję państwa dobrobytu. Tak, by nie ograniczać go tylko do klasycznych wydatków socjalnych i programów zaadresowanych do najbiedniejszych. Podobną drogą poszedł również Daniel D. Huff z Boise State University, który napisał w 1993 r. głośny artykuł „Phantom Welfare State” („Fantomowe państwo dobrobytu”). Chodziło w zasadzie o to samo, co w opisywanym wcześniej „dobrobycie korporacyjnym”. Czyli o system ulg i ułatwień mających nieco rozmiękczyć twarde reguły wolnego rynku. Tyle że nie dla najbiedniejszych, lecz na korzyść tych całkiem bogatych. Według Huffa fantomowe państwo dobrobytu składa się z takich elementów jak: bezpośrednia pomoc publiczna dla biznesu, subsydia kredytowe, ułatwienia podatkowe, subsydiowane usługi oraz restrykcje handlowe promujące jednych kosztem drugich. A dlaczego jest ono „fantomowe”? Bo w dyskusji publicznej tego segmentu wydatków państwowych właściwie się nie dostrzega. Efekt jest taki, że gdy pojawia się argument o konieczności cięć (rzekomo rozbuchanego) państwa dobrobytu, to siekierę przykłada się natychmiast do programów dotyczących usług publicznych, zasiłków czy edukacji. Podczas gdy ich skala jest przecież nieporównywalnie mniejsza niż wydatków na corporate welfare.

Aby nie pozostać gołosłownym, Huff wyliczał w swojej pracy, że w 1990 r. rząd USA wydał na ten cel 170 mld dol. Dla porównania w tym samym czasie na edukację (podstawową i średnią) poszło 8,4 mld, a na całą pomoc międzynarodową 4,7 mld. „Zamykanie oczu na tę rażącą dysproporcję już doprowadziło do znaczącego wzrostu nierówności ekonomicznych w USA. I to zjawisko będzie się jeszcze pogłębiać” – pisał Huff. I czytając te słowa w 2014 r., trudno odmówić trafności jego spostrzeżeniom. Bo w następnych dwóch dekadach sytuacja nie uległa znaczącej zmianie. Przeciwnie.

reszta artykułu @ gazetaprawna.pl

Lolek00
Moderator
Moderator
Posty: 9325
Rejestracja: 26 lipca 2009, 16:14
Lokalizacja: woj. śląskie

Postautor: Lolek00 » 13 lipca 2014, 10:05

W akapicie zaczynającym się od:
A są i autorzy, którzy twierdzą, że sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Należy do nich choćby Wolfgang Streeck, szef Instytutu Badań Społecznych im. Maxa Plancka w Kolonii i autor książki „Gekaufte Zeit. Die vertagte Krise des demokratischen Kapitalismus” („Kupiony czas. Odsunięty kryzys demokratycznego kapitalizmu”). Jego zdaniem od kilku dekad odbywa się stopniowy demontaż zawartego na gruzach II wojny światowej społecznego kompromisu.
Trochę sobie pofantazjowali - bo rynki w 1950 były "puste" a twarda konkurencja istniała sporadycznie i na ogół ten problem leczyło podejście protekcyjne Państwa do własnego przemysłu. W 1980 roku już tak nie było; było ciasno i globalnie.

Wielkie korporacje oficjalnie cenią sobie think-tanki, burzę mózgów i "doradców-pesymistów o podejściu krytycznym" - co sugeruje że ich logika koresponduje z "potrzebą demokracji" jaką nas celowo zarażono. Ale tak na mój rozum to związkowy sejmik jest kulą u nogi każdego wydziału zarządzania strategicznego w dzisiejszym świecie - i nikt mnie nie przekona że to ważny doradca - prędzej kolega którego nikt nie lubi ale trzeba mu mówić "cześć".

Clint Eastwood, oczywiście w tym artykule zauważa się ważne rzeczy i dobrze że takie artykuły są w takich gazetach jak GP.

Kiedy na forum sporadycznie pisano o kryzysie w 08-09 a ja regularnie czytywałem wtedy PB - uważałem że to głupota rządów USA/Niemiec/Irlandii ratować banki, Opla, Chevroleta etc.

Niech w Chevrolecie pracuje załóżmy 15 000 ludzi zagrożonych zwolnieniem - co jest tańsze; wdrożyć 15 000 osób do programów dla bezrobotnych czy ratować kolosa który od lat 80tych nie ogarnia azjatyckiej konkurencji i w dodatku podatki też niespecjalnie płaci?

