This site is owned and third-party cookies.
If you continue with us, we understand that you accept our use of cookies.

Co nowego?
Polityka.org.pl
Witam. Może jesteście zaciekawieni, co się aktualnie stało. Od jakiegoś czasu domena była na sprzedaż, na początku z forum, później bez. Forum nie udało się kupić, więc postanowiłem kupić domenę, zakupić płatny skrypt forum i zacząć wszystko od nowa. Jeżeli stara ekipa forum chce pomóc to zapraszam do kontaktu, na starym forum administracja nie aktywowała mi konta i nie mogłem do nikogo napisać etc.
Planów jest dużo, a co z tego wyjdzie to zależy od rozwoju forum. Już nie firma się będzie zajmować tym forum, tylko osoba prywatna, więc nie ma mowy, aby czekać na coś po parę miesięcy.
Mam nadzieję, że wspólnie stworzymy najlepsze forum polityczne.

NOWA POLITYKA.ORG.PL - CZYTAJ!

Wybory 2018!

Hiszpania - religia

#2
Ale dlaczego "wartości cywilne i etyczne" mają być obowiązkowe? No i czyje to mają być wartości, bo np psychopaci (a ich generalnie w polityce jest najwięcej) mają zupełnie inne wartości cywilne i etyczne niż np chrześcijanie.
 
#3
Ponieważ żeby społeczeństwo mogło w miarę dobrze funkcjonować potrzebne są wysokopoziomowe zasady w stylu "nie kradnij" czy "nie zabijaj" które wpojone w młodym wieku przyjmowane są jako a priori w dorosłym życiu. W chwili obecnej ludzie na ogół nie zabijają celowo bo...nie. Nie jest istotne czy owa dyrektywa moralna na wydźwięk religijny - ateiści nie zabijają częściej niż ludzie wyznający konkretną religię - a to czy została wpojona w młodym wieku. Potrzebne są zasady które pokażą to złe a to dobre i w ogóle się nad tą zasadą nie zastanawiaj bo tak po prostu jest i być musi. Tak robi religia, podaje jakieś nauki moralizatorskie przedstawione w sposób łopatologiczny "a tak to nie rób" i równie dobrze można te nauki wyzuć z mistycyzmu a efekt będzie tak sam bo nie chodzi o aspekt religii i bożka a wpojenie pewnych zasad nad którymi większość ludzi się nie zastanawia, a jak przyjdzie co do czego to niech ich mózg raczej podpowiada im to co wpojono niż wypluje ze swojego intelektualnego generatora coś nieprzewidywalnego.
 
#4
Ponieważ żeby społeczeństwo mogło w miarę dobrze funkcjonować potrzebne są wysokopoziomowe zasady w stylu "nie kradnij" czy "nie zabijaj" które wpojone w młodym wieku przyjmowane są jako a priori w dorosłym życiu.
Tyle że superego tworzy się(lub nie) wcześniej niż wiek szkolnej edukacji.A generalnie im id silniejsze tym musi być silniejsze ego i superego by utrzymać id w ryzach. Brak superego to z kolei brak superego i tak już zostaje.
Edukacja państwowa nie ma tu nic do rzeczy.

W chwili obecnej ludzie na ogół nie zabijają celowo bo...nie. .
Skąd ten wiosek i czy można na jego podstawię znieść penalizację zabójstwa??


- a to czy została wpojona w młodym wieku. Potrzebne są zasady które pokażą to złe a to dobre i w ogóle się nad tą zasadą nie zastanawiaj bo tak po prostu jest i być musi. Tak robi religia, podaje jakieś nauki moralizatorskie przedstawione w sposób łopatologiczny "a tak to nie rób" i równie dobrze można te nauki wyzuć z mistycyzmu a efekt będzie tak sam bo nie chodzi o aspekt religii i bożka a wpojenie pewnych zasad nad którymi większość ludzi się nie zastanawia, a jak przyjdzie co do czego to niech ich mózg raczej podpowiada im to co wpojono niż wypluje ze swojego intelektualnego generatora coś nieprzewidywalnego.
Ale w ogóle o czym konkretnie rozmawiamy, chcesz aby na lekcji powiedziano dzieciom"nie kradnijcie i nie zabijajcie, bo tak."?
 
#5
Stosujesz naiwne uproszczenie. Superego to jedynie klocek w psychice człowieka a nie bezwzględna całość która wyczerpuje temat moralności człowieka. Moralność człowieka jest kształtowana przez całe życie, także w wieku szkolnym. Superego to tylko pierwszy etap jej tworzenia.


Co do drugiego to że tak powiem, co ma piernik do wiatraka? Zwróć uwagę że powiedziałem "na ogół", generalnie jest tak że w naszym społeczeństwie % liczba morderców jest niewielka, co uprawnia mnie do stwierdzenie że na ogół ludzie w Polsce to nie mordercy. Dodatkowo liczba morderców wśród ateistów nie jest wcale większa niż u ludzi wierzących zatem strach o religię i bożka możemy sobie wsadzić między bajki. Zostaje na celowniku wychowanie i wpajanie zasad moralnych które odgrywają kluczową rolą w kreowaniu moralności człowieka i nie postępuje źle ponieważ tak mu od dziecka wpajana, a nawet jeżeli to wpajanie przebiegało źle lub dzieciak był wyjątkowo oporny to jest jeszcze prawo karno które też ma straszyć. Generalnie chcę powiedzieć to że religia nie jest potrzeba w kreowaniu moralności człowieka, ale jeżeli rezygnujemy z religii luka musi być czymś wypełniona.