====
Odnośnie Polski podejście mam inne - bo uważam że trzeba 7 miliardową dotacje "do rynku pracy" z której 3mld wydaje się na zasiłki - ograniczyć i dać miliard całkowicie niesamodzielnym osobom; wtedy kalecy będą godnie żyli a armia nie będzie musiała likwidować floty.

Byłem zarejestrowany w PUP 4 miesiące. Raz na miesiąc dostawałem 5-8 ofert pracy (niektóre dotyczyły zawodu pielęgniarki i były jakąś pomyłką albo żartem); podczas gdy chodząc po ulicach, pytając u pośredników, szukając w necie - tych ofert było kilka razy tyle. No ale pracownicy PUP dobrze wiedzą że PUP jest dla nich; żeby mogli kasować 3000 brutto miesięcznie za robienie krzywej miny. Pisałem gdzieś wcześniej że na pierwszym spotkaniu dla bezrobotnych na które poszedłem z ciekawości dostałem ulotkę "adoptuj sierotę dostaniesz 1500 zł" - co tylko utwierdziło mnie w poglądzie (jako bezrobotnego) że tą instytucję trzeba w trybie pilnym rozwiązać.

W odniesieniu do artykułu; i moich obserwacji z frontu walki o Polish Welfarestate (czy coś):

Staż z PUP to 960 zł brutto; pieniędzy nie ma w miesiącach wrzesień-marzec następnego roku - niektórzy pracodawcy biorą po kilku stażystów po czym oni tyrają jak etatowi pracownicy (jedna agencja nieruchomości która jest położona 200m od PUP na Szymanowskiego w ogóle nie zatrudnia ludzi - wiecznie ma samych stażystów i ja jako podatnik dopłacam do ich złotego biznesu) - ale jak ktoś jest samozatrudniony (czyt. zarabia tyle; że ZUS będzie tańszy jak założy biznes) i ogarnia własną firmę - 20 000 zł na start na środki trwałe; bezzwrotnie; dostępne cały rok.

Uciąć nogę; definitywnie; bo to nie jest noga; tylko macka.
Vivat et res publica et qui, illam regit

Awatar użytkownika
Marchewa
Administrator
Administrator
Posty: 12231
Rejestracja: 14 września 2004, 13:11
Lokalizacja: Toruń
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Marchewa » 13 lipca 2014, 13:45

Lolek00, nic nie jest tak proste jak napisałeś.

1. Kwestia ratowania banków i koncernów - owszem można by nie ratować ale możliwy jest wtedy efekt kaskadowy i tzw. "run na banki". Co może mieć ozdrowieńcze skutki dla gospodarki albo ją zabić. Szanse 50/50. Dziwisz się że politycy nie chcieli sprawdzać?

2. Bezrobotni - spory procent bezrobotnych długotrwałych ma podstawowe i poniżej. Dla nich nie ma miejsc pracy we współczesnej gospodarce (ich obecność w zakładzie zagraża ich zyciu bo nie są w stanie np. zrozumieć instrukcji BHP) a z racji wieku i intelektualnych deficytów nie da się ich łatwo reedukować na specjalistów np. od obrabiarek sterowanych numerycznie. Opcja tworzymy dla nich dotowane spółdzielnie socjalne (nawyk pracy) i ratujemy ich dzieciaki nie jest ani zła ani głupia.
Spory polityczne trwają najdłużej gdy obie strony nie maja racji.
Gonzalez Suarez

Lolek00
Moderator
Moderator
Posty: 9325
Rejestracja: 26 lipca 2009, 16:14
Lokalizacja: woj. śląskie

Postautor: Lolek00 » 13 lipca 2014, 23:33

Marchewa pisze:1. Kwestia ratowania banków i koncernów - owszem można by nie ratować ale możliwy jest wtedy efekt kaskadowy i tzw. "run na banki". Co może mieć ozdrowieńcze skutki dla gospodarki albo ją zabić. Szanse 50/50. Dziwisz się że politycy nie chcieli sprawdzać?
Ale musi być jakiś sufit. Ludzie którzy decydują o finansach muszą widzieć przepaść bo inaczej będą cyniczni i beztroscy. I regulacje powinny dbać oto żeby ta przepaść śniła im się po nocach.

Co robią nasze władze kiedy ich polityka finansowa się nie powiedzie? (kolejny raz) braknie forsy? Idą do NBP - co robi NBP - daje! W zamian za głowę ministra żeby było bardziej zabawnie. Bardzo dobrze skomentował to Balcerowicz. PO; czy szerzej polska klasa polityczna - to ludzie którzy każdy nawis błędów polityki finansowej są w stanie przerzucać na bank centralny - tak robi każdy kraj który upada przez swoją głupotę. Oni nawet w Państwowych spółkach zarządzają dywidendy jak brakuje kasy w budżecie. Po prostu swoją nieodpowiedzialność wpychają każdemu - są w stanie nawet zabrać nam emerytury co już po części zrobili. Czy rządy które są w stanie zabrać wszystko-wszystkim byle tylko nie zmienić doktryn zapewnią nam dobrą przyszłość?