Co do trzeciego pytania jakże absurdalnego, odpowiedź oczywista brzmi TAK. Nie jest istotne czy okrasimy tekst kulturowy smutkiem zajączka któremu zły wilk zjadł matkę co będzie stanowiło jako podstawę moralną "nie zabijaj bo króliczkowi smutno" czy innym dziecięcym opowiadaniem, ponieważ to nadal jest zasada nie rób tego bo tak ci mówię. W kwestiach moralnych nie ma rzeczowych dowodów na to żeby czegoś nie robić, jest głównie wysokopoziomowy szajs który musi być wpojony.
 
#6
Stosujesz naiwne uproszczenie. Superego to jedynie klocek w psychice człowieka a nie bezwzględna całość która wyczerpuje temat moralności człowieka. Moralność człowieka jest kształtowana przez całe życie, także w wieku szkolnym. Superego to tylko pierwszy etap jej tworzenia.
Ale jeśli superego się nie wytworzy(a tak jest najczęściej kiedy mamy dzisiaj do czynienia np z mordercami) to żadna moralność się nie będzie później kształtować. Zgodzisz się?

Co do drugiego to że tak powiem, co ma piernik do wiatraka? Zwróć uwagę że powiedziałem "na ogół", generalnie jest tak że w naszym społeczeństwie % liczba morderców jest niewielka, co uprawnia mnie do stwierdzenie że na ogół ludzie w Polsce to nie mordercy. Dodatkowo liczba morderców wśród ateistów nie jest wcale większa niż u ludzi wierzących zatem strach o religię i bożka możemy sobie wsadzić między bajki. Zostaje na celowniku wychowanie i wpajanie zasad moralnych które odgrywają kluczową rolą w kreowaniu moralności człowieka i nie postępuje źle ponieważ tak mu od dziecka wpajana, a nawet jeżeli to wpajanie przebiegało źle lub dzieciak był wyjątkowo oporny to jest jeszcze prawo karno które też ma straszyć. Generalnie chcę powiedzieć to że religia nie jest potrzeba w kreowaniu moralności człowieka, ale jeżeli rezygnujemy z religii luka musi być czymś wypełniona.
Tyle że to samozaprzeczenie. Bo skoro "strach o religię i bożka możemy sobie wsadzić między bajki." ,to tym bardziej wpływ szkolnej pogadanki można wsadzić między bajki.


Co do trzeciego pytania jakże absurdalnego, odpowiedź oczywista brzmi TAK. Nie jest istotne czy okrasimy tekst kulturowy smutkiem zajączka któremu zły wilk zjadł matkę co będzie stanowiło jako podstawę moralną "nie zabijaj bo króliczkowi smutno" czy innym dziecięcym opowiadaniem, ponieważ to nadal jest zasada nie rób tego bo tak ci mówię. W kwestiach moralnych nie ma rzeczowych dowodów na to żeby czegoś nie robić, jest głównie wysokopoziomowy szajs który musi być wpojony.
No nie musi, teraz nie jest wpajany a ludzie "na ogół nie zabijają". Wystarczy system karny oraz skuteczność organów ścigania. Dwa, autorytet szkoły dzisiaj jest żaden a już na pewno wiele za niski by miał jakikolwiek wpływ na kształtowanie moralności, a jeszcze ta szkoła ma wpajać coś na co nie ma w ogóle argumentów.

Trzy, państwo nie może robić z własnych obywateli idiotów wpierw im mówiąc że nie można zabijać a jednocześnie promować pamięć np bohaterów wojennych. Tutaj zauważ że wystarczy dobry żołd i w nowoczesnym społeczeństwie w którym "na ogół" się nie zabija masz tysiące chętnych do potencjalnego zabijania.
 
Ostatnia edycja:
#7
Ale jeśli superego się nie wytworzy(a tak jest najczęściej kiedy mamy dzisiaj do czynienia np z mordercami) to żadna moralność się nie będzie później kształtować. Zgodzisz się?
Nie wiem, aż takiej wiedzy o psychologii nie posiadam, ale do czego tak właściwie dążysz?

Tyle że to samozaprzeczenie. Bo skoro "strach o religię i bożka możemy sobie wsadzić między bajki." ,to tym bardziej wpływ szkolnej pogadanki można wsadzić między bajki.
Podałem argument, ateiści nie zabijają częściej niż wierzący mimo tego że nie wierzą w boga. Zatem jak wiarę w boga czy jakąś religie można uznać za coś co powoduje że ludzie nie zabijają? Szkolna pogodynka - nie tylko szkolna pogodynka bo większość społeczeństwa(naszego) ma to samo zdanie, czyli żeby nie zabijać, z tym że osoba wykształcona w edukowaniu młodzieży zrobi to dokładniej niż miałby to być proces naturalny/samoistny, szczególnie że nie chodzi tylko o zabijanie.


No nie musi, teraz nie jest wpajany a ludzie "na ogół nie zabijają". Wystarczy system karny oraz skuteczność organów ścigania. Dwa, autorytet szkoły dzisiaj jest żaden a już na pewno wiele za niski by miał jakikolwiek wpływ na kształtowanie moralności, a jeszcze ta szkoła ma wpajać coś na co nie ma w ogóle argumentów.
Jak to nie jest wpajany? A religia, etyka a nawet pozostałe przedmioty jak godzina wychowawcza to nie wpajają dzieciom zasad moralnych? System karny nie jest wystarczający, jest wiele rzeczy uznanych za "złe" a jednak nie są karane np. zdrada. Na moralność nie ma argumentów, uznajemy coś za dobre albo złe bo tak. Wróć, argumenty są i człowiek który wie jak edukować je przedstawi odwołując się do np. uczuć czy emocji ale dla mnie to tylko kwestia przedstawienia historyjek. Każda sytuacja wymaga osobnego rozpatrzenia. Każdą złą rzecz można przedstawić w dobrą a dobrą w złą, kwestia podejścia.