Wiem że ludzie by oberwali Marchewa, ale tu nie chodzi oto że nie mogę darować sobie tego jak potraktowano kryzys - miało to zalety - chodzi o przyszłość. Ta polityka ma policzone dni - tylko oto chodzi. We Francji (55% wydatków publicznych w PKB, dług publiczny ponad 90% PKB) już do władz dochodzą partie których nazwy zaczynają się na "Front". Jeżeli socjaliści wybierają Hollanda a po kilkunastu miesiącach on ma poparcie na poziomie 16% to kogo oni wybiorą jako następnego?
Marchewa pisze:2. Bezrobotni - spory procent bezrobotnych długotrwałych ma podstawowe i poniżej. Dla nich nie ma miejsc pracy we współczesnej gospodarce (ich obecność w zakładzie zagraża ich zyciu bo nie są w stanie np. zrozumieć instrukcji BHP) a z racji wieku i intelektualnych deficytów nie da się ich łatwo reedukować na specjalistów np. od obrabiarek sterowanych numerycznie. Opcja tworzymy dla nich dotowane spółdzielnie socjalne (nawyk pracy) i ratujemy ich dzieciaki nie jest ani zła ani głupia.
To hamowało by impuls emigracyjny wśród najbiedniejszych; kwestia skali jakie to by były koszty, co by miały robić te spółdzielnie pracy (chronionej?) mgliście to brzmi.
Vivat et res publica et qui, illam regit

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 8015
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 14 lipca 2014, 02:19

Marchewo, w kwestii ratowania banków zaleźy ile chcesz do nich dokladać. Czy na utrzymanie pracowników i zarządu czy na odbudowę finansową i zapewnienie odzyskania oszczędności klientów. W Polsce system depozytowy - tak krytykowany zaciekle przez ludzi wolnych od wiedzy ekonomicznej, faktycznie uchronił działające tu banki od plajty. Co do firm/fabryk/kopaln: wrozametu nikt nie ratuje, kopalnie za to to nie tylko związkowcy ale i caly szereg poddostawców. Tylko iż nikt nie zastanowi się gdzie jest problem. Czy w koszcie wydobycia czy w dziwnych spółkach handlujących węglem. Generalnie: państwo nie powinno pomagać. Tak samo jak Kowalski w przypadku plajty nic nie ma - tak samo molochy gospodarcze muszą się nauczyć radzić bez zasłaniania się za spódnicę państwowej mamusi. Firmy z branży powinny się zabezpieczać.
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26653
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Postautor: Nazgul » 14 lipca 2014, 06:40

Jeżeli socjaliści wybierają Hollanda a po kilkunastu miesiącach on ma poparcie na poziomie 16% to kogo oni wybiorą jako następnego?
Sarkozego
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
gazda
Minister
Minister
Posty: 3060
Rejestracja: 24 listopada 2010, 20:25
Lokalizacja: Lwów

Postautor: gazda » 14 lipca 2014, 19:49

Cynik pisze:państwo nie powinno pomagać. Tak samo jak Kowalski w przypadku plajty nic nie ma - tak samo molochy gospodarcze muszą się nauczyć radzić


Tylko widzisz wszędzie na świecie państwo pomaga. Tylko w Polsce na skutek neoliberalnej dewiacji jest inaczej.
Wszędzie tam, gdzie bezwzględny liberalizm dochodzi do stanowczej przewagi, następuje stopniowa likwidacja narodu, jego typu i indywidualności. - Zygmunt Balicki

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 8015
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 14 lipca 2014, 20:55

Gazda - dla Twojej informacji: państwo to obywatele. Państwo płaci, obywatel płaci. Chcesz z jednej strony niskich podatków, a z drugiej interwencji Państwa. Tylko jedno ale: pomagają państwa z silną gospodarką, posiadające duźe i dobrze prosperujące firmy z dziedziny innowacji inżynieryjnych. Naszą innowacją może być przemysł wiatrakowy. Może być produkcja sprzętu górniczego, który jest trwalszy, wydajniejszy, badziej automatyzujący pracę człowieka. Przyrównaj to do bezdomnego, który ma możliwość pracy - ręce, nogi, głowa, oczy - ale woli jednak poprosić o jamołużnę, bo tak wygodniej. Czy dasz mu kasę na kurs doszkalający pozwalający wykorzystać potencjał? Czy dać do ręki kasę na konsumpcję?
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde

Awatar użytkownika
gazda
Minister
Minister
Posty: 3060
Rejestracja: 24 listopada 2010, 20:25
Lokalizacja: Lwów

Postautor: gazda » 14 lipca 2014, 23:07

Cynik pisze: Tylko jedno ale: pomagają państwa z silną gospodarką, posiadające duźe i dobrze prosperujące firmy z dziedziny innowacji inżynieryjnych.