Trzy, państwo nie może robić z własnych obywateli idiotów wpierw im mówiąc że nie można zabijać a jednocześnie promować pamięć np bohaterów wojennych. Tutaj zauważ że wystarczy dobry żołd i w nowoczesnym społeczeństwie w którym "na ogół" się nie zabija masz tysiące chętnych do potencjalnego zabijania.
No widzisz, a robi. Bo zabijanie jest na ogół złe ale jak zabijamy na wojnie to dobrze, jak zabijamy świnię na obiad to też dobrze, ale jak zabijamy psa to źle bo to pies. Większość uzna to za normę oczywistą z którą nie ma co dyskutować i to właśnie dlatego że zostały takie zasady wpojone, szukanie w tym logiki nie ma większego sensu.
 
#8
Nie wiem, aż takiej wiedzy o psychologii nie posiadam, ale do czego tak właściwie dążysz?
Do tego że szacuje się że 20 procent więźniów to osoby z czystą osobowością dyssocjalną (potocznie psychopaci). Brak superego, brak empatii. A ponad połowa (choć tutaj niezwykle ciężko o dokładne statystyki bo granica jest płynna) ma pewne cechy/stopień psychopatii.

Rozumiesz już? W ich przypadku wcześniej i tak nie było się do czego odnieść.

Podałem argument, ateiści nie zabijają częściej niż wierzący mimo tego że nie wierzą w boga. Zatem jak wiarę w boga czy jakąś religie można uznać za coś co powoduje że ludzie nie zabijają? Szkolna pogodynka - nie tylko szkolna pogodynka bo większość społeczeństwa(naszego) ma to samo zdanie, czyli żeby nie zabijać, z tym że osoba wykształcona w edukowaniu młodzieży zrobi to dokładniej niż miałby to być proces naturalny/samoistny, szczególnie że nie chodzi tylko o zabijanie.
Skoro religię nie można uznać za coś co powoduje że ludzie nie zabijają to tym bardziej ......godzinę wychowawczą i etykę w szkole.
Tym bardziej że teraz nawet szkoły państwowe traktują ucznia wg zasady "klient nasz pan" a nauczyciele mają zerowy autorytet wśród młodzieży.

A i druga kwestia, nie zgodzę się że religia tak całkiem powoduje że ludzi nie zabijają czy nie kradną, w więzieniach to własnie religia jest dość popularnym i chyba jedynym czynnikiem resocjalizacyjnym, w przeciwieństwie do wieźięnnych wychowawców.


System karny nie jest wystarczający, jest wiele rzeczy uznanych za "złe" a jednak nie są karane np. zdrada.


No widzisz, a robi. Bo zabijanie jest na ogół złe ale jak zabijamy na wojnie to dobrze, jak zabijamy świnię na obiad to też dobrze, ale jak zabijamy psa to źle bo to pies. Większość uzna to za normę oczywistą z którą nie ma co dyskutować i to właśnie dlatego że zostały takie zasady wpojone, szukanie w tym logiki nie ma większego sensu.
Ale przecież właśnie na żadnej etyce czy godzinie wychowawczej nikt nie wpaja dzieciom że można zabijać świnie i je jeść, ale już psa nie można zabijać i jeść.

To jest socjalizacja i kulturyzacja, które obok kodeksu karnego powodują że ludzie "generalnie nie zabijają". Zresztą, szkoły swego czasu próbowały przekabacać dzieci homopropagandą, nie widać specjalnie rezultatów.
 
Ostatnia edycja:
#9
Do tego że szacuje się że 20 procent więźniów to osoby z czystą osobowością dyssocjalną (potocznie psychopaci). Brak superego, brak empatii. A ponad połowa (choć tutaj niezwykle ciężko o dokładne statystyki bo granica jest płynna) ma pewne cechy/stopień psychopatii.

Rozumiesz już? W ich przypadku wcześniej i tak nie było się do czego odnieść.
Nie, nie rozumiem. Napisałem że superego to nie wszystko a ty rozmawiasz o czymś co ma rozmyty związek z tym co napisałem, o przypadkach w których superego się nie wytworzyło co nie dotyczy większości społeczeństwa a jakiś promil(?). A ja mówię o społeczeństwie a nie o szczególnych przypadkach.