Tak wiem, a te biedne budują stadiony i orliki zamiast fabryk. :lol: Nie wiem czy wiesz ale Polska dotuje zagraniczne firmy zamiast polskich, które zresztą zostały już zrujnowane i wyprzedane za bezcen.
Wszędzie tam, gdzie bezwzględny liberalizm dochodzi do stanowczej przewagi, następuje stopniowa likwidacja narodu, jego typu i indywidualności. - Zygmunt Balicki

Lolek00
Moderator
Moderator
Posty: 9325
Rejestracja: 26 lipca 2009, 16:14
Lokalizacja: woj. śląskie

Postautor: Lolek00 » 14 lipca 2014, 23:31

gazda pisze:Tylko widzisz wszędzie na świecie państwo pomaga. Tylko w Polsce na skutek neoliberalnej dewiacji jest inaczej.
I temat jest o tym; czy wszyscy którzy zrzucają się na tą pomoc; coś z niej mają.

Wspieranie narodowych kompleksów przemysłowych jest przeprowadzane pod hasłami ochrony całego społeczeństwa i z podatków całego społeczeństwa - podczas gdy nie koniecznie wszyscy dokładający do interesu coś z tego mają. Takie powody były by bardziej aktualne w XX wieku; szczególnie w pierwszej połowie - ponieważ przemysł ciężki był wtedy źródłem masowego zatrudnienia - teraz tak nie jest; dzisiaj w Europie połowa gospodarki to usługi.

W Polsce ok 80% zatrudnienia to małe i średnie firmy - wielkie przedsiębiorstwa zatrudniają poniżej 10% i podobnie jest na zachodzie (generalnie wielkie korporacje zatrudniają coraz mniejszy odsetek ludności) - a o dziwo to do nich przyczepia się kroplówki kiedy przychodzi spowolnienie i groźba bezrobocia - resztę ma się gdzieś.

Kiedy zamyka się dużą fabrykę jest głośno i owiewa się to romantyzmem i martyrologią ludzi pracy; kiedy upada 1000 małych firm - mówi się o "spowolnieniu wzrostu".

Nazgul pisze:Sarkozego
albo twoją ulubioną Le Pen; która gromadzi poparcie słusznie, jednak wokół "aekonomicznych" postulatów i emocji.
Vivat et res publica et qui, illam regit

Awatar użytkownika
gazda
Minister
Minister
Posty: 3060
Rejestracja: 24 listopada 2010, 20:25
Lokalizacja: Lwów

Postautor: gazda » 15 lipca 2014, 00:17

Lolek00 pisze:W Polsce ok 80% zatrudnienia to małe i średnie firmy - wielkie przedsiębiorstwa zatrudniają poniżej 10% i podobnie jest na zachodzie (generalnie wielkie korporacje zatrudniają coraz mniejszy odsetek ludności


Tylko widzisz dzięki tym dużym firmom istnieją i dają pracę te małe. I dobrze by było żebyś podał żródło do tych informacji.


Bez fabryk nie ma bogactwa: Nowa rewolucja przemysłowa

Bogactwo to przemysł
Wszędzie tam, gdzie bezwzględny liberalizm dochodzi do stanowczej przewagi, następuje stopniowa likwidacja narodu, jego typu i indywidualności. - Zygmunt Balicki

Lolek00
Moderator
Moderator
Posty: 9325
Rejestracja: 26 lipca 2009, 16:14
Lokalizacja: woj. śląskie

Postautor: Lolek00 » 15 lipca 2014, 00:58

W 2011 roku liczba pracujących w przedsiębiorstwach w Polsce wyniosła 9 mln osób, z czego 6,3 mln osób (70,2%) pracowało w podmiotach sektora MSP. Z kolei liczba zatrudnionych w przedsiębiorstwach w tym samym roku wyniosła blisko 6,6 mln osób. Blisko jedna trzecia z nich była zatrudniona w dużych fi rmach (39,5%). Zatrudnieni w mikro, małych i średnich fi rmach (3,9mln osób) stanowią większość, bo 60,5% ogółu zatrudnionych w przedsiębiorstwach. Różnica pomiędzy liczbą pracujących a liczbą
zatrudnionych w przedsiębiorstwach − ponad 2,4 mln osób – to głównie osoby pracujące na własny rachunek, łączniez pomagającymi członkami ich rodzin.