Skoro religię nie można uznać za coś co powoduje że ludzie nie zabijają to tym bardziej ......godzinę wychowawczą i etykę w szkole.
Tym bardziej że teraz nawet szkoły państwowe traktują ucznia wg zasady "klient nasz pan" a nauczyciele mają zerowy autorytet wśród młodzieży..
Nie. Podałem ci konkretny argument dlaczego uważam że religia jest bez znaczenia natomiast ty nie podajesz żadnego rzeczowego dla którego etyka w szkole miałaby nic nie znaczyć. Chyba nie muszę mówić ci jak poziom wyedukowania społeczeństwa wpływa na przestępczość? Oczywiście można napisać by na ten temat pracę doktorską i znalazłoby się tysiące powodów dlaczego tak się dzieje więc sam brak edukacji z zakresu etyki nie jest tutaj kluczem bo jest seria innych ważniejszych powodów, nie mniej jednak na chwilę obecną bez rzetelnych danych nie jestem w stanie uznać etyki w szkole za coś nieistotnego, a ty bez szczegółowych danych jesteś, wypluwając z siebie zdanie poniżej. Z przedmiotami szkolnymi to jest tak że niby na pierwszy rzut oka są nieistotne, bez znaczenia, baa...po co mi matematyka przecież umiem dodawać dzielić mnożyć, po co ten polski...ba przecież mówię to po co mi wiedzieć i tak dalej i tak dalej, z tym że bliżej się przyjrzeć a sens się wyłania, ale o filozofii edukacji to akurat można sobie poczytać.


A i druga kwestia, nie zgodzę się że religia tak całkiem powoduje że ludzi nie zabijają czy nie kradną, w więzieniach to własnie religia jest dość popularnym i chyba jedynym czynnikiem resocjalizacyjnym, w przeciwieństwie do wieźięnnych wychowawców.
Wśród alkoholików którzy wychodzą z nałogu podobnie, pytanie tylko dlaczego, bo ktoś sobie wymyślił program 12 kroków z którego alkoholicy często korzystają bo jakoś tak się składa że klasztory itp w tym uczestniczą. Resocjalizacja więzienna ma podobne bogobojne wchodzenie na ścieżkę prawa. Czy to kwestia boga czy jednak systemu resocjalizacyjnego który zakłada boga? A jakby zakładał "wibrację wszechświata" to byłby inny efekt? Nie sądzę. Słuchanie globtrka i jego opowiadanie o tym jaki świat jest piękny(i jest!) też robi robotę.

Ale przecież właśnie na żadnej etyce czy godzinie wychowawczej nikt nie wpaja dzieciom że można zabijać świnie i je jeść, ale już psa nie można zabijać i jeść.
Tabele żywieniowe jasno sugerują jakie mięso jeść.

To jest socjalizacja i kulturyzacja, które obok kodeksu karnego powodują że ludzie "generalnie nie zabijają". Zresztą, szkoły swego czasu próbowały przekabacać dzieci homopropagandą, nie widać specjalnie rezultatów.
[/QUOTE]

Homoproganda w szkołach to temat jakże chwytliwy medialny a jednocześnie jakże nieprawdziwy.
 
Ostatnia edycja:
#10
Nie, nie rozumiem. Napisałem że superego to nie wszystko a ty rozmawiasz o czymś co ma rozmyty związek z tym co napisałem, o przypadkach w których superego się nie wytworzyło co nie dotyczy większości społeczeństwa a jakiś promil(?). A ja mówię o społeczeństwie a nie o szczególnych przypadkach.
Faktycznie nie rozumiesz. Wśród ludzi zabijających innych ludzi psychopaci to już bardzo wielki procent.


Nie. Podałem ci konkretny argument dlaczego uważam że religia jest bez znaczenia natomiast ty nie podajesz żadnego rzeczowego dla którego etyka w szkole miałaby nic nie znaczyć.
"ateiści nie zabijają częściej niż ludzie wyznający konkretną religię " to jest jakieś stwierdzenie nie żaden argument. No i ciekaw jestem na czym to stwierdzenie jest oparte , bo np w PL nawet ateiści są i tak "ukulturowani" przez katolicyzm. Spróbuj im wytłumaczyć że nie należy im się wolna niedziela albo wigilia.

Rozumiem też, że jakbyśmy przeszli masowo na religię która np by mówiła że ten kto obetnie 10 głów innowierców trafi do raju, to też by się nic nie zmieniło, bo religie nie mają wpływu na moralność w przeciwieństwie do pogadanek w gimnazjum ?



Sam stwierdzasz absurdalną tezę, że pogadanki w gimnazjum kształtują moralność w przeciwieństwie do religii.

Ja stwierdzam że moralność kształtuje kulturyzacja, socjalizacja, prawo karne, empatia.

Kto z nas brzmi jak wariat? Masz jakieś badania z których wynika ze ludzie nie chodzący na etykę zabijają więcej od chodzących?




Chyba nie muszę mówić ci jak poziom wyedukowania społeczeństwa wpływa na przestępczość?
Wmawianie młodym naiwnym umysłom absurdów na zasadzie "bo tak" to nie edukacja. Edukacja to byłoby informowanie że takie absurdy istnieją i są dobre dla społeczeństwa, mniej dla jednostki.


Z przedmiotami szkolnymi to jest tak że niby na pierwszy rzut oka są nieistotne, bez znaczenia, baa...po co mi matematyka przecież umiem dodawać dzielić mnożyć, po co ten polski...ba przecież mówię to po co mi wiedzieć i tak dalej i tak dalej, z tym że bliżej się przyjrzeć a sens się wyłania, ale o filozofii edukacji to akurat można sobie poczytać.
No ale jaki jest ten sens. Ja mam np formalnie podstawowe bo ogólniaka nie skończyłem, co takiego straciłem?



Tabele żywieniowe jasno sugerują jakie mięso jeść.
Analogicznie kodeksy karne jasno wskazują co można robić a co nie. Więc nie rozumiem, dlaczego już nie uważasz że trzeba na lekcji wmawiać dzieciakom że nie można jeść psów.



Homoproganda w szkołach to temat jakże chwytliwy medialny a jednocześnie jakże nieprawdziwy.
Oj , fakt faktem szkoły swego czasu uczyły że istnieje coś takiego i że to niby nie zboczenie. Kulturyzacja katolicka uczy czegoś odmiennego.




A już abstrahująć, człowiek ma prawo sam wybierać swoją moralność i etykę, podobnie jak rodzic wybrać swemu dziecku. Nie aparat państwowy.
 
Ostatnia edycja:
#11
Wystarczy w naszej małej skali na forum porównać, kto jest skłonny do użycia siły a kto do pokojowych rozwiązań. :)
Moim skromnym zdaniem nie ma miejsca na religię w szkole XXIw, a powinno się zacząć kształcić świadomość ratowania tej planety, jej ekosystemu, to w końcu nasz dom i tu będziemy żyć za 1000 lat, albo w pół wieku planeta zmieni się w miejsce trudne do życia. A to wymaga odrzucenia dogmatów, podziękowanii religii w nauce i skupieniu się na kompleksowej edukacji.
 
#15
"ateiści nie zabijają częściej niż ludzie wyznający konkretną religię " to jest jakieś stwierdzenie nie żaden argument. No i ciekaw jestem na czym to stwierdzenie jest oparte , bo np w PL nawet ateiści są i tak "ukulturowani" przez katolicyzm. Spróbuj im wytłumaczyć że nie należy im się wolna niedziela albo wigilia.
Czy w takich Czechach jest więcej morderców niż w pozostałych krajach, gdzie przypomnijmy, 65% to ateiści? Od razu ci mówię że jest to argument na łatwiznę bo były szczegółowe badania na ten temat, które kiedyś czytałem, z tym że żeby je ponownie odnaleźć musiałbym poświęcić na szukanie nieco więcej czasu który bym jedynie zmarnował bo znając ciebie i tak byś powiedział że te badania są źle zrobione itp itd bo nie masz w sobie szacunku do nauki. Ukultruowanie przez "katolicyzm" równie dobrze można zastąpić ukultorwaniem przez "świeckość" bo ludzie nie potrzebują boga i religii żeby nie zabijać a wpojonych zasad.


Rozumiem też, że jakbyśmy przeszli masowo na religię która np by mówiła że ten kto obetnie 10 głów innowierców trafi do raju, to też by się nic nie zmieniło, bo religie nie mają wpływu na moralność w przeciwieństwie do pogadanek w gimnazjum ?
Co ma piernik do wiatraka? Nadal nie podajesz rzeczowego argumentu.

Sam stwierdzasz absurdalną tezę, że pogadanki w gimnazjum kształtują moralność w przeciwieństwie do religii.
To twoja teza bo ja nic takiego nie powiedziałem. Wykręcasz kota ogonem....i nie podajesz rzeczowego argumentu.

Ja stwierdzam że moralność kształtuje kulturyzacja, socjalizacja, prawo karne, empatia.
To samo powiedziałem ja, z tym że "szkolna pogodynka" jednak na przekazanie tych rzeczy ma PEWIEN(nie mówię kwantyfikatorami, a mimo to i tak odnoszę wrażenie że moje zdania w taki sposób traktujesz) wpływ. To w szkole MIĘDZY INNYMI poznajesz kulturę, prawo karne, a przebywanie między ludźmi kształtuje empatię i wspomaga odróżnianie co dobre a co złe. I nie zastosujesz zaraz erystyki którą uwielbiasz i nie odwróć kota ogonem w stylu "czy twierdzisz że dzieci nie chodzące do szkoły nie przebywają między ludźmi" bo zakończę rozmowę.

Kto z nas brzmi jak wariat? Masz jakieś badania z których wynika ze ludzie nie chodzący na etykę zabijają więcej od chodzących?
Ty. Somalia.


Analogicznie kodeksy karne jasno wskazują co można robić a co nie. Więc nie rozumiem, dlaczego już nie uważasz że trzeba na lekcji wmawiać dzieciakom że nie można jeść psów.
Nie wskazuje że nie można zdradzać żony a jednak społecznie uznawane jest to jednak za moralnie wątpliwe. Ogólnie to nie chce mi się powtarzać bo już pisałem ci dlaczego prawo karne nie jest wystarczające. Drugiego zdania nie rozumiem bo nie wiem o co ci tak właściwie chodzi. Uważam że temat zabijania zwierząt w szkole nie jest nazbyt poruszany poza religią która traktuje to jak coś dosyć oczywistego - bo jeść trza chyba że wigilia to rybkę a rybka to nie mięso więc.... pfff. Generalnie brak poruszania tego tematu prowadzi do społecznych idiotyzmów że świnię to można a psa już nie albo że ryba to nie mięso XD - dowiedziałem się dopiero wtedy jak przestałem jeść mięso. Albo można zabijać zwierzęta dla jedzenia albo nie. Jestem za drugim, chodź dałbym ludziom wolną wolę i zezwolił na schabowe z psiaka bo nie zamierzam mówić komuś co ma jeść. Mimo iż jestem weganino-wegetarianinem to nie zamierzam nikogo weganizować.

No ale jaki jest ten sens. Ja mam np formalnie podstawowe bo ogólniaka nie skończyłem, co takiego straciłem?
Dostęp do wiedzy. Na studiach miałem nieograniczony dostęp do książek za które normalnie musiałbym zapłacić o ile w ogóle bym je znalazł. Na studiach miałem nieograniczony dostęp do zasobów, pewnych rzeczy nie da się nauczyć bez wysokiej klasy narzędzi badawczych ale też na przykład programów których licencja kosztuje 100tysięcy. Dowiedziałem się czego tak na prawdę nie wiem - a to bardzo ważne. Wbrew pozorom że studia były techniczne to pewne zasady bardzo prosto mogę ekstrapolować na inne dziedziny życia. Co jeszcze straciłeś? Poznanie ciekawych ludzi którzy mają IQ większe niż przeciętne i generalnie różne inne już nieco bardziej przyziemne atrakcje ;).

Oj , fakt faktem szkoły swego czasu uczyły że istnieje coś takiego i że to niby nie zboczenie. Kulturyzacja katolicka uczy czegoś odmiennego.
Głośne newsy które z prawdą miały mało wspólnego - a to dlatego że nie było w Polsce powszechnie takiej praktyki a że nauczyciele są różni to czasem się zdarza że jakiś wyrwie się przed szereg.

A już abstrahująć, człowiek ma prawo sam wybierać swoją moralność i etykę, podobnie jak rodzic wybrać swemu dziecku. Nie aparat państwowy.
[/QUOTE]

Będąc dorosłym człowiekiem - jak najbardziej.
 
#16
Czy w takich Czechach jest więcej morderców niż w pozostałych krajach, gdzie przypomnijmy, 65% to ateiści? Od razu ci mówię że jest to argument na łatwiznę bo były szczegółowe badania na ten temat, które kiedyś czytałem, z tym że żeby je ponownie odnaleźć musiałbym poświęcić na szukanie nieco więcej czasu który bym jedynie zmarnował bo znając ciebie i tak byś powiedział że te badania są źle zrobione itp itd bo nie masz w sobie szacunku do nauki. Ukultruowanie przez "katolicyzm" równie dobrze można zastąpić ukultorwaniem przez "świeckość" bo ludzie nie potrzebują boga i religii żeby nie zabijać a wpojonych zasad.
Ale Czechy przecież ewidentnie były ukulturowane przez chrześcijaństwo.

Przy czym również nie sądzę że jakby w Polsce nagle ludzie odeszli od katolicyzmu to by stali się masowo mordercami, bo kulturyzacja to suma wielu czynników. Z czego ważniejsze to aktualne trendy, wpływ rówieśników czy wychowanie rodziców.

Podważam tylko zasadność wbijania zasad moralnych przez aparat państwowy na szkolnych pogadankach. ad 2018, gdzie szkoła pełni funkcję usługową dla uczniów.



Co ma piernik do wiatraka? Nadal nie podajesz rzeczowego argumentu.
To ma piernik do wiatraka że skoro sugerujesz że wpływ religii na moralność jest żaden, to moim zdaniem tym samym zdajesz się też sugerować że np jakbyśmy przeszli masowo na jakiś krwawy kult dawnych Bóstw to by to miało mniejszy wpływ na moralność niż szkolne pogadanki.

Jeśli nie, to mnie popraw.

To twoja teza bo ja nic takiego nie powiedziałem.
No więc wskaż(najlepiej naukowo) jaki jest rzeczywisty wpływ szkolnych pogadanek na kształtowanie moralności by obronić tezę o ich zasadności.

To w szkole MIĘDZY INNYMI poznajesz kulturę, prawo karne, a przebywanie między ludźmi kształtuje empatię i wspomaga odróżnianie co dobre a co złe. I nie zastosujesz zaraz erystyki którą uwielbiasz i nie odwróć kota ogonem w stylu "czy twierdzisz że dzieci nie chodzące do szkoły nie przebywają między ludźmi" bo zakończę rozmowę.
Ale w PL nie ma dzieci nie chodzących do szkoły, a szkoły kształtują w praktyce najprzeróżniejsze wzorce zachowań, i nie zależy to od programu (bo ten jest podobny wszędzie), tylko np od oddziaływania uczniów na uczniów.


Staram się nie stosować erystyki, tym bardziej że temat głęboki który warto zgłębić.

Ale ja własnie miałem "etykę" swego czasu , z tego co pamiętam to na tym się zadania domowe odrabiało.



Dostęp do wiedzy. Na studiach miałem nieograniczony dostęp do książek za które normalnie musiałbym zapłacić o ile w ogóle bym je znalazł. Na studiach miałem nieograniczony dostęp do zasobów, pewnych rzeczy nie da się nauczyć bez wysokiej klasy narzędzi badawczych ale też na przykład programów których licencja kosztuje 100tysięcy. Dowiedziałem się czego tak na prawdę nie wiem - a to bardzo ważne. Wbrew pozorom że studia były techniczne to pewne zasady bardzo prosto mogę ekstrapolować na inne dziedziny życia. Co jeszcze straciłeś? Poznanie ciekawych ludzi którzy mają IQ większe niż przeciętne i generalnie różne inne już nieco bardziej przyziemne atrakcje ;).

Ale to już wymyślasz "argumenty" na siłę. Przy dzisiejszym dostępie do informacji/ludzi. Zwłaszcza studia są nie tylko techniczne.





Będąc dorosłym człowiekiem - jak najbardziej.

Ale co, młody człowiek nie na prawa wyboru swojej moralności bo ma mu je narzucać aparat państwowy szkolnymi pogadankami nawet jeśli będzie niezgodny z modelem moralności jego rodziców czy środowiska?
 
Ostatnia edycja:
#17
Ale Czechy przecież ewidentnie były ukulturowane przez chrześcijaństwo.
I co z tego? Powiedziałem że nie jest potrzebny bóg i religia żeby społeczeństwo postępowało moralnie. A to że kultura świecka czerpie z dorobku całej cywilizacji to zupełnie inny temat. Wniosek jest taki że można stworzyć świecką kulturę bazującą na dorobku cywilizacyjnym ale bez boga i religii.

Przy czym również nie sądzę że jakby w Polsce nagle ludzie odeszli od katolicyzmu to by stali się masowo mordercami, bo kulturyzacja to suma wielu czynników. Z czego ważniejsze to aktualne trendy, wpływ rówieśników czy wychowanie rodziców..
Sądzę dokładnie tak samo. Z kim przestajesz takim się stajesz. Jeżeli ktoś ma syf w rodzinie i wychowuje się pod budką z piwem to jego los z pewnym prawdopodobieństwem jest do przewidzenia, łatwo może stać się złodziejem czy drobnym przestępcą i nie ma znaczenia jaką religię wyznaję czy jej nie wyznaje w ogóle bo jego ukulturowanie przebiagało w złych warunkach. Stąd między innymi potrzebna jest edukacja szkolna bo przedstawia świat w nieco innym świetle.

To ma piernik do wiatraka że skoro sugerujesz że wpływ religii na moralność jest żaden, to moim zdaniem tym samym zdajesz się też sugerować że np jakbyśmy przeszli masowo na jakiś krwawy kult dawnych Bóstw to by to miało mniejszy wpływ na moralność niż szkolne pogadanki.

Jeśli nie, to mnie popraw.
Powiedziałem to w konkretnym kontekście, w konktekście tego że człowiek nie potrzebuje religii żeby być moralnym. Wiec nie rozpatruj zdania "wpływ religii na moralność jest żaden" a bierz pod uwagę kontekst w którym tych słów użyłem. Bo to co próbujesz zrobić to wywrócić kota ogonem, zastosować erystykę w której się pogubię i w końcu wyjdzie na twoje. Nie dam się :).

więc wskaż(najlepiej naukowo) jaki jest rzeczywisty wpływ szkolnych pogadanek na kształtowanie moralności by obronić tezę o ich zasadności.
To ty postawiłeś tezę że ich wpływ jest żaden więc ty to obroń. Ciężar dowodu w tej kwestii leży nie po mojej a po twojej stronie.
Że też przypomnę twą wypowiedź
"Tyle że superego tworzy się(lub nie) wcześniej niż wiek szkolnej edukacji.A generalnie im id silniejsze tym musi być silniejsze ego i superego by utrzymać id w ryzach. Brak superego to z kolei brak superego i tak już zostaje.
Edukacja państwowa nie ma tu nic do rzeczy. "
Ostatnie zdanie. Czekam na twarde dowody.

Ale to już wymyślasz "argumenty" na siłę. Przy dzisiejszym dostępie do informacji/ludzi.
Jasne, szukaj książek w internecie a na pewno znajdziesz za darmo z torrentów. Nie da się i próbowałem nie raz. W bilbiotece miałem dostęp od książek od początku lat 20 do najnowszych XXI wieku, 90% z nich nie ma w internecie(teraz jak już nie mam dostępu to czasem szukam) a wcześniej to w ogóle nie było...czasem mozna kupić w sklepie ale jak mnie interesuje tylko jeden rozdział książki to nie będę wydawał 30zł bo takich książek wertawało się kilkadziesiąt jednego dnia żeby zobaczyć czy akurat tam znajdę co mi potrzebne. Oczywiście możesz wyguglać i poczytać komentarze innych ale chyba nie muszę mówić jaka to wiarygodność informacji...Książka jest zweryfikowana przez recenzentów i ty wiesz że to co tam piszą jest prawdą. Swoją drogą czasami to co piszą nie jest łatwo przyswajalne i wymaga komentarza osoby która się na tym zna, a w internecie znaleźć taką osobę jest ciężko. Co do zasobów to nie przyswoisz wiedzy np. z silników elektrycznych jak samych podstawowych jest kilkadziesiąt rodzajów, a jeszcze więcej elektryki lub elektroniki która tym steruje a to są akurat rzeczy które trzeba dotknąć zobaczyć, podłączyć, dokonać pomiarów a nie patrzeć na papierze. Żeby się nauczyć tego prywatnie trzeba mieć duże zasoby...pieniędzy i co najmniej dużą odporność na przepływ prądu przez organizm a i nie tylko bo rozbiegnięty silnik może zadziałać jak granat, no ale jak ci nikt nie podpowie to ;).

Ale co, młody człowiek nie na prawa wyboru swojej moralności bo ma mu je narzucać aparat państwowy szkolnymi pogadankami nawet jeśli będzie niezgodny z modelem moralności jego rodziców czy środowiska?
Oh, nie mówimy o jakichś drobnych dylematach moralnych(np. czy zakładać burkę) a raczej poważnych(zabijać nie zabijać, kraść nie kraść).
 
#19
I co z tego? Powiedziałem że nie jest potrzebny bóg i religia żeby społeczeństwo postępowało moralnie.

Ale społeczeństwa ad 2018 wcale nie postępują moralnie, po prostu złodziejstwo, oszustwo czy nawet zabójstwa przybrały inne bardziej dyskretne formy.

Sprytnie skonstruowana umowa czy pokaz garnków za 5000 dla emerytek daje lepsze rezultaty niż dawna gra w 3 karty, o masowych kradzieżach własności intelektualnej z netu nie wspominam, a plaga depresji po pracy w korporacji to przecież "co tam, wszystko zgodnie z prawem, eksploatujmy ile się da."

I
A to że kultura świecka czerpie z dorobku całej cywilizacji to zupełnie inny temat. Wniosek jest taki że można stworzyć świecką kulturę bazującą na dorobku cywilizacyjnym ale bez boga i religii.
Jak nauka będzie potrafiła odpowiedzieć na podstawowe pytania egzystencjalne oraz zacznie zaspokajać vmat2 to ok. Na razie nie sądzę , a w ogóle to pozwól że społeczeństwa same będą tworzyć swoją kulturę.

I ten przykład Czech też jest taki niejednoznaczny bo np: (pal licho już źródło, może coś w tym być)

https://dominikanie.pl/2016/08/w-co-wierza-czesi-sprawdzili-to-socjologowie/



Stąd między innymi potrzebna jest edukacja szkolna bo przedstawia świat w nieco innym świetle.
A moim zdaniem świat w nieco innym świetle to może przedstawić kochająca rodzina bez kłopotów finansowych a nie szkolna pogadanka że trzeba być moralnym bo tak.


Powiedziałem to w konkretnym kontekście, w konktekście tego że człowiek nie potrzebuje religii żeby być moralnym.

W zasadzie to nie potrzebuje żadnej ze składowych, tworzących sumę tych składowych. Bez rodziny czy pieniędzy też się da.


Brak superego to z kolei brak superego i tak już zostaje.
Edukacja państwowa nie ma tu nic do rzeczy. "
Ostatnie zdanie. Czekam na twarde dowody.

Brak superego to osobowość dyssocjalna(potocznie psychopatia). Współczesna medycyna nie zna żadnej skutecznej psychoterapii i generalnie nie "leczy" tego, a skoro nie potrafi leczyć to się nie uważa za chorobę, po to by bez przeszkód kierować do więzień.

Mówienie o wpływie "etyki" w szkole na mózgi młodych psychopatów(które de facto nawet fizycznie są trochę inne) to jakaś abstrakcyjna forma naiwności.


Jasne, szukaj książek w internecie a na pewno znajdziesz za darmo z torrentów. Nie da się i próbowałem nie raz. W bilbiotece miałem dostęp od książek od początku lat 20 do najnowszych XXI wieku, 90% z nich nie ma w internecie(teraz jak już nie mam dostępu to czasem szukam) a wcześniej to w ogóle nie było...czasem mozna kupić w sklepie ale jak mnie interesuje tylko jeden rozdział książki to nie będę wydawał 30zł bo takich książek wertawało się kilkadziesiąt jednego dnia żeby zobaczyć czy akurat tam znajdę co mi potrzebne. Oczywiście możesz wyguglać i poczytać komentarze innych ale chyba nie muszę mówić jaka to wiarygodność informacji...Książka jest zweryfikowana przez recenzentów i ty wiesz że to co tam piszą jest prawdą. Swoją drogą czasami to co piszą nie jest łatwo przyswajalne i wymaga komentarza osoby która się na tym zna, a w internecie znaleźć taką osobę jest ciężko. Co do zasobów to nie przyswoisz wiedzy np. z silników elektrycznych jak samych podstawowych jest kilkadziesiąt rodzajów, a jeszcze więcej elektryki lub elektroniki która tym steruje a to są akurat rzeczy które trzeba dotknąć zobaczyć, podłączyć, dokonać pomiarów a nie patrzeć na papierze. Żeby się nauczyć tego prywatnie trzeba mieć duże zasoby...pieniędzy i co najmniej dużą odporność na przepływ prądu przez organizm a i nie tylko bo rozbiegnięty silnik może zadziałać jak granat, no ale jak ci nikt nie podpowie to ;).
Ale tą metodą to można też stwierdzić, że tylko służba w komandosach da dostęp do najnowocześniejszych technologii, szkolenia, śmigłowców a i przyjaźnie jakie.

Nie każdy w ogóle chce mieć zawód techniczny. Stwierdzam tylko że bez edukacji też można być na bieżąco z wiedzą ogólną jak i częścią specjalistycznych.

Oh, nie mówimy o jakichś drobnych dylematach moralnych(np. czy zakładać burkę) a raczej poważnych(zabijać nie zabijać, kraść nie kraść).
Nie sądzę aby ktoś zabijał/nie zabijał ze względu na pogadankę w gimnazjum.
 
Ostatnia edycja:
#20
Religia a skłonność do przemocy to dwa różne tematy.
Ale ciekawostka jest tutaj : http://appsso.eurostat.ec.europa.eu/nui/show.do?dataset=crim_gen&lang=en

Religia tu niewiele ma do powiedzenia. Ktoś kto jest złodziejem czy ma skłonności do morderstw bądź gwałtów może być głęboko wierzący albo wcale.

Po pierwsze w Europie nie ma już religii masowej, jest quasireligia, własnowierstwo luźno oparte na, więc takie badania są mało warte, bo np granica między polskim przeciętnym katolikiem który nie zna 10 przykazań a agnostykiem jest bardzo zatarta, podczas kiedy ten pierwszy będzie deklarował katolicyzm.

Po drugie, nie wydaje mi się aby skłonności muzułmanów i buddystów(jako przeciwstawne) były przypadkowe, tylko są efektem owych religii.

A skoro twierdzisz że religia ma niewiele do powiedzenia w kwestii przemocy, to jak mniemam jesteś za tym aby można było swobodnie wyznawać np wiecznie żywego Adolfa?
 
Ostatnia edycja:

Do góry