Mikro, małe i średnie firmy stanowią przeważającą większość przedsiębiorstw w UE (99,8%). Identyczna sytuacja ma miejsce w Polsce. Podmioty sektora MSP to zdecydowana większość spośród 1,78 mln wszystkich działających firm (99,8%).


http://www.parp.gov.pl/files/74/81/626/18670.pdf

gazda pisze:Tylko widzisz dzięki tym dużym firmom istnieją i dają pracę te małe. I dobrze by było żebyś podał żródło do tych informacji.

Bez fabryk nie ma bogactwa: Nowa rewolucja przemysłowa

Bogactwo to przemysł
Mimo iż duże firmy wytwarzają relatywnie więcej PKB; to i tak spora część przemysłu to sektor MSP. Duże firmy to 0,02% przedsiębiorstw, uważasz że 99,8 nie istniał by bez tych 0,02? :wink:

Nie można domniemywać że przemysł = duże firmy

btw: wolę dane PRAP niż anonimowego blogera.
Vivat et res publica et qui, illam regit

Awatar użytkownika
gazda
Minister
Minister
Posty: 3060
Rejestracja: 24 listopada 2010, 20:25
Lokalizacja: Lwów

Postautor: gazda » 15 lipca 2014, 21:49

Lolek00 pisze:Wspieranie narodowych kompleksów przemysłowych jest przeprowadzane pod hasłami ochrony całego społeczeństwa i z podatków całego społeczeństwa - podczas gdy nie koniecznie wszyscy dokładający do interesu coś z tego mają.


A kto jest poszkodowany? :smile:


Lolek00 pisze:teraz tak nie jest; dzisiaj w Europie połowa gospodarki to usługi.


Właśnie następuje odwrót od tego trendu.
Wszędzie tam, gdzie bezwzględny liberalizm dochodzi do stanowczej przewagi, następuje stopniowa likwidacja narodu, jego typu i indywidualności. - Zygmunt Balicki

Awatar użytkownika
Nazgul
Moderator
Moderator
Posty: 26653
Rejestracja: 15 stycznia 2006, 15:39
Lokalizacja: Wrocław :)

Postautor: Nazgul » 16 lipca 2014, 09:04

A kto jest poszkodowany?
Ci którzy muszą płacić wysokie podatki na takie akcje. a na końcu wszyscy gdy państwo zbankrutuje. już to widzieliśmy od lat 80...
A poza tym uważam, że trzeba zakazać cyfr arabskich. ;)
"Rząd próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje, posługując się sprostytuowanymi prawnikami" JKaczyński 2003 r.

Awatar użytkownika
Cynik
Moderator
Moderator
Posty: 8015
Rejestracja: 02 listopada 2004, 08:43
Lokalizacja: Wratislavia, Silesia

Postautor: Cynik » 16 lipca 2014, 22:40

Gazda chce komunistycznego modelu socjalizmu, czyli łupić bogatego by finansować fabryki.
Gazdo - pierwsza sprawa: co te fabryki mają produkować?
Druga sprawa - kto ma to finansować i brać profit? Państwo? Przerabiałismy to jako eksperyment komunizmu w Polsce. Jako przedsiębiorca nie chcę dokładać się do stoczni czy kopalń, swoją firmę zbudowałem na mojej ciężkiej pracy, tu płacę podatki a nie na Cyprze, tu w większości wydaję pieniądze - poza kulturą, ta niestety w Polsce cebulowej leży i kwiczy. Opera, teart tak, ale koncerty i płyty w Pradze, w Dreźnie, Londynie. Ale to mój wybłór. Wyobraź sobie Gazdo iz jesteś specjalistą, inźynierem z bardzo waską specjalizacją weźmy automatyka, wysokie windy czy SAP.zarabiasz naprawdę duźo, jako specjalista dochodzisz do stawki 500 USD za dzień pracy. Twoj kolega z Usa bierze tyle na godzinę. Nagle puka do ciebie jakiś polityk - Kaczyński czy Tusk czy koleś z falangą na koszulce i żąda, abyś oddał swoj dochód na pobliską fabrykę bubli, ktora istnieje dla zasady, bez produkcji bo zarząd nie potrafi zorganizować klienta, w zwiazku z czym rząd kraju udaje zamowienia by utrzymać zakład.
Podzilisz się?
"Patriotism is the virtue of the vicious." - O.Wilde


Wróć do „Prasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